Planescape: Torment PL

Dawno, dawno temu, ze zgiełku coraz bardziej szablonowych gier role-playing wyłonił się Fallout. Dla niektórych była to gra kultowa, z fantastycznym klimatem i niesamowitą grywalnością. Ten genialny produkt otworzył drogę do sławy grupie programistów z Black Isle, którzy zaskoczyli komputerowy świat nowymi, niekonwencjonalnymi pomysłami i świeżą wizją gry RPG. Dziś twórcy z Black Isle proponują nam nową produkcję kontynuującą sprawdzone wzorce - Planescape: Torment.

Dawno, dawno temu, ze zgiełku coraz bardziej szablonowych gier role-playing wyłonił się Fallout. Dla niektórych była to gra kultowa, z fantastycznym klimatem i niesamowitą grywalnością. Ten genialny produkt otworzył drogę do sławy grupie programistów z Black Isle, którzy zaskoczyli komputerowy świat nowymi, niekonwencjonalnymi pomysłami i świeżą wizją gry RPG. Swój literacki kunszt i niemalże nieskończoną wyobraźnię wykorzystali w kolejnych arcydziełach: Fallout 2 oraz Baldur's Gate. Nowe produkcje zawojowały świat, rozpoczynając swoistą rewolucję na gry ambitne, fascynujące i wciągające, zrealizowane z epickim rozmachem. Gry, które się przeżywa, dzięki którym świat komputerowej rozrywki odchodzi od stereotypu bezmyślnej strzelaniny czy krwawego mordobicia. Dziś twórcy z Black Isle proponują nam nową produkcję kontynuującą sprawdzone wzorce - Planescape: Torment.

Planescape jest światem dziwnym. Potężne bóstwo, Pani Bólu, rządzi wszystkimi Sferami, z których składa się wszechświat. Realia tej krainy są przepełnione magią i mistycyzmem. Nadprzyrodzone moce i czarnoksięskie sztuczki to chleb powszedni w tej niesamowitej rzeczywistości. Dobrym przykładem są portale - jedyny sposób na podróże między Sferami, obdarzone niewyjaśnioną mocą artefakty, a także samo Sigil - tajemnicze i nieprzewidywalne Miasto Drzwi. Klimat w grze jest niezwykle oryginalny. Łączy elementy typowe dla horroru, kryminału, niekiedy fantastyki naukowej. Najtrafniejsze jednak będzie stwierdzenie, iż Planescape jest bardzo oryginalną odmianą czystego fantasy.

Świat gry już od samego początku sprawia wrażenie spowitego gęstą mgłą ponurej tajemnicy. Weźmy scenę początkową: budzimy się w kostnicy, nie wiedząc nic o sobie, ani o poprzedniej egzystencji. Nie mamy imienia, doświadczeń, wspomnień. Co gorsza, nie mamy pojęcia dlaczego znajdujemy się w tym przedziwnym miejscu, pełnym żywych trupów (sami jesteśmy jednym z nich!) i dziwnych przedmiotów.

Naszym głównym zadaniem jest odzyskanie wspomnień. Oczywiście przy okazji szukania przeszłości pomożemy innym wypełniając gigantyczną wręcz ilość, barwnych i wspaniale budujących nastrój gry, subquestów, oderwanych od głównego scenariusza.

Systematyka i prawa rządzące Tormentem pozwalają nam stwierdzić, iż jest to oryginalna produkcja znacznie odbiegająca od "obowiązujących" w grach RPG schematów. Brak tu kreowania postaci typu: "stwórz-super-herosa-i-do-dzieła". Nie możemy zmienić imienia, wyglądu ani wieku bohatera. Do naszych zadań należy rozdzielenie kilkudziesięciu punktów pomiędzy cechy takie jak: siła, inteligencja, charyzma, mądrość, wytrzymałość, kondycja etc.

Podczas procesu kreacji Bezimiennego nie mamy także ingerencji w jego charakter ani profesję. Wszystkie te "cechy" nabywamy podczas rozgrywki: charakter uzależniony jest od naszych poczynań, a wykonywany "zawód" (wojownik, mag, złodziej) od wyboru nauczyciela. Według mnie jest to rozwiązanie perfekcyjne! Prawa rządzące grą powstały na licencji szalenie popularnego systemu RPG firmy TSR - Advanced Dungeons & Dragons - tego samego, który wykorzystano w Baldur's Gate. Trzeba przyznać, iż funkcjonuje on bardzo dobrze i, co ważne, jest łatwy i zrozumiały nawet dla nowicjusza.

Znakomicie rozwiązano kwestie: ekwipunku, dzienników, statystyk, ksiąg i zwojów z czarami. Za pomocą myszki, prosto z ekranu gry, możemy dostać się do pożądanego menu, bez potrzeby przebijania się przez masę zbędnych opcji. Interfejs jest intuicyjny, prosty i efektywny.

Bitwy toczą się w czasie rzeczywistym, jednakże potyczkę możemy w każdej chwili zatrzymać i wydać naszym bohaterom odpowiednie rozkazy. W trakcie "pauzy" istnieje nawet możliwość zajrzenia do ekwipunku (co nie było możliwe we Wrotach Baldura).

Batalie są bardzo dynamiczne, energiczne, okraszone pięknymi efektami graficznymi i dźwiękowymi. Trafieniu krytycznemu towarzyszy potężny huk i błysk, zranieniu jęk boleści, oponenci obrzucają się wyzwiskami, obelgami i przekleństwami. Jednym słowem bitwa zyskała na realizmie i dynamice. Naturalnie do przemocy uciekać się będziemy w wypadkach ostatecznych, gdy zawiedzie konwersacja.

Trzeba przyznać, że tekstów w Tormencie jest naprawdę bardzo dużo. Dialogi, monologi, notatki i zapiski to jedna z najlepiej przygotowanych elementów gry. W tym miejscu nie sposób nie wspomnieć o doskonałej lokalizacji, która została zrealizowana przez CD Projekt. Muszę przyznać, że jest to najlepsza lokalizacja, jaką widziały moje oczy. Wspaniały, wierny oryginałowi przekład, dobitne stwierdzenia, trafne spostrzeżenia, przenośnie, aluzje, eufemizmy, metafory... to wszystko w bardzo dobrze przygotowanej polskiej wersji językowej. Naprawdę wielkie brawa polskim fachowcom i tłumaczom. Notki i dzienniki czyta się jak dobre książki, a dialogi i opisy tak wiernie oddają nieziemską, fantastyczną rzeczywistość, iż czujemy się niemalże obywatelami Sigil.

Rozmowy są nieziemsko długie i skomplikowane, mamy do wyboru multum rozwiązań i musimy się uważnie zastanowić zanim wybierzemy odpowiednią opcję. Mimo mrocznej i tajemniczej atmosfery, mieszkańcy Miasta Drzwi są bardzo rozmowni. Prawie każdy NPC ma coś do powiedzenia i nie są to w kółko powtarzające się stwierdzenia typu: "Uciekaj" czy "Nie mam czasu na rozmowę". Każdy ma swój problem, własne zdanie, charakter, humor, każdy ma coś do powiedzenia, zaoferowania. Niezwykle rzadko zdarza się znany zabieg powielenia danego mieszkańca w celu zaludnienia miasta.

Przebieg wydarzeń jest dobrze rozplanowany, a wzrost poziomu trudności wprost proporcjonalny do wzrostu doświadczenia Bezimiennego i jego kompanów.

W poszukiwaniu samego siebie bohaterowi może pomóc do pięciu BN-ów. Pamiętajmy jednak, aby werbować istoty o zbliżonym charakterze i poglądach, gdyż w przeciwnym wypadku może dojść do kłótni, a nawet zakończonej tragicznie bójki. Zadania są bardzo zróżnicowane. Tutaj ponownie możemy podziwiać ogromną wyobraźnię autorów. Misje są naprawdę ciekawe i wciągające. Pozwalają wczuć się w rolę Bezimiennego i doskonale urozmaicają wielowątkowy, bogaty w intrygi scenariusz.

Twórcy oddali do naszej dyspozycji niebywale bogaty arsenał broni. Potyczki będziemy toczyć za pomocą pięści, noży, łomów, młotów, toporów, możliwe jest nawet odrywanie kończyn od korpusów martwych wrogów i używanie ich jako broni. W całej grze znajdziemy jedynie dwa miecze, więc wielbiciele tego rodzaju "urządzeń perswazji fizycznej" mogą być zawiedzeni. Mimo ikon kołczanu nie możemy także używać łuków. Dlatego też radzę zainwestować w topory - jest ich naprawdę dużo, są efektowne i efektywne.

Wrogów i istot także jest co niemiara, lecz w świecie Planescape spotkamy nowe, egzotyczne istoty. „Bestiariusz” można pokrótce opisać jako zespolenie istot z mitologii greckiej i rzymskiej z kreaturami rodem z książek Tolkiena. Spotkamy Abiszaie (smoki), Dabusy (półludzi), Bariaury (centaury), ogry, olbrzymy, krasnoludy, gnomy, zombie, duchy, zjawy, „ożywieńców”, szkieletory, zwierzęta, Lim-Limy, czaszkoszczury i oczywiście ludzi.

Planescape: Torment to produkcja niemalże perfekcyjna od strony graficznej. Gra nie wykorzystuje żadnego typu akceleratorów 3D, jednak zastosowana rozdzielczość 800x600 nie pozwoli nam dostrzec nieprzyjemnego efektu pikselizacji. Black Isle wykorzystało ulepszony "silnik" graficzny znany graczom Wrót Bladura. Zmieniło się wiele: kolory są bardziej ostre i nasycone, animacje postaci wzbogacone o dodatkowe klatki, a otoczenie zyskało mnóstwo detali. Szczególnie wyjątkowo wyglądają czary. Efekty graficzne i dźwiękowe są dosłownie porażające: fontanny kolorów, korowody barwnych wstęg i jasnych promieni, pioruny, ogień, zasłony dymne, przywoływanie istot - to wszystko okraszone jest wspaniale zrealizowanymi efektami wizualnymi.

Zarówno intro, jak i przerywniki filmowe pojawiające się w trakcie gry prezentują bardzo przyzwoity poziom. Są tajemnicze, mroczne, wprowadzają gracza w klimat. Znajdziemy w nich także wiele wątków psychologicznych oraz psychodelicznych, uzupełniających luki w fabule. Na szczęście autorzy nie podali nam wszystkiego „na tacy”. Od gracza wymagana jest zdolność logicznego myślenia oraz umiejętnego kojarzenia faktów. Tu naprawdę trzeba główkować.

Dźwiękowa strona Tormenta jest dobra, jednak czasami muzyka może nieco nużyć. W niektórych typach kart dźwiękowych pojawiają się także bardzo uciążliwe "szmery". CD Projekt bardzo dobrze dobrał barwy mowy aktorów do poszczególnych bohaterów, jednak z przykrością muszę stwierdzić, iż polscy lektorzy i artyści użyczający swych głosów w spolonizowanej wersji gry nie spisali się najlepiej. Teksty mówione są jakby "od niechcenia", zupełnie bez emocji i zaangażowania. W rozmowach brakuje napięcia i inwencji. Niestety gra traci przez to wiele na klimacie i swej mrocznej atmosferze.

Planescape: Torment jest grą niezwykle ambitną, zrealizowaną z sercem i zaangażowaniem twórców. Przebieg wydarzeń śledzimy z takim napięciem, jakie towarzyszy lekturze bardzo dobrej książki. Aby właściwie pokierować losem Bezimiennego i doprowadzić go do szczęśliwego końca, musimy przebyć wyboistą drogę, naszpikowaną mnóstwem psychologicznych zagadek i zmuszających do wytężenia szarych komórek życiowych dylematów.

Jednym słowem ludziom z Black Isle udało się stworzyć grę o życiu. Życiu bardzo dziwnym, bo toczącym się na granicy egzystencji, na granicy dwóch światów, jakimi są śmierć i życie. Jeśli chcecie wiedzieć, jak szuka się własnej tożsamości w fantastycznym i brutalnym świecie, to Torment jest grą w sam raz dla Was. Gorąco Polecam!


Zobacz również