Patrz i myśl

Mój Profesor powiadał: przeciętny człowiek żyjąc patrzy i widzi; człowiek kulturalny, twórczy - widzi i myśli. Z prof. Henrykiem Chylińskim, kierującym pracownią dyplomową Projektowania Graficznego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, rozmawia Michał Warda

Mój Profesor powiadał: przeciętny człowiek żyjąc patrzy i widzi; człowiek kulturalny, twórczy - widzi i myśli. Z prof. Henrykiem Chylińskim, kierującym pracownią dyplomową Projektowania Graficznego Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, rozmawia Michał Warda.

Jaki rodzaj informacji przekazuje odbiorcy dobrze zaprojektowany znak graficzny? Jakie treści powinien zawierać?

Najprościej byłoby sięgnąć do przeszłości, do początków kultury i cywilizacji. Odkąd istnieje człowiek rozumny, to istnieje również i znak. Nasze życie codzienne oparte jest w dużej mierze na znakach.

Gest wykonywany ręką, grymas twarzy czy język migowy, którym posługują się osoby głuchonieme - komunikacja międzyludzka nie polega tylko na artykułowaniu mniej lub bardziej rozpoznawalnych dęwięków. Właściwie każdy przejaw naszego życia powodowany jest działaniem znaków wizualnych. Niekoniecznie zresztą utrwalonych.

Dlaczego na początku sięgnąłem do przeszłości, do źródeł. Zmysł wzroku jest dla człowieka chyba najbardziej istotny. Człowiek jaskiniowy posługiwał się znakiem, niekiedy zapewne również nietrwałym, kiedy za pomocą patyka wskazywał na piasku kierunek, w którym podąża. Rycerze średniowieczni musieli posługiwać się pewną formułą znaku, aby być rozpoznawalnymi - stąd wzięły się znaki herbowe, tarczowe, szalenie proste i łatwo rozpoznawalne.

Znak jest najbardziej elementarnym sposobem przekazania idei, wizerunku firmy czy produktu. W tej chwili ten sam znak występuje w wielu różnorodnych formach: może być wpięty w klapę marynarki, może być wykonany w kolorze, czerni-bieli, w kontrze i pozytywie. Musi być zaprojektowany w ten sposób, aby można go było przełożyć na inną formę realizacji - za pomocą światła, w formie przestrzennej.

Musi być na tyle prosty, aby obserwowany w masie ulotek, druków reklamowych mógł być rozpoznawalny po niewielkim, widocznym fragmencie.

Oczywiście we współczesnym świecie nie ma dobrych recept na to, jak projektować znaki.

Czy istnieją jednak pewne granice czy zasady, których powinien przestrzegać projektant?

Współczesny znak musi być bardzo szybko przyswajalny. Nie ma znaku, który jest od samego początku jasny i czytelny.

Musi najpierw zostać wprowadzony, pod warunkiem że będzie to trwało na tyle krótko, aby odbiorca mógł się do niego przyzwyczaić, a następnie nauczyć się g kojarzyć.

Nie ma zasad postępowania, ale są podstawowe warunki: elementy graficzne, które budując znak nie mogą być zbyt cienkie, aby po jego znacznym pomniejszeniu nie zanikły.

Milimetrowa kreska w znaku o wymiarach 10 cm x 10 cm, po dziesięciokrotnym pomniejszeniu będzie po prostu niewidoczna.

To są podstawowe ostrzeżenia przed tym, czego nie powinno się robić, chociaż oczywiście można wszystko...

W projektowaniu znaku ogromną rolę odgrywają klasyczne techniki reprodukcji, druku, technologie nowych mediów...

... ale nie tylko, ponieważ dobry projektant musi brać pod uwagę wszystkie możliwe okoliczności. Pomimo galopującego rozwoju technologii, czasem trzeba zejść do parteru i stosować znak w bardzo prymitywnych technikach – on wówczas musi również dobrze funkcjonować.

W powszechnie znanych Pańskich projektach wyczuwalne jest dążenie do maksymalnej prostoty i czytelności. Znak jest tu kompozycją natychmiast rozpoznawalnych form liter czy figur geometrycznych. Jakie założenia, metoda twórcza kryje się za takim podejściem do projektowania?

Zawsze dążę do maksymalnego skrótu. Aby to osiągnąć, musimy dokonać analizy zadanego przez zleceniodawcę zagadnienia. Ja staram się analizować temat możliwie szeroko, dotykając nawet filozofii. Po wszechstronnej, trwającej wiele godzin analizie, doprowadzam do syntezy, opuszczając niepotrzebne obszary, skojarzenia, odrzucając błędne kierunki, które wynikły z analizy. Dochodzę do syntezy, którą zaczynam ubierać w wizualny kształt. Jestem bardzo szczęśliwy, gdy prowadzi to do momentu, kiedy naprawdę nie da się już więcej nic zrobić.

Wtedy uznaję, że jestem na dobrej drodze do zaprojektowania znaku. Reszta to już jest chyba kwestia talentu, umiejętności jego wykorzystania w tej dziedzinie...

Niektórzy mają talent gestu, inni talent do tworzenia symbolu...

To oznacza, że w projektowaniu znaku mniejszą rolę odgrywa instynkt czy pomysł, który pojawia się nagle...

...gdyby nie było na świecie takiego zalewu znaków, to być może takie błyskawiczne skojarzenia mogłyby się przenosić automatycznie na znak. Jeśli natomiast zdamy sobie sprawę, że na każdy temat powstały, jeśli nie tysiące to dziesiątki, setki tysięcy zarejestrowanych i zastrzeżonych już znaków, wtedy nawet, gdy już wiem, co chcę zrobić, pojawia się problem, jak w tej ciasnocie znaleźć się ze swoim

projektem w sposób niebanalny.


Zobacz również