Patenty: co się stało w Brukseli ?

Podczas wtorkowego głosowaniu Rada Ministrów Unii Europejskiej postanowiła, że metody i algorytmy wykorzystane przy tworzeniu programów komputerowych będzie można patentować. Wbrew wcześniejszym ustaleniom, biorący udział w obradach minister Jarosław Pietras zagłosował za jej przyjęciem. Niespodziewanie, w ten sam sposób zaglosowała także delegacja niemiecka. - Jeszcze nie wszystko przesądzone - zapewnia Piotr Waglowski z organizacji ISOC Polska, która jest przeciwna takiej dyrektywie. Projekt trafi teraz pod obrady Parlamentu Europejskiego.

Od ponad roku problematykę patentów na oprogramowanie nagłaśnia Internet Society Poland. - Mimo to, w Polsce zabrakło rzeczowej dyskusji z udziałem wszystkich zainteresowanych podmiotów - mówi Piotr Waglowski, członek zarządu ISOC. - Jak się wydaje, ostatnie publikacje prasowe i konferencja w Sejmie nie stanowiły wystarczającego bodźca, by przedstawiciele Polski w strukturach Unii wypracowali jasne stanowisko w tej sprawie - uważa Waglowski.

- Można odnieść wrażenie, że nasza delegacja trochę się pogubiła w omawianym przedmiocie. Relacje z obrad wskazują na znaczne zamieszanie tam panujące. Największe wątpliwości budzi fakt istotnej zmiany stanowiska polskich przedstawicieli w trakcie obrad - przecież na tego rodzaju spotkania jeździ się z instrukcja negocjacyjną, zawierająca m.in. dokładnie określone granice kompromisu, do jakich delegacja jest uprawniona - zastanawia się jeden z reprezentantów polskiego środowiska informatycznego. Odpowiedzi na pytanie, z jakimi wytycznymi do Brukseli pojechał minister Jarosław Pietras, nie udało się nam uzyskać do chwili publikacji artykułu, ani w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej, ani w ministerstwie Nauki i Informatyzacji. Z ostatniej chwili: minister Jarosław Pietras przybliży szczegóły głosowania nad unijną dyrektywą na jutrzejszej konferencji prasowej w siedzibie UKIE.

- Projekt przeszedł, gdyż w pewnym momencie Prezydencja nie musiała już pytać o zdanie polskiej delegacji. Oznajmiła tylko, że jest wystarczająco wiele państw "za", w związku z czym projekt został przegłosowany. Nastąpiło to po zgłoszeniu poprawek do projektu dyrektywy i po zmianie stanowiska niemieckiego, które wcześniej popierała delegacja Polska. Generalnie wiec wydaje się, że jest to pierwsza lekcja europejskiej polityki dla nas wszystkich. Prace nad projektem dyrektywy nie kończą się jeszcze. Można by kolokwialnie stwierdzić, że rozgrywka nadal trwa - podsumowuje Piotr Waglowski.

Dla ISOC Polska sprawa patentów nie budzi wątpliwości - W Polsce patentowanie programów komputerowych nie jest możliwe. W przypadku, gdyby na poziomie unijnym wprowadzono regulacje umożliwiające takie patentowanie - polscy informatycy o znacznym wszak dorobku na polu tworzenia rozwiązań informatycznych zostaną na przysłowiowym lodzie. Efekty ich prac, które powstawały i powstają w okresie, w którym patentować rozwiązań programistycznych, algorytmów etc. nie można, znajdą się pod ochroną patentów przyznanych innym, zagranicznym podmiotom - podkreśla Waglowski.

Jeden z analityków branży IT twierdzi wręcz: linia demarkacyjna jest dość wyraźna. USA są posiadaczem lwiej części fundamentalnych opracowań w zakresie oprogramowania, wiec w ich interesie leży ich ochrona. Interes reszty świata jest raczej odwrotny, choć nie do końca, bo Europa i Daleki Wschód tez maja swój dorobek. Na to się nakładają względy etyczne oraz długą tradycja ochrony patentowej opracowań technicznych we wszystkich innych dziedzinach; nie jest jasne, dlaczego informatyka miałaby być wyjątkiem.

***

Dla Computerworld online komentuje Anna Bluszcz-Balcerowska z działu prawnego ComArch:

Dla ComArch taka ustawa może być korzystna, biorąc pod uwagę ilość innowacyjnych i własnych rozwiązań jakie stosujemy, które nie były do tej pory wykorzystywane przez inne firmy. Zakładam, że patentowanie naszych rozwiązań mogłoby stanowić źródło poważnych przychodów dla firmy. Jednakże taka regulacja będzie sprzeczna z Konwencją Monachijską z 1973 roku podpisaną przez 27 państw, z których wiele jest członkami UE. Artykuł 52 tej Konwencji wskazuje rodzaje wynalazków, które nie mogą podlegać opatentowaniu, są to niezbędne czynniki rozwoju w zczególności odkrycia, teorie naukowe i metody matematyczne. Wprowadzenie opatentowania algorytmów może spowodować zatrzymanie postępu, a już na pewno doprowadzi do jego spowolnienia. Stworzenie programu komputerowego wymaga dostosowania go do współpracy z dostępnymi powszechnie formatami. Jeżeli program ma korzystać z obsługi wielu formatów, autor będzie zmuszony wnosić opłaty licencyjne wszystkim właścicielom patentów na te formaty. Może to spowodować że stworzenie programu będzie dla autora zbyt drogie i odstąpi on od jego stworzenia lub będzie go bardzo drogo sprzedawał.

Dla Computerworld online komentuje Jarosław Kowalski, dyrektor zarządzający Novell Polska.

"Novell korzystał, korzysta i będzie korzystał z patentowania na oprogramowanie... do chwili gdy taka możliwość będzie dopuszczana na rynkach, na których jest obecny. Nie wynika z tego jednak, że Novell opowiada się za całkowitym dopuszczaniem patentowania oprogramowania. Po prostu uważamy, że dopóki inne podmioty na rynku mogą w ten sposób "chronić" swoje oprogramowanie, jak również patentować dowolne pomysły opracowane przez inne firmy (jak na przykład nasza), czy indywidualne osoby (patrz: zgłoszenie nr 20030189597 z 9.10.2003 do amerykańskiego urzędu patentowego na tzw. menedżera wirtualnych desktopów, który od lat jest stosowany w Gnome czy KDE), to musimy się chronić przed takimi zakusami. Ponadto patenty chronią nas przed nieuczciwą konkurencją na rynku wolnego oprogramowania (patrz: prawa do kodu systemu Unix i spór o jego zastosowanie w Linuksie). Uważam jednak, że w interesie rozwoju całej branży informatycznej jest ograniczenie możliwości patentowania oprogramowania w sposób dowolny. Do ochrony własności intelektualnej należy przede wszystkim stosować ochronę prawa autorskiego. Jednak nie dziwi fakt, że Unia Europejska promuje patenty na oprogramowanie w sytuacji, gdy USA nie zamierzają ograniczyć takich możliwości u siebie. Służy to ochronie interesów firm europejskich (w tym polskich), jednak ku mojemu ubolewaniu, odbywa się ze szkodą dla rozwoju całej branży IT"


Zobacz również