Początek sprzeciwu filmowców wobec "tyranii 3D"

Hollywoodzkie wytwórnie filmowe mają w planach wyprodukowanie ok. sześćdziesięciu filmów w technice 3D w ciągu najbliższych dwóch lat. Nie wszyscy są z tego powodu zadowoleni.

W portalu dziennika The New York Times pojawił się ciekawy artykuł opisujący niezbyt przychylne nastawienie niektórych twórców filmowych do technologii 3D, coraz częściej wykorzystywanej w hollywoodzkich produkcjach.

Negatywne opinie o modzie na 3D pojawiły się w trakcie zakończonej niedawno imprezy Comic Con, gromadzącej co roku miłośników komiksów z całego świata. Byli na niej obecni niektórzy twórcy z Hollywood, w tym J. J. Abrams ("Star Trek" z 2009 r.) i Joss Whedon.

Twórcy opierają się "3D-manii" z różnych powodów - tak artystycznych, jak i praktycznych - nie godząc się m.in. na konwersję już wyprodukowanych obrazów do 3D bądź kosztowne kręcenie filmów tej technice. Abrams i Whedon zgodnie twierdzili, że sama technologia nie wnosi niczego do sposobu filmowej narracji, ale za to utrudnia proces realizacji filmu.

Wyrazicielem tej opinii był m.in. Michael Bay (reżyser filmów "Transformers"), sprzeciwiający się przez jakiś czas pomysłowi nakręcenia trzeciej części cyklu w 3D (pomysł ten jednak ostatecznie przeszedł).

Studia mogą ignorować krytyczne opinie widzów, gdyż większość z nich i tak "zagłosuje portfelem" i pójdzie na seans filmu 3D. Sprzeciwu twórców - a ten staje się coraz mocniej słyszalny - Hollywood tak łatwo zignorować nie może.

Wydaje się, że branża zaczyna to powoli dostrzegać. Greg Foster, prezes koncernu Imax Filmed Entertainment przyznaje, że najważniejsze jest zachowanie równowagi - niektóre filmy po prostu lepiej wyglądają w dwóch, a nie trzech wymiarach - nawet na ogromnych ekranach kin Imax.


Zobacz również