Prawo Moore'a ma 40 lat

Czterdzieści lat po opublikowaniu znanego wszystkim prawa - które twierdzi, że liczba tranzystorów umieszczonych na układach scalonych ulega podwojeniu co dwa lata - Gordon Moore, twórca tego prawa, wypowiada swoje kolejne sądy.

Programistom radzi: piszcie prostsze programy! Wasze interfejsy są coraz gorsze; Nanotechnologia? Nie wierzcie tej nowości. Układy krzemowe będą jeszcze długo dominować; Sztuczna inteligencja? Próbujcie! Na razie idziecie w złym kierunku.

Gordon Moore (który ma obecnie 76 lat) opublikował swoje prawo w kwietniu 1965 roku na łamach pisma Electronics. Pracował wtedy w firmie Fairchild, specjalizującej się w produkcji układów elektronicznych. W 1968 roku Gordon Moore i Robert Noyce zakładają firmę Intel. Od 1975 r. Moore pełni w Intelu funkcję dyrektora wykonawczego (CEO), a cztery lata później zostaje prezydentem.

Zapytany, czy bez Prawa Moore'a rozwój informatyki przebiegałby w inny sposób, Moore mówi: "na początku nie miało ono dużego wpływu na informatykę, ale po raz pierwszy przekonałem się, że jest inaczej, gdy Japończycy wkroczyli na rynek pamięci. Wcześniej wydawało się, że rynek ten zdąża w nieokreślonym kierunku. Ale Japończycy przedstawili konkretny plan i odnieśli sukces, stając się liderem w tej dziedzinie. Zauważyłem wtedy, że pojemność pamięci zwiększa się o rząd wielkości w regularnych odstępach czasu. Najpierw mieliśmy układy 1 KB. Potem były układy 4 KB, 16 KB, itd, itd".

Moore przeczytał niedawno ponownie swoje opracowanie i był mile zaskoczony tym, że przewidział też w pewien sposób rozwój komputerów domowych. Przyznaje jednak, że pracując później w Intelu (jako CEO), zlekceważył ten temat.

Moore wspomina to w taki sposób, "przyszedł do mnie raz inżynier i przedstawił mi projekt budowy komputera domowego. Odpowiedziałem mu, "bardzo dobrze, ale powiedz mi, do czego może w domu służyć taki komputer?" Myślałem wtedy, że urządzenie takie może być przydatne co najwyżej dla gospodyń domowych (np. do zapisywania przepisów). Zabrakło mi wyobraźni, że może to być urządzenie, na którym można uruchamiać poważne aplikacje. Dlatego Intel nie podchwycił wtedy koncepcji komputera osobistego.

Moore twierdzi, że przemysł informatyczny przez całe te lata zrobił "kawał dobrej roboty". Nie podoba mu się jednak jeden obszar informatyki - interfejsy programistyczne. Dużą winę za taki stan rzeczy ponosi Microsoft, który zdominował na kilka dekad rynek oprogramowania instalowanego na pecetach. Dodając do aplikacji pecetowych coraz to nowe funkcje, programiści doprowadzili do tego, że są to wyjątkowo nieudane i przeładowane produkty. Programiści po prostu cofają się, zamiast iść do przodu, konkluduje Moore.

Mówiąc o nanotechnologii Moore twierdzi, że jest bardzo sceptyczny odnośnie tego trendu. Nanotechnologia nie zawojuje przebojem świata i tradycyjne technologie krzemowe będą jeszcze przez długie lata używane do produkowania układów scalonych. Z czasem to się zmieni, ale nie tak szybko, jak to niektórzy przewidują.

"Istnieje duża różnica między wykonaniem jednego, bardzo małego tranzystora, a połączeniem miliarda takich tranzystorów w jeden organizm, po to aby mogły realizować określoną funkcję. Myślę, że niektórym umyka ten fakt".

Moore zwraca uwagę na fakt, że układy oparte na krzemie to w pewnym sensie też nanotechnologia. Odległości między poszczególnymi elementami są tu przecież mniejsze niż 100 nanometrów, co upoważnia nas do tego, aby przyporządkować takie rozwiązania do nanotechnologii.

Zapytany o sztuczną inteligencję, Moore sądzi, iż architektura współczesnych komputerów nie sprzyja projektowaniu systemów "myślących" podobnie jak człowiek. Rzecz w tym, że pierwsze komputery projektowano z myślą o wykonywaniu operacji arytmetycznych, a to nie ma niewiele wspólnego ze sztuczną inteligencją. Naukowcy muszą najpierw dobrze poznać, jak pracuje ludzki mózg, i dopiero wtedy zacząć projektować od podstaw komputery obdarzone sztuczną inteligencją. Mówiąc o próbach replikowania ludzkiej inteligencji, Moore mówi, "myślę, że komputery zmierzają obecnie w złym kierunku".

Jednak komputery potrafią już naśladować ludzi i wykazują się niemałą inteligencją. Mogą np. rozpoznawać mowę.

"Jeśli komputer rozpoznaje tak dobrze mowę, można sobie wyobrazić sytuację, w której prowadzimy z nim inteligentną konwersację. To może dramatycznie zmienić sposób w jaki będziemy w przyszłości wykorzystywać komputery. Jednak może to jeszcze potrwać od 10 do 50 lat, zanim będziemy sobie mogli swobodnie porozmawiać z komputerem". I dodaje, "jestem zafascynowany rozwojem informatyki i dużo dałbym za to, aby móc zobaczyć, jak będzie ona wyglądać za 40 lat.

Zapytany o to, czy mógłby sformułować jakieś nowe prawo, które będzie obowiązywać przez następne 40 lat, Moore odpowiada: "o nie, spocznę na laurach i poprzestanę na tym jednym! Nie jestem obecnie na bieżąco z nowymi technologiami i dlatego nie czuje się na siłach, aby snuć takie przewidywania".


Zobacz również