Premiera spełnionych nadziei

Z premierami bywa różnie. Jedne - oczekiwane, w blasku reflektorów, z gwiazdami, inne - skromne, ciche, niejako na uboczu. Wszystkie łączy punkt kulminacyjny: końcowa reakcja publiczności. Mogą rozbrzmieć oklaski, wymowna cisza lub... gwizdy. Gdyby premiera Premiere Pro miała miejsce w kinie, usłyszelibyśmy owację.

Z premierami bywa różnie. Jedne - oczekiwane, w blasku reflektorów, z gwiazdami, inne - skromne, ciche, niejako na uboczu. Wszystkie łączy punkt kulminacyjny: końcowa reakcja publiczności. Mogą rozbrzmieć oklaski, wymowna cisza lub... gwizdy. Gdyby premiera Premiere Pro miała miejsce w kinie, usłyszelibyśmy owację.

Chyba nie ma osoby parającej się tematyką wideo, która nie znałaby choćby ze słyszenia pakietu Adobe Premiere. Spore grono użytkowników popularna "Premierka" zawdzięczała przejrzystości, dużym możliwościom oraz relatywnie niskiej cenie. Cena ta nie była może zbyt atrakcyjna przy pojedynczym zakupie (ponad 3000 zł), pamiętajmy jednak, że Premiere stanowiła pakiet dołączany do wielu kart i urządzeń wideo i wówczas jej koszt był wielokrotnie niższy, podczas gdy profesjonalne systemy edycyjne wciąż wymagają wyłożenia nie setek, a grubych tysięcy dolarów. Wadą Premiere były rzadkie aktualizacje. Przebywając w cieniu Photoshopa jako sztandarowego produktu Adobe, przez długi czas pozostawała w zasadzie niezmieniona, a kolejne wersje wprowadzały raczej kosmetyczne poprawki. Na szczęście trwająca ponad dwa lata cisza jedynie poprzedzała burzę, której na imię Adobe Premiere Pro.

Kary ogier czy czarny koń?

Projekt z Premiere 6.5 wczytany do Premiere Pro. Obraz przedstawia standardową konfigurację interfejsu w trybie edycji na jednym monitorze.

Projekt z Premiere 6.5 wczytany do Premiere Pro. Obraz przedstawia standardową konfigurację interfejsu w trybie edycji na jednym monitorze.

O skali zmian wprowadzonych w Premiere Pro przekonujemy się tuż po uruchomieniu pakietu - i to nie tylko dlatego, że karego ogiera w oknie startowym zastąpił czarny koń. Nowe wzornictwo głównego ekranu roboczego daleko odbiega od nieco sztywnej i ubogiej wizualnie konstrukcji wcześniejszych wersji. Delikatne zaokrąglenia gadżetów, tłoczenia i subtelne cieniowanie znacznie poprawiają estetykę i czytelność ekranu. Skojarzenia z produktami firmy SOFTIMAGE nasuwają się same (zwłaszcza z systemem montażowym SOFTIMAGE|DS). Trudno jednak mówić o plagiacie, nieco podobny wygląd ma choćby wiele programów Macintosha, a przykład omawianego w tym wydaniu Adobe Photoshop Album 2.0 SE świadczy, że mamy wręcz do czynienia z ogólnymi wytycznymi w sprawie wyglądu interfejsu w nowych produktach Adobe.

Konfigurowalny interfejs graficzny pozwala przygotować odrębne ustawienia i zestawy okien do poszczególnych faz realizacji projektu. Przełączanie ustawień odbywa się poprzez wybór opcji w menu Window | Workspace lub wciśnięcie któregoś z klawiszy [F9-F12] z klawiszem [Shift]. Wyśmienite rozwiązanie, zwłaszcza gdy jesteśmy zmuszeni do pracy na jednym monitorze. Wówczas miejsca na ekranie jest naprawdę niewiele i możliwość szybkiego przeskakiwania pomiędzy konfiguracjami zoptymalizowanymi pod kątem różnych etapów produkcji staje się wręcz zbawienna. Standardowo mamy przygotowane konfiguracje do edycji, korekcji kolorów, efektów i pracy z dźwiękiem, można również zapisać własne rozmieszczenie okien. Nie tyle zbawienna, co przydatna okazuje się za to opcja... zmiany jasności interfejsu graficznego. Drobnym ruchem suwaka w oknie Edit | Preferences | General szybko likwiduje się nadmierny kontrast między obrazem wideo a tłem. Drobiazg, a naprawdę cieszy - zwłaszcza oczy.

Pierwsze kroki

Zmienił się nie tylko wygląd, ale i obsługa paska czasu. Na ścieżce Video 2 znajduje się sekwencja, której wewnętrzny pasek czasu jest dostępna po kliknięciu karty Sequence 01, widocznej na górze grafiki. Natężenie dźwięku jest obrazowane dla obu kanałów.

Zmienił się nie tylko wygląd, ale i obsługa paska czasu. Na ścieżce Video 2 znajduje się sekwencja, której wewnętrzny pasek czasu jest dostępna po kliknięciu karty Sequence 01, widocznej na górze grafiki. Natężenie dźwięku jest obrazowane dla obu kanałów.

Zwykle większość użytkowników po uruchomieniu nowej wersji programu, najpierw zagląda do plików pomocy, w przypadku Premiere Pro są używając przeglądarki WWW . Od razu widać profesjonalne podejście producenta: opisy są zwięzłe, krótkie, lecz wyczerpujące, a doskonale zorganizowany indeks ułatwia błyskawiczne dotarcie do poszukiwanego zagadnienia. Zasada "minimum czasu na dotarcie do maksimum informacji" została zrealizowana perfekcyjnie.

Drugim "pierwszym krokiem" w programach montażowych jest importowanie materiału wideo z kamery, magnetowidu bądź pliku. Tu czeka na nas kolejna miła niespodzianka: Premiere Pro może automatycznie wykrywać ujęcia. Cecha ta, dostępna już wcześniej w konkurencyjnych programach, znacznie przyspiesza wybór właściwych ujęć do pobrania. Wczytane ujęcia są umieszczane w rolkach (binach). Zbiory te strukturą przypominają obecnie katalogi na dysku, gdyż ujęcia można grupować w struktury, nazywane sekwencjami. Jak się zaraz przekonamy, mają one rzeczywiście wiele wspólnego z sekwencjami znanymi z terminologii filmowej.

Czas jest najprostszą rzeczą

W oknie Monitor widzimy obraz dowolnego materiału źródłowego oraz obraz końcowy. Precyzyjne cięcie umożliwia okno Trim, różniące się od poprzedniego w zasadzie tylko panelem z narzędziami, przedstawionym u dołu grafiki. Trzy środkowe pokrętła służą do przesuwania miejsc cięć.

W oknie Monitor widzimy obraz dowolnego materiału źródłowego oraz obraz końcowy. Precyzyjne cięcie umożliwia okno Trim, różniące się od poprzedniego w zasadzie tylko panelem z narzędziami, przedstawionym u dołu grafiki. Trzy środkowe pokrętła służą do przesuwania miejsc cięć.

Najwięcej zmieniło się chyba w obsłudze paska czasu - i to na lepsze. Przede wszystkim obsługa okna Timeline zyskała na elastyczności, a jest to elastyczność na tyle duża, że pożegnaliśmy okno Navigator. Drobna modyfikacja w postaci zastąpienia gadżetu z listą jednostek czasu zwykłym suwakiem pozwala płynnie i szybko dobrać powiększenie projektu do aktualnych potrzeb. Ten sam efekt uzyskamy, trzymając naciśnięty klawisz [Alt] podczas przewijania rolki myszy (gdy nie naciskamy klawisza [Alt], rolka jedynie przesuwa zawartość paska w poziomie). Wystarczy chwycić klip i przenieść go nad ostatnią ścieżką wideo, aby automatycznie pojawiła się nowa ścieżka. Każda ścieżka może mieć indywidualnie dobieraną wysokość, co znakomicie sprawdza się zwłaszcza przy łączeniu obrazu z dźwiękiem.

Jeśli na ścieżkę w miejscu, w którym już jest klip, wprowadzamy nowe ujęcie, wówczas wcześniejsze zostanie przycięte (dodajmy, że miejsce cięcia dość łatwo przewidzieć, gdyż pasek z nowym ujęciem staje się półprzezroczysty tam, gdzie nachodzi na stare). Wystarczy jednak podczas przenoszenia nacisnąć klawisz [Ctrl], aby nowy klip rozsunął wcześniejsze, nie zmieniając czasu ich trwania. Analogicznie, jeśli przesuwamy krawędź ujęcia, modyfikując jego długość, zwykle pozostawiamy "dziurę", lecz gdy podczas przycinania naciśniemy [Ctrl], Premiere odpowiednio przesunie i przytnie wszystkie ścieżki audio i wideo. W przypadku wideo z dźwiękiem, naciskając [Alt] podczas klikania klipu, możemy przesuwać jego warstwę wideo niezależnie od audio (i na odwrót). Co prawda, tracimy synchronizację z dźwiękiem, lecz wszystko da się w razie czego naprawić, gdyż program podaje liczbę ramek różnicy. Jeśli dodamy, że podczas przesuwania klipów na ścieżkach można szybko wyłączyć automatyczne dosuwanie klipów do cięć, łatwo sobie wyobrazić, jak precyzyjną kontrolę nad kształtem projektu przy jednoczesnej wysokiej ergonomii daje obecnie pasek czasu. A przecież nie wspomnieliśmy jeszcze o jednej z istotniejszych modyfikacji - zagnieżdżaniu paska czasu.

Potęga sekwencji

Efekty nakłada się teraz bezpośrednio na ujęcie. Filtr Color Corrector pozwala przeprowadzić korekcję koloru również za pomocą krzywych.

Efekty nakłada się teraz bezpośrednio na ujęcie. Filtr Color Corrector pozwala przeprowadzić korekcję koloru również za pomocą krzywych.

Zagnieżdżanie realizowane jest za pomocą wspomnianych sekwencji. Przeniesienie sekwencji z rolki na pasek czasu powoduje jej umieszczenie w projekcie oraz utworzenie nowej karty w oknie Timeline. Klikając tę kartę (lub dwukrotnie sekwencję) przechodzimy do wewnętrznego paska czasu. Możemy tu dowolnie rozmieszczać klipy, wykonując wszystkie operacje, których przeprowadzenie umożliwia główny pasek czasu. Tak utworzony fragment filmu - zwany właśnie sekwencją - z punktu widzenia nadrzędnego paska czasu wygląda jak jednorodny klip, ułatwiając operowanie dłuższymi fragmentami filmu o złożonej strukturze. Sekwencje mają własny kod czasowy, którego punkt zerowy można synchronizować z wartością kodu czasowego odpowiadającego w głównym projekcie momentowi rozpoczęcia sekwencji. Wymaga to jednak ręcznego wprowadzenia początkowej wartości kodu.


Zobacz również