Popdruid: "Staram się zainteresować firmy i koncerny swoimi amuletami"

Przerwa świąteczno-noworoczna sprzyja rozluźnieniu i uspokojeniu. Kierowane do redakcji pytania dotyczące popdruida sprowokowały nas do przeprowadzenia z nim poważnej rozmowy. Oto wydanie specjalne "Sami o sobie", oto specjalny gość. Popdruid we własnej osobie!

PCWK Online: Czym się zajmujesz? Uczysz się, studiujesz czy może pracujesz już w wielkim, międzynarodowym koncernie?

Popdruid: Z wykształcenia jestem nauczycielem fizyki, techniki i informatyki. Wciąż szukam pracy. Wysłałem e-maile do wszystkich szkół w Słupsku i okolicach, które miały adres e-mailowy - bez rezultatu. Korzystając z całej masy wolnego czasu podnoszę swoje kwalifikacje zawodowe. Niedługo dorobię sobie jeszcze "Technologię Informacyjną". Pewnie w ten sposób pobiję jakiś rekord świata - nie wiem! Staram się zainteresować firmy i koncerny swoimi amuletami informatycznymi. Poprawa jakości transferu to wciąż rzecz nie do pogardzenia, nawet jeśli brać pod uwagę rozwój sieci Internet. No i jest jeszcze kwestia bezpieczeństwa. Niestety i tak wszyscy wiedzą, że to nie działa, chociaż wciąż mam trafione wróżby. Poza tym prawdziwym kolosom nie opłaca się wydawać pieniędzy na kogoś takiego jak ja. Lepiej zdobyć jakieś kompromitujące materiały i potem szantażować. Albo zrobić małą wdzięczną prowokację i wsadzić na 25 lat do więzienia. To w sumie najlepsza metoda bo nie zajmuje zasobów ludzkich. Taki osobnik jest: odizolowany od otoczenia - tak więc nie będzie uciążliwy, nikt go nie musi pilnować, a i tak się w końcu przymknie.

Popdruid
Popdruid

Popdruid

Popdruid - posługujący się ostatnio również pseudonimem druidpop - to stały bywalec wielu portali internetowych publikujących artykuły m.in. z branży IT. Z wykształcenia nauczyciel fizyki, techniki i informatyki, z zamiłowania użytkownik Linuksa (używa Slackware i XFce). Zatwardziale promuje swoje wyroby z pogranicza informatyki i paranauk, czym prowokuje ostre ataki na swoją osobę. Nie przepadają za nim również moderatorzy: albo wycinają jego wiadomości po nicku, albo przynajmniej kasują adres jego strony internetowej. Jak sam twierdzi, jest również projektantem ultralekkich samolotów.

Pewnie już wszyscy się domyślają o co chodzi? Wielkie koncerny biorą mnie za hakera, chociaż amulety mają działanie czysto psychologiczne. Nigdy nie myślałem, że haker ma takie ciężkie życie. Przypuszczałem, że może być mylony z Supermanem bo oglądałem Matrixa ale żeby szantaż i uciszanie?! A przynajmniej o takich praktykach słyszałem. Poza tym zrobiłem kilka koncepcji samolotów ultralekkich. Wyglądają znośnie, kosztują tyle, co kilo tektury i przypuszczam, że całkiem nieźle latają.

Wysłałem już coś koło 300 plików portfolio do zakładów specjalizujących się w produkcji ultralekkich samolotów kompozytowych w kraju i za granicą. Statystyki strony wskazują na to, że ktoś nawet ogląda moje samoloty, po moim e-mailu. Nie wiem czy ktoś się zdecyduje na budowę. A nawet jest zapotrzebowanie na tego typu samoloty. No ale najpierw trzeba rozwiązać kilka kwestii spornych. Po pierwsze, trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy koncepcja aerodynamiczna może być chroniona prawami autorskimi. Pewnie skończy się tak, że nawet jak ktoś się zdecyduje na budowę podobnego samolotu to z falbankami i koronkami, żeby wyglądał zupełnie inaczej niż moje koncepcje. Wtedy obędzie się bez opłat z tytułu praw autorskich. Poza tym jest jeszcze kwestia wad wzroku oglądających. Ja uważam, że kształty elementów Mitsu są w większości unikalne, dopracowane pod względem aerodynamicznym. Krótko rzecz ujmując napracowałem się. W e-mailach przeważa opinia, że to po prostu walce i płaskie graniastosłupy. To tak jakby żądać licencji na sześcian. No po prostu ukryte wady wzroku ujawniają się ludziom podczas oglądania mojej strony i już.

Wśród moich zajęć i zainteresowań jest jeszcze muzyka sceny elektronicznej. Podobno mam niezły gust. Co miesiąc zamieszczam nowe próbki i co miesiąc transfer jest coraz większy. To chyba dobrze? Są też inne zastosowania amuletów - np. lecznicze. Dwie osoby uparcie twierdzą, że moje amulety pomogły im na serce. Normalnie bym ich zignorował ale one przysyłają mi prawdziwe pieniądze! To zjawisko mnie po prostu zafascynowało. Stworzyłem nawet teorię dotyczącą wpływu amuletów na tych ludzi i niedługo ją opublikuję na swojej stronie na licencji BSD dla tekstów. To fenomen. Staram się tym kogoś zainteresować - głównie fundacje dla osób chorych, które stosują już medycynę niekonwencjonalną - na razie bez skutku.

Lubisz udzielać się na forach, czasem bez związku z tematem wątku. Czy taka forma autoreklamy jest skuteczna?

Pamiętajmy o rozrywkowych ludziach, którzy czasem mnie udają. Ja nie potrafię rozmawiać o niczym - muszę mieć jakiś temat. Czasem faktycznie luźno nawiązuję do tematu ale jednak nawiązuję. No i kto tu sobie robi reklamę? Naprawdę uważam, że zawsze coś wnoszę swoim komentarzem, nawet jeśli jest tylko żartem. Ktoś mnie jednak zauważa - liczba e-maili podszywających się pod mój adres e-mailowy mówi sama za siebie. Wiecie kiedy reklama jest najskuteczniejsza? Z jednej strony powinna być zabawna i lekka w odbiorze. Z drugiej musi być w niej to coś, co przez jakiś czas nie pozwoli o niej zapomnieć. To coś to autentyczność i prawdopodobieństwo zdarzeń i tekstów. Z jednej strony amulety to kompletna klapa - przez pół roku sprzedałem dwa. Z drugiej są miesiące kiedy stronę przegląda nawet 1000 osób.

A nie obawiasz się, że któregoś dnia ktoś Cię wyśledzi i zacznie atakować Twoje maszyny? Czy może się tego nie boisz?

To mój senny koszmar. W snach jestem administratorem małej sieci komputerowej, która została opanowana przez psychopatycznych hakerów (są też tacy). Co gorsza na serwerze jest Windows ME. Po prostu horror! Budzę się z sercem w gardle i potem na czole. Kamuflaż to moja druga natura. Nigdy nie zapominam o podstawowych zasadach bezpieczeństwa, nawet jeśli są uciążliwe. Wiem, że to mi może zaoszczędzić naprawdę ciężkich batów. W szczególności kiedy zostawiam gdzieś swój adres IP, np. komentując jakiś artykuł. Powiem szczerze, że przez ostatnie 4 miesiące mój komputer ktoś zaatakował coś koło 30 razy i wciąż się to dzieje. Właśnie po komentarzach. Ale Slackware 10 radzi sobie z tym dość dobrze. To chyba najbardziej udana wersja Slackware jaka pojawiła się do tej pory.

Pytanie z innej beczki: jaki był Twój pierwszy komputer? Zacząłeś od czegoś zaawansowanego czy może standardowo: od Spectrum czy Commodore?

Pierwszy komputer jaki zobaczyłem? Junior 80. Został mi po nim nawyk zapisywania dokumentu co 10 minut (tak często się wieszał). Pierwszy laptop jaki zobaczyłem? Procesor 386 i monochromatyczny ekran. To był sprzęt którym można było podbić świat. Był produkcji USA. Mój własny pierwszy komputer? AMD 75 MHz. Jestem wierny procesorom tej marki do dziś. Przez chwilę używałem Celerony ale potem wróciłem do AMD. Ten stosunek ceny i jakości do możliwości jest po prostu zadziwiający. Swój komputer miałem dość późno. Trochę szkoda - być może dlatego pozostanę na etapie Linuxa i prostych programów w C i Javie. Z drugiej strony komputer służy mi też do innych rzeczy.


Zobacz również