Problem Javy w OpenOffice rozstrzygnięty?

Dla potencjalnych użytkowników OpenOffice 2.0 brak Javy w systemie mógł oznaczać tylko jedno: kłopoty. Wygląda jednak na to, że dzięki interwencji Free Software Foundation, widmo problemów zostało zażegnane. Przynajmniej chwilowo...

O problemach związanych z wszędobylską Javą w OpenOffice 2.0 donosiliśmy już w tekście "OpenOffice - czy Java jest rzeczywiście niezbędna?". Pracujący nad OpenOffice programiści Suna usprawiedliwiali się wtedy, że Java jest dla nich najwygodniejsza i w związku z tym wolą w tworzonym pakiecie biurowym wykorzystać istniejące już moduły zamiast pisać nowe.

"Odłączmy się" - mówi Stallman

6 maja bieżącego roku Free Software Foundation wezwało ochotników do stworzenia nowej odmiany OpenOffice 2.0. Richard Stallman, założyciel FSF, stawał sprawę bardzo jasno - chciał, by powstało nowe odgałęzienie projektu OpenOffice, w którym Java - która należy do kategorii "free software", ale nie "open source" - w ogóle nie byłaby wykorzystywana.

Nikt nie miał ostatecznej pewności, jak na takie apele zareaguje Sun. Choć to przede wszystkim dzięki niemu powstał (i powstaje) OpenOffice, to jednak nie wszyscy wierzą w czyste intencje firmy (warto się o tym przekonać czytając choćby artykuł "Linux - nie dla firm?"). Gdyby Java zawitała na dobre do OpenOffice, Sun zyskałby wielu nowych klientów.

OpenOffice jednak bez Suna i Javy?

Jak się jednak ostatnio okazało, już niemal możliwe jest skompilowanie OpenOffice przy pomocy dostępnego na licencji open source GNU Compiler for Java (GCJ). Dzięki wykorzystaniu GCJ bowiem użytkownik unika sytuacji, w której zmuszony jest do wykorzystania dostarczanych przez Suna narzędzi.

Wysiłkom FSF nad ulepszeniami w GCJ przyklasnął Scot Carr, jeden z bardziej aktywnych programistów pracujących przy projekcie OpenOffice. Zaproponował nawet, żeby FSF - zamiast tworzyć nową gałąź OpenOffice - zajęła się przede wszystkim rozwijaniem kompilatora oraz informowała o wszelkich niekompatybilnościach między nową wersją pakietu biurowego i GCJ. Wygląda na to, że FSF przystała wstępnie na takie warunki.

Światełko w tunelu?

Choć porozumienie na razie jest nieformalne, miejmy nadzieję, że dojdzie do zgody między grupami z FSF i OpenOffice. Żadnej organizacji bowiem nie zależy na marnowaniu wysiłku programistów (patrz: problemy licencyje z bibliotekami QT w KDE i decyzja o stworzeniu Gnome) na rozwijanie coraz to nowych gałęzi czy odmian dużego projektu. A takie sytuacje są w świecie open source na porządku dziennym...


Zobacz również