Piraci na pokładzie DVD

Możemy być pewni dwóch rzeczy. Końca świata i tego, że żądni zysku piraci przypuszczą szturm na każdą nową technologię. Jednak nim wedrą się na pokład DVD, może upłynąć sporo czasu.

Możemy być pewni dwóch rzeczy. Końca świata i tego, że żądni zysku piraci przypuszczą szturm na każdą nową technologię. Jednak nim wedrą się na pokład DVD, może upłynąć sporo czasu.

W przypadku programów rozpowszechnianych na dyskach CD-R sprawa jest prosta. Dobry rodzic 16-letniego pirata kupuje dla swej pociechy nagrywarkę CD-R za 900 zł, by mógł rozpocząć piracki proceder. Pożyczone od kolegów czy odkupione od innych piratów programy łatwo skopiować na dysk twardy, a z niego przegrać na płytkę. Jeżeli jest wypełniona grami - w cenie 40 zł szybko znajdzie nabywcę. Przy ożywionym ruchu na giełdzie komputerowej inwestycja poniesiona w sprzęt może się zwrócić w jeden weekend.

Wejście w biznes DVD wymaga nieco więcej wysiłku. Najpierw nagrywarka DVD-RAM - to już wydatek rzędu 2500 zł. Do tego wskazany byłby dekoder MPEG-2 za 300 zł. Oczywiście - nie jest to element niezbędny. Brak takiej karty uniemożliwia jednak obejrzenie powielanych filmów. Jeżeli nasz pirat może pochwalić się odpowiednio silnym komputerem, wyposażonym w procesor Pentium II 300 MHz i kartę graficzną wspomagającą wyświetlanie obrazu wideo, do dekodowania wystarczy oprogramowanie. Następny wydatek - czyste dyski DVD-R, których cena oscyluje wokół 20 zł. Do tego dochodzi koszt wypożyczenia filmu, pudełka i okładki - to już złotówki.

Czas na DVD-Audio

Dlaczego dyski DVD-Audio nie zalały jeszcze pirackiego rynku nagrań muzycznych? Czy ustępują płytom CD? Wprost przeciwnie - DVD-Audio wprowadzi fanów i melomanów w nową epokę. Już niedługo będziemy mogli cieszyć się 6-kanałowym dźwiękiem. Jak dotąd wielkie koncerny wydawnicze zwlekały z zastosowaniem nowej technologii w obawie przed piractwem. Po roku intensywnych prac IBM, Intel, Matsushita i Toshiba na zlecenie największych światowych wydawnictw muzycznych - BMG, EMI, Sony, Universal Music Group i Warnera - opracowały metodę zabezpieczenia płyt DVD-Audio przed piratami.

Krążek DVD-Audio będzie kodowany za pomocą cyfrowego znaku wodnego. Dla tych entuzjastów muzyki, którzy chcieliby wykonać kopię swoich ulubionych płyt do słuchania w samochodzie czy na przenośnym odtwarzaczu CD, przewidziano możliwość jednokrotnego skopiowania DVD-Audio na inny nośnik. Jednak masowe "piratowanie" będzie niemożliwe - na tej samej nagrywarce nie da się wykonać więcej kopii tej samej płyty. Jednocześnie jakość przegrywanych w ten sposób utworów nie przekroczy tej, jaką oferują płyty kompaktowe - tak więc szczególne możliwości DVD-Audio nie zostaną zachowane. Metoda ta znajdzie również zastosowanie w ochronie ścieżek dźwiękowych w filmach i koncertach rozpowszechnianych na DVD.

Sony i Warner zapowiadają, że jeszcze w tym roku wprowadzą pierwsze nagrania na DVD-Audio.

Tak wyprodukowany piracki dysk DVD z filmem mógłby kosztować 60 zł. I tu zaczyna się problem. Na razie polski rynek DVD jest niewielki, nasz młodociany pirat nie ma więc szans na duże obroty, pozwalające szybko wyrównać poniesione wydatki. Cena oryginalnej płyty DVD z filmem sięga 100 zł. Przebicie jest więc niewielkie. Na CD-R można "upchać" średnio 10 nielegalnie skopiowanych programów, chociażby takich jak Photoshop, wart w sklepie 2600 zł. Nie wszystkie aplikacje jednak są tak drogie. Można więc przyjąć, że wartość programów na giełdowym CD-ROM-ie sięga realnie 10 tys. zł. Tu różnica w cenach między legalnym a pirackim krążkiem jest wprost oszałamiająca. Dla nabywcy jest to pokusa nie do odparcia. Już z tego orientacyjnego rachunku widać, że nielegalne kopiowanie filmów na DVD długi czas będzie niezbyt opłacalne, nawet gdy czytnik DVD na dobre wyprze komputerowe CD-ROM-y. Warto przypomnieć też, że ceny filmów na DVD w amerykańskich sklepach internetowych mogą być niższe (nawet z uwzględnieniem przesyłki) od obowiązujących w Polsce.

16-letni piraci nie stanowią jednak siły napędzającej ruch na polskich giełdach. Pierwsze i ostatnie słowo należy do dobrze zorganizowanych Rosjan, Bułgarów i Chińczyków. W Rosji, gdzie sprzedaż pirackich płyt w ogólnych obrotach oprogramowaniem szacuje się na 89%, nie ma żadnego ustawodawstwa regulującego kwestię praw autorskich. Wytłoczenie płyty CD czy DVD zawierającej nielegalne kopie filmów i gier jest tam legalne. W czasach, gdy Internet staje się już środkiem komunikacji tak powszednim jak telefon, szanse producentów w rywalizacji z nielegalnymi kopiarniami maleją. Idea jest prosta - film w postaci cyfrowej pojawia się na warezie, czyli pirackim serwerze, jednym z wielu miejsc w Sieci, gdzie można skopiować pełne wersje programów i gier. Na warezie nie ma celników, policjantów, urzędników skarbowych - w ciągu kilku godzin najnowszy hollywoodzki przebój pokonuje przez łącza satelitarne i podmorskie kable światłowodowe drogę z USA do Rosji czy Bułgarii.

Oczywiście, jest prawdopodobne, że przy takiej "podróży" kopiowane pliki zostaną uszkodzone - tym bardziej że filmy DVD mają objętość mierzoną w gigabajtach. Może się więc zdarzyć, że zniknie zakończenie filmu albo, co gorsza, filmów nie da się w ogóle zdekodować. Jeżeli jednak cały materiał bezpiecznie dotrze do miejsca przeznaczenia i znajdzie się na dysku twardym pirata ze wschodniej Europy, najtrudniejsza część pracy zostanie wykonana.

<HR>

DVD w pornobiznesie

Pornobiznes pierwszy wykorzystał możliwości technologii DVD. Kiedy wielkie wytwórnie Hollywoodu i koncerny muzyczne w mozole opracowywały szczegóły zabezpieczeń i kodowania swoich produkcji, rynek XXX bez obaw przystosował się do nowej technologii. Tryb "multiangle", do którego twórcy filmów fabularnych podchodzą z rezerwą, jako pierwszy został wykorzystany właśnie w pornografii. Co więcej, wszystkie produkcje XXX można oglądać bez względu na strefę, nie są one bowiem kodowane.

<HR>


Zobacz również