Patenty: Polska blokuje

Po raz kolejny Polska znalazła się na czołówkach zagranicznych serwisów o tematyce IT. Tym razem za sprawą wniosku Włodzimierza Marcińskiego, który podczas wtorkowego spotkania ministrów krajów członkowskich, zgłosił wniosek o zdjęcie tzw. dyrektywy patentowej z porządku obrad, otwierając tym samym drogę do wprowadzenia, postulowanych przez europejskie środowiska informatyczne, poprawek chroniących interesy małych i średnich przedsiębiorstw. Wystąpienie polskiego ministra wzbudziło euforię przeciwników patentowania oprogramowania. EICTA - branżowe stowarzyszenie koncernów informatycznych popierające dyrektywę - decyzję Polski przyjęło chłodno.

Do ostatniej chwili nie było wiadomo czy polski rząd dotrzyma obietnicy i zgłosi wniosek o zdjęcie z porządku obrad punktu przyjęcia dyrektywy.

W ubiegłym tygodniu okazało, się, że holenderska prezydencja postanowiła zamknąć tą sprawę do końca swojej kadencji upływającej 31 grudnia i dyrektywa patentowa trafiła do porządku obrad Rady ds. Rolnictwa i Rybołówstwa, podczas której spotkali się ministrowie odpowiednich resortów. Wyglądało na to, że żaden z krajów w tym Polska mimo zgłaszanych obiekcji nie zdecyduje się wykorzystać możliwości zablokowania przyjęcia projektu.

W poniedziałek popołudniu udało nam się skontaktować z Włodzimierzem Marcińskim, który wziął na siebie odpowiedzialność za losy dyrektywy. - Proszę o cierpliwość, dziś nie mogę ujawnić szczegółów - mówił pytany przedwczoraj czy zamierza udać się do Brukseli i interweniować w sprawie dokumentu. Dzień później okazało się, że minister poleciał jednak do Belgii i popołudniu wystąpił o zdjęcie dyrektywy z porządku obrad. Prowadzący Cees Veerman, holenderski minister rolnictwa przychylił się do tego wniosku. Reprezentant Komisji Europejskiej Joe Borg wyraził natomiast ubolewanie z takie przebiegu sprawy, bowiem Komisji zależało bardzo na formalnym zaakceptowaniu jej projektu w brzmieniu przyjętym w maju br.

- Polski rząd zasługuje na największe uznanie za swoją odwagę - powiedział Florian Moeller z organizacji NoSoftwarePatents.com. Jego zdaniem jest więcej czasu na ponowne przeanalizowanie tekstu dyrektywy pod prezydencją luksemburską i wykluczenie zapisów, które są zagrożeniem dla krajowych rynków oprogramowania.

Niepotrzebnym opóźnieniem nazwał efekt polskiego wniosku szef organizacji European Information, Communications and Consumer Electronics Technology Industry Associations (EICTA) Mark MacGann. - Jesteśmy rozczarowani postawą Polski jak i Komisji - powiedział MacGann. Dodał, że roponowane przez Komisję rozwiązanie nie było przecież ostateczne - przed projektem wciąż długa droga, także w Parlamencie Europejskim.

Polska nie wycofuje całkowitego poparcia dla dyrektywy - mówił we wtorek w Brukseli Włodzimierz Marciński. Nasz rząd chciałby wprowadzić do niej poprawki, zgodnie z przyjętym w połowie listopada stanowiskiem Rady Ministrów i resortu nauki. Postawa Polski zauważona przez czołowe serwisy informacyjne odbiła się szerokim echem w europejskim świecie informatycznym.

Teraz piłka znajduje się po stronie eurodeputowanych, którzy będą wnosić poprawki do projektu. Jak donosi serwis 7thGuard.net, opóźnienie uzyskane dzięki wystąpieniu ministra Marcińskiego daje Parlamentowi Europejskiemu czas na rozpatrzenie zainicjowanego przez Jerzego Buzka i Adama Gierka wniosku 65 europosłów o rozpoczęcie prac nad tą dyrektywą od początku. Możliwe, że dyrektywa zostanie przyjęta jesienią 2005 r. lub pół roku później.

Aktualizacja: 22 grudnia 2004 15:59

Po powrocie z Brukseli Włodzimierz Marciński w rozmowie z Computerworld online wyjaśnił: - We wtorek wystąpiliśmy z wnioskiem o przeniesienie tego punktu obrad na kolejne posiedzenie Rady. Kiedy dyrektywa patentowa znajdzie się ponownie w programie spotkania Rady Unii Europejskiej zadecyduje prezydencja luksemburska, a to oznacza, że projekt powróci znów jako tzw. A-item najpewniej w już w styczniu - podkreślił minister. Dodał, że oświadczenie w którym Polska przedstawia swoje stanowisko zostanie przekazane z wyprzedzeniem przed kolejną Radą. Najbardziej odpowiednią okazją byłaby Rada ds. Konkurencyjności, jednak ona zbiera się dopiero za dwa miesiące. Jego zdaniem dyskusję nad projektem może wznowić parlament, który rozpocząłby pierwsze czytanie nowego projektu, co spowoduje, że nie dojdzie do zawarcia common position czyli formalnego zatwierdzenia dokumentu jako punku A, czyli niepodlegającego dyskusji na łonie Rady Ministrów Unii.


Zobacz również