Pingwin też podpisze

Z dniem 21 lipca tego roku zaczyna obowiązywać ustawa o podpisie elektronicznym dla firm zatrudniających więcej niż 5 pracowników - czy da się podpisywać elektronicznie dokumenty w systemie linuksowym?

Z dniem 21 lipca tego roku zaczyna obowiązywać ustawa o podpisie elektronicznym dla firm zatrudniających więcej niż 5 pracowników - czy da się podpisywać elektronicznie dokumenty w systemie linuksowym?

Podpis elektroniczny nie jest nowością, jednak nadal nie jest powszechnie używany, mimo tego iż w wielu wypadkach ułatwiłby życie przedsiębiorcom. Dość powszechnie znanym przypadkiem wykorzystywania niekwalifikowanego podpisu elektronicznego jest program Płatnik – jego użytkownicy dokonujący wysyłek dokumentów do ZUS w formie elektronicznej korzystają z klucza prywatnego wydawanego na okres jednego roku. Ten rodzaj podpisu elektronicznego nie wymaga specjalnego oprogramowania (oprócz Płatnika), aby z niego korzystać.

Wprowadzenie ustawy obligującej firmy do korzystania z podpisu elektronicznego budzi sporo kontrowersji wśród osób, które będą musiały z niego korzystać. Wielu właścicieli małych firm uważa tą ustawę za kolejną próbę wyciągnięcia pieniędzy od podatnika. Moim zdaniem takie podejście do kwestii podpisu elektronicznego jest co najmniej dziwne, zważywszy iż koszt zestawu oscyluje w okolicach 300zł rocznie.

Taka kwota, nawet w małych firmach, jest wydawana miesięcznie na wysyłanie dokumentów pocztą tradycyjną. Mimo iż znaczna część korespondencji jest rozsyłana drogą elektroniczną, te, które wymagają podpisów, muszą być wysyłane lub nawet dostarczane osobiście i o tej kwestii mało kto mówi. Bardzo łatwo jest zrazić się do technologii, której nie znamy, a za którą trzeba zapłacić trochę pieniędzy. Warto jednak przemyśleć, jakie korzyści i oszczędności wyniesiemy z tytułu używania podpisu elektronicznego. Wprawdzie wiążą się z tym pewne wydatki na specjalnie czytniki do kart z podpisem i oprogramowanie do ich obsługi, ale czy to powinno być największym zmartwieniem przyszłych użytkowników podpisu elektronicznego.

Prawdziwą przyczyną problemów może okazać się fakt, iż dostępne oprogramowanie do czytników zostało przygotowane tylko i wyłącznie dla systemów z rodziny Windows. Jak więc ma sobie poradzić ktoś, kto używa w swojej firmie tylko systemów linuksowych? A używane są one często właśnie w małych firmach, które chcą zaoszczędzić na zakupie systemu Microsoftu. Taka firma prawdopodobnie korzysta z darmowego oprogramowania WINE pozwalającego na uruchamianie na przykład Płatnika w systemie Linux. WINE prawdopodobnie poradzi sobie także z oprogramowaniem do obsługi czytników kart podpisu elektronicznego. Dla pewności sprawdźmy, czy faktycznie to oprogramowanie będzie mogło funkcjonować w taki sposób.

Wine

Liczba centrów certyfikacyjnych oferujących podpis elektroniczny i niezbędny do jego składania sprzęt i oprogramowanie nie jest zbyt duża, toteż i gama programów wykorzystywanych do tego celu jest ograniczona. Zanim zainstalujemy programy, przypomnijmy, jak zainstalować oprogramowanie WINE. Możliwości, jak zwykle w Linuksie, jest kilka.

Najprościej skorzystać z paczki przygotowanej dla dystrybucji, której używamy – większość z nich zawiera paczki WINE w swoich repozytoriach. Gdy jednak okaże się, że takiej paczki nie znajdziemy, zawsze mamy możliwość pobrania źródeł programu ze strony projektu www.winehq.org i skompilowania ich. Zakładając, że uda się bez kłopotu zainstalować paczki z repozytorium, pominiemy opis kompilacji źródeł, tym bardziej, że instrukcje kompilacje są w dokumentacji źródeł. W moim przypadku (dystrybucja Mandriva) instalacja WINE była bardzo prosta – wystarczyło wydać w konsoli polecenie:

<kod>

#urpmi wine

</kod>

Oprogramowanie zostało automatycznie pobrane z serwerów zwierciadlanych i zainstalowane w systemie. W innych dystrybucjach instalacja WINE może wyglądać nieco inaczej, w zależności od wykorzystywanego w danej dystrybucji mechanizmu instalacji programów z repozytoriów.

W tym momencie można już uruchamiać programy napisane dla systemów Windows. Operacja uruchomienia takiego programu w środowisku Linuksa przy użyciu WINE polega na wydaniu polecenia:

<kod>

# wine nazwa_programu

</kod>

Oczywiście, należy podać pełną ścieżkę do pliku programu, chyba że wydajemy to polecenie, będąc w katalogu uruchamianego programu.

ProCertum SecureSign

  • procesor: Pentium 100 Mhz
  • pamięć RAM: 64 MB
  • system operacyjny: Microsoft Windows 98/ME/NT/2000/XP Service Pack 1/XP Service Pack 2
  • oprogramowanie sterujące pracą czytnika
  • minimum 30 MB wolnej przestrzeni dyskowej przed instalacją aplikacji
  • przeglądarka Internet Explorer 5.5 (siła szyfrowania 128 bitowa)

Komputer, na którym program może być używany, nie musi być wcale demonem prędkości, jednak system Windows jest tutaj wymaganym i jedynym systemem, w którym program pracuje. Pobieramy plik instalatora ze strony http://www.unizeto.pl i zapisujemy na dysku. Następnie w konsoli wydajemy polecenie:

<kod>

# wine proCertumSecureSign.exe

</kod>

Program powinien uruchomić instalatora i poprowadzić nas przez wszystkie kroki instalacji.

Instalator programu wygląda dokładnie tak samo, jak w systemie Windows, wszystkie kroki instalatora wykonują te same operacje co w Windows.

Instalator programu wygląda dokładnie tak samo, jak w systemie Windows, wszystkie kroki instalatora wykonują te same operacje co w Windows.

Po zainstalowaniu, w katalogu programu, który znajduje się w domyślnym katalogu WINE, znajdziemy folder Unizeto, a w nim folder proCertum SecureSign. Wśród plików znajdziemy proCertumClientSettings.exe oraz proCertumSecureSign.exe. Pierwszy służy do zdefiniowania ustawień pracy programu.


Zobacz również