Prawo autorskie cz. 3.

Pirat mimo woli, czyli czytajmy licencje

Pirat mimo woli, czyli czytajmy licencje

Jeżeli już postanowiliśmy, w jakiej formie prawnej będziemy świadczyli swoje usługi, czas pomyśleć o narzędziach niezbędnych w pracy komputerowego twórcy. W tym artykule skoncentruje się na oprogramowaniu i opiszę, na co zwrócić uwagę, aby nie zarzucono nam nawet nieświadomego łamania prawa. Program "piracki" bowiem to nie tylko program kupiony za kilkanaście złotych na giełdzie komputerowej, ale również program shareware, za którego używanie nie zapłaciliśmy w określonym przez autora terminie, czy program "teoretycznie" darmowy, który wbrew warunkom licencji wykorzystujemy do druku firmowych wizytówek. Używanie wszystkich tych programów jest bezprawne i może narazić nas na odpowiedzialność cywilną oraz karną.

Licencja - zawieramy umowę

Do każdego egzemplarza programu komputerowego dołączona jest licencja - umowa określająca warunki korzystania z programu.

Do jej zawarcia może dojść w przeróżny sposób: przez złożenie własnoręcznego podpisu na fakturze przy zakupie programu, przez kliknięcie na słowie "akceptuję" podczas jego instalacji, a nawet przez sam fakt rozpieczętowania opakowania, w którym program umieszczono. Co istotne, umowa licencyjna dostarczana wraz z egzemplarzem obcojęzycznego programu komputerowego powinna być sporządzona w języku polskim albo oryginalnej wersji licencji powinna towarzyszyć jej polskojęzyczna wersja.

Większość licencji należy do tzw. umów adhezyjnych, czyli mówiąc po ludzku - nie mamy żadnej możliwości negocjowania ich treści. Albo przystajemy na warunki podyktowane przez producenta albo nie i wówczas musimy rozejrzeć się za innym programem.

W praktyce często nie mamy wyboru i jeżeli chcemy (lub musimy...) korzystać z naszego ukochanego Excela, musimy również zakupić jedną z wersji Windows i zaakceptować w całości treść dołączonej do niej umowy licencyjnej.

Programy komercyjne - płać i wymagaj

W praktyce najczęściej mamy do czynienia z programami komercyjnymi. Dołączone do nich licencje proponują nam jasny układ: płacimy za możliwość korzystania z programu jednorazowo (reguła) lub sukcesywnie, przez cały okres użytkowania programu (np. Office XP).

W zamian otrzymujemy pomoc techniczną, prawo do zakupu nowych wersji programu po niższej cenie i możliwość wykorzystywania programu do praktycznie wszystkich dozwolonych prawem celów. Szczególnymi odmianami licencji komercyjnych są licencje MOLP i OEM.

Programy shareware - nie kupuj kota w worku

W przypadku tego rodzaju oprogramowania otrzymujemy możliwość wypróbowania w praktyce jego przydatności. Najczęściej autor zezwala nam na nieodpłatne korzystanie z programu przez określony czas (np. 30 dni), po upływie którego musimy uiścić opłatę licencyjną lub program odinstalować z twardego dysku. Niekiedy program możemy używać bez ograniczenia czasowego, ale dopóki nie uiścimy stosownej opłaty ma on ograniczoną funkcjonalność - niektóre jego funkcje są niedostępne lub co jakiś czas pojawiają się komunikaty, przypominające o konieczności dokonania rejestracji.

Free nie zawsze znaczy za darmo

Freeware to specyficzna kategoria programów - najczęściej możemy z nich korzystać bez potrzeby uiszczania jakiejkolwiek opłaty na rzecz ich twórców. Przeważnie, choć od tej reguły są wyjątki, programy freeware są mniej funkcjonalne i rozbudowane niż programy komercyjne. Oferowanie pomocy technicznej przez ich autorów jest rzadkością. W praktyce oprogramowanie to jest wykorzystywane do użytku typowo domowego, bowiem wbrew temu co nam się niekiedy wmawia, nie potrzebujemy najnowszej wersji Worda, żeby napisać list motywacyjny lub CV.

Zdarza się również, że programy na pierwszy rzut oka wyglądające na darmowe, wcale takimi nie są. Niekiedy w umowach licencyjnych autorzy wyraźnie określają, w jakich sytuacjach za ich używanie nie musimy płacić, a kiedy uiszczenie opłaty jest konieczne. Dotyczy to w szczególności programów rozpowszechnianych na płytach dołączanych do czasopism komputerowych. Używanie ich może być bezpłatne np. tylko pod warunkiem, że wykorzystujemy je wyłącznie do użytku domowego (free for non-commercial use). Jeżeli chcemy takie programy spożytkować do jakiegokolwiek celu zarobkowego (nie zawsze musi on polegać na prowadzeniu działalności gospodarczej), wówczas powinniśmy uiścić ich autorowi odpowiednią, określoną w umowie opłatę licencyjną. Komercyjne wykorzystanie niektórych programów rozpowszechnianych na płytach CD jest w ogóle zabronione.

Linux - przypadek szczególny

System operacyjny Linux i większość dostępnych dla niego aplikacji jest rozpowszechniana w oparciu o licencję GNU GPL (General Public License). Celem jej twórców było stworzenie "wolnego" (nie mylić z bezpłatnym) oprogramowania, które może być swobodnie udostępniane i zmieniane. Licencja GPL przewiduje możliwość pobierania opłat za dystrybucję objętego nią oprogramowania, z czego niektórzy sprzedawcy skwapliwie korzystają. W praktyce programy na licencji GPL możemy nabyć po kosztach ich rozpowszechniania, czyli przeważnie symbolicznych. Jest to jedna, kto wie czy nie najważniejsza, z przyczyn ciągle rosnącej popularności tego rodzaju oprogramowania.

Ignorantia iuris nocet - bądź mądry przed szkodą

Fantazja ludzka nie zna granic i ciągle pojawiają się nowe rodzaje licencji (adware, spyware, cardware itp.). Ich autorzy żądają od użytkowników np. przesłania na ich adres kartki pocztowej, wpłacenia drobnej sumy pieniężnej na szczytny cel lub... wyrażenia zgody na zdalne przeszukanie twardego dysku i wysłanie w bliżej nieznane miejsce w Internecie wykazu zgromadzonych na nim plików.

Pamiętajmy, żeby zawsze przed instalacją nowego oprogramowania przeczytać uważnie warunki dołączonej do niego licencji. Czynność ta nie zajmie więcej niż 10 minut, a może nas uchronić przed przykrymi niespodziankami w przyszłości, kiedy na zasłanianie się swoją nieświadomością będzie już za późno.

Autor jest prawnikiem specjalizującym się w prawie cywilnym i prawie nowych technologii.


Zobacz również