"Porno" stalking w Złotoryi. Uprawiający go mężczyzna zatrzymany

Policjanci ze Złotoryi zatrzymali mężczyznę podejrzanego o stalking. Aby zemścić się na niedoszłej szefowej pozyskał on jej zdjęcie z portalu społecznościowego i zamieścił wraz z danymi kontaktowymi w portalach erotycznych. Podobnie postąpił z co najmniej trzema innymi kobietami, które również zaszły mu za skórę.

Stalking to poważny problem szczególnie w dobie zapewniającego anonimowość powszechnie dostępnego Internetu. Niestety przez lata nie istniały odpowiednie regulacje, które pozwalałyby skutecznie walczyć z tym narastającym zjawiskiem. Na szczęście 5 kwietnia tego roku wprowadzona została nowelizacja ustawy Kodeks karny, która wprowadza do niego przestępstwo nazwie stalking.

Co to jest?

Według Kodeksu karnego jest to uporczywe nękanie, wzbudzanie uzasadnionego okolicznościami poczucia zagrożenia (np. poprzez wysyłanie wiadomości SMS, zamieszczanie komentarzy w Internecie) lub istotne naruszenie prywatności innej osoby lub osoby jej najbliższej. Zabronione zostało również podszywanie się pod inną osobę, wykorzystywanie jej wizerunku lub innych jej danych osobowych w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.

Złotoryjski mściwy stalker

Właśnie z tym drugim przypadkiem mieli do czynienia policjanci w Złotoryi. Otrzymali oni zgłoszenie od kobiety, która nękana była przez osoby odwiedzające różne strony porno. Okazało się, że ktoś podszywając się pod nią stworzył na nich jej profil wraz ze zdjęciami, które zdobył za pośrednictwem serwisu społecznościowego.

W toku dochodzenia ustalono, że stalkerem był 24-letni mężczyzna, który chciał się zemścić na swojej niedoszłej szefowej za to, że nie przyjęła go do pracy.

Jak się okazało, podejrzany w podobny sposób potraktował również swoją byłą dziewczynę oraz dwie inne kobiety, które...dały mu kosza.

24-latek przyznał się do zarzucanych mu czynów. Obecnie wyjaśniane są okoliczności sprawy, która prawdopodobnie obejmie szersze grono poszkodowanych.

_________

Jeszcze kilka miesięcy temu zatrzymanemu dewiantowi niewiele można było zrobić. Obecnie dzięki wspomnianej wcześniej nowelizacji grozi mu kara pozbawienia wolności do 3 lat. Ważne jest jednak, aby sąd czerpał garściami z nowego zapisu w kodeksie, a nie wymierzał wyroki na jak najniższym poziomie.


Zobacz również