Podajemy przepis: aby zniszczyć Internet należy przede wszystkim...

Internet to chyba najwspanialsza zdobycz ludzkości, która oplata swoimi mackami praktycznie całą naszą planetę. Jest dla nas jak narkotyk, bez którego nie wyobrażamy sobie już życia. Aż strach pomyśleć co by się stało, gdyby ktoś go zniszczył. Czy jednak jest to w ogóle możliwe?

Internet to największe osiągnięcie ludzkości, które zupełnie zmieniło nasze życie. Jego początki sięgają końca lat 60. XX wieku, kiedy to prowadzone były badania, które miały na celu skonstruowanie sieci komputerowej mogącej funkcjonować pomimo częściowego zniszczenia spowodowanego wojną nuklearną.

Czy jednak istnieje sposób, aby faktycznie zniszczyć tę globalną sieć? Okazuje się, że tak, lecz, jak dowodzi w bardzo interesującym artykule "Jak zniszczyć Internet" Sam Biddle z serwisu Gizmodo.com, wymaga to "przeprowadzenia najbardziej skomplikowanej logistycznie operacji paramilitarnej w historii ludzkości".

Internet nie jest nieśmiertelny

Należy sobie zdać przede wszystkim sprawę, że Internet to naprawdę bardzo wytrzymały twór, którego nie można wyłączyć po naciśnięciu jakiegoś jednego czerwonego przycisku, gdyż nawet jeżeli w pewnych jego częściach występują problemy z przesyłaniem informacji (mieliśmy przecież już przypadki przecięcia kabli światłowodowych biegnących na dnie morza), jest on zdolny do odpowiedniego przekierowania ruchu. Nie oznacza to jednak, że jest nieśmiertelny i nie można go zniszczyć...

Kable, kable i jeszcze raz kable

Internet to sieć sieci, która opiera się głównie na łączących ze sobą kontynenty kablach o długości wielu tysięcy kilometrów. To właśnie od nich powinniśmy zacząć. W jaki sposób? Po prostu je przecinając. Idealnie byłoby przeciąć je wszystkie (tutaj znajdziecie ich pełną listę) co raczej jest niewykonalne. Na "szczęście" przecięcie najważniejszych z nich (jest ich kilkanaście) i tak wpłynęłoby katastrofalnie (choć jednak nie zabójczo) na działanie Internetu, który nie mógłby się już od tej pory nazywać globalnym.

Główne serwery DNS

Kolejny etap to zniszczenie 13 głównych serwerów DNS (root-servers), z których każdy oznaczony jest literą alfabetu (posiadają nazwy od a.root-servers.net do m.root-servers.net). Odpowiedzialne one są za tłumaczenie adresów znanych użytkownikom Internetu na adresy IP.

Gdzie jednak są te serwery i czy w ogóle można je znaleźć? Sam Biddle dowiódł, że nie ma z tym większego problemu.

Serwerownie

Teraz pora przejść do zadania ostatniego ciosu wymierzonego przeciwko serwerowniom, na których trzymane są wszystkie dane znajdujące się w Sieci. Podobnie jak z kablami, raczej niemożliwe jest zniszczenie ich wszystkich. Wystarczy jednak, że zajmiemy się największymi z nich (ich listę znajdziecie tutaj).

Co by pozostało?

Po dokładnym wykonaniu opisanych ataków znany nam dzisiaj Internet przestałby istnieć. Zdaniem Sama Biddle'a wszystko co by po nim pozostało ograniczałoby się do biurowego intranetu albo lokalnej sieci w akademiku.

To...niewykonalne

Jak widać, zniszczenie Internetu wiązałoby się z przeprowadzeniem tysięcy fizycznych ataków (nie wchodzą tutaj w grę żadne ataki DDoS, o których wspominała wcześniej grupa Anonymous) i to najlepiej w tym samym momencie. Biorąc to pod uwagę, możemy być spokojni o jego bezpieczeństwo:-)

Jeżeli zainteresował was ten temat, zachęcam do przeczytania całego artykułu Sama Biddle'a.


Zobacz również