Podatek od piractwa już generuje "znaczące kwoty", ale ZAiKS chce więcej

Zdaniem ZAiKS-u obecne wpływy pochodzące z opłaty reprograficznej są "znaczące". Przynajmniej w przypadku Kazika Staszewskiego.

Opłata reprograficzna, zwana także podatkiem od piractwa, obecna jest na rynku od wielu lat. Głośno zrobiło się jednak o niej dopiero kilka miesięcy temu, gdy Organizacje Zbiorowego Zarządzania prawami autorskimi podjęły wysiłek objęcia nią także takich urządzeń jak smartfony i tablety.

Dodatkowa kwota uzyskana z tego tytułu może wynieść ok. 300 mln zł rocznie. Działania OZZ budzą duży sprzeciw nie tylko z naszej strony, czyli konsumentów kupujących smartfony i tablety, ale również niektórych artystów. Przykładem jest tutaj Kazik Staszewski, który przeciwny jest rozszerzeniu opłaty reprograficznej stwierdzając, że "artyści będą ostatnimi w kolejce" do zgromadzonych dzięki niej pieniędzy.

Jak się okazuje, wypowiedź Kazika zdenerwowała przedstawicieli ZAiKS-u do tego stopnia, że na facebookowym profilu Dziennika Internautów jeden nich zamieścił następujący wpis:

"Pan Kazik Staszewski nie zdaje sobie sprawy, że od lat dostaje pieniądze pozyskane z tytułu opłat od czystych nośników. W zeszłym roku były to znaczące kwoty"

Uwagę przykuwają oczywiście słowa "znaczące kwoty". Skoro bowiem są one tak wysokie, to artyści chyba krzywdy nie mają...Jak więc ocenić tak zawzięte dążenie ZAiKS-u do zmian w opłacie reprograficznej i objęcie nią urządzeń, które przecież służą w dużej mierze do legalnego słuchania muzyki?


Zobacz również