Przeglądarka Maxthon - czy może zastąpić Chrome i spółkę?

Obecnie na rynku przeglądarek internetowych królują Google Chrome, Mozilla Firefox oraz Microsoft Internet Explorer, a daleko z tyłu jest Opera oraz Safari od Apple. Może warto przyjrzeć się tym mniej popularnym rozwiązaniom? Sprawdziliśmy dla Was przeglądarkę Maxthon.

Jeszcze dwa lata temu, a nawet w zeszłym roku, nikt nie podejrzewał, że na rynku przeglądarek internetowych zrobi się spore przetasowane. W ujęciu globalnym “od zawsze" niepodzielnym liderem był Internet Explorer preinstalowany na komputerach z systemem Windows. Jedyną liczącą się w skali świata alternatywą był Firefox od Mozilli, ale z wersji na wersję stawał się on coraz bardziej ociężały. Na nieszczęście Mozilli, pojawiła się niepozorna przeglądarka od Google o nazwie Chrome. W krótkim okresie podbiła serca internautów wysuwając się obecnie na prowadzenie w rankingu, walcząc o pozycję lidera.

Po lewej stronie znajduje się pionowy pasek dodatków

Po lewej stronie znajduje się pionowy pasek dodatków

Wiodący gracze

Popularna na komórkach Opera jest praktycznie nieobecna na komputerach. Duża popularność trzech największych graczy (Chrome, Firefoksa i Internet Explorera) wśród internautów to całkiem niezła rekomendacja, aby używać programu należącego do tej trójki. Można domniemywać, że to także obietnica jak największej stabilności i zgodności ze standardami - w końcu zazwyczaj tak jest w przypadku serwisów internetowych i oprogramowania komputerowego. Niszowe usługi, z których korzysta promil użytkowników konkurencji zwykle rzadko kiedy są bezproblemowe i niezawodne w obsłudze, nawet jeśli posiadają więcej opcji niż “sprawdzone" rozwiązanie. Mimo to postanowiliśmy sprawdzić, czy to przeświadczenie jest słuszne i wzięliśmy na warsztat Maxthon - przeglądarkę, której twórcy zapewniają wzrost szybkości przeglądania internetu nawet o 200% względem Google Chrome, który podobnie jak wcześniej Firefox staje się... coraz bardziej ociężały. Staramy się odpowiedzieć na pytanie, czy Maxthon ma potencjał być nowym Chromem, czy może pozostanie tylko ciekawostką.

Obietnice twórców Maxthona

Maxthon łączy zalety silników przeglądarki Trident z Internet Explorera oraz Webkitu z Google Chrome, przez co możemy nazwać ją przeglądarką hybrydową. Strona główna Maxthona, swoją drogą przetłumaczona na język polski, obiecuje poprawę także wielu innych aspektów związanych z przeglądaniem internetu, nie tylko szybkości. W witrynie pierwsze co rzuca się w oczy to przycisk, który pozwala ściągnąć plik instalacyjny programu. W wersji dla systemu Windows waży on 23MB, dostępna jest także wersja portable (nie wymagająca instalacji, od razu do uruchomienia).

Komputer testowy

Komputer testowy

Dobra dla mało wydajnych komputerów

Ponieważ Chrome nie jest już “lekką przeglądarką", a Maxthon reklamuje się wzrostem prędkości względem właśnie przeglądarki Google, postanowiliśmy uruchomić go na komputerze, który dość kiepsko radzi sobie zarówno konkurencyjnymi aplikacjami. Maszyna użyta do testów Maxthona posiadała zaledwie 1GB pamięci i jednordzeniowy procesor Celeron 3GHz z zainstalowanym systemem Windows XP. Faktycznie, trzeba przyznać, że przy zwykłym przeglądaniu internetu strony renderowane były szybciej niż u konkurencji, krócej też trwała inicjalizacja nowo otwartego okna. Niestety, po dłuższym czasie użytkowania dostrzegliśmy błędy i problemy ze stabilnością. Pojawiło się chwilowe zawieszanie przeglądarki, a czasem nawet jej całkowite wyłączenie. Ciężko przeprowadzić obiektywny test, bo wpływ na stabilność ma bardzo dużo czynników, ale w naszym subiektywnym odczuciu jest ona szybsza, ale mniej stabilna od Chrome czy Firefoksa.

Ekran główny pozwala na szybki dostęp do ulubionych stron

Ekran główny pozwala na szybki dostęp do ulubionych stron

Instalacja i pierwsze uruchomienie

Sam instalator aplikacji Maxthon jest bardzo prosty i nie zawiera zbyt wielu opcji konfiguracyjnych - możemy wybrać miejsce docelowe instalacji, ustawienie przeglądarki jako domyślną i niewiele więcej. Sama przeglądarka dostępna jest, tak jak strona internetowa, w języku polskim. Po pierwszym uruchomieniu jesteśmy poproszeni o zalogowanie się, lub utworzenie nowego konta Maxthon służącego do synchronizacji danych, takich jak notatki i ustawienia - nie tylko między komputerami, ale też wersją aplikacji dla urządzeń przenośnych pod kontrolą Androida. Potem niestety zaczynają się schody i zostajemy rzuceni na głęboką wodę, zabrakło poradnika i przewodnika po opcjach interfejsu. Mimo to pierwsze wrażenie jest dość zaskakujące. Wydawało nam się, że pojawił się na ekranie nieco zmodyfikowany Google Chrome, w domyślnym motywie graficznym. Maxthon utrzymany jest w podobnej kolorystyce i używa bliźniaczych ikon strony głównej czy przycisku odśwież, ale szybki rzut oka na interfejs odkrywa zmiany. Obok przycisku Strony Głównej pojawiły się tam dodatkowe symbole: jeden przywracający ostatnio zamkniętą kartę i drugi pokazujący ostatnio przeglądane strony. Sam pasek kart wymodelowany jest bardziej na wzór Firefoksa niż Chrome. Są one bardziej kwadratowe, niźli zaokrąglone - i co ciekawe, także w systemie Windows XP przypominają one Firefoksa z trybu Aero Windowsa 7 (czyli pasek kart jest na samej górze, zamiast zwykłego paska tytułowego dla okna).

Po pierwszym uruchomieniu możemy założyć konto do synchronizacji

Po pierwszym uruchomieniu możemy założyć konto do synchronizacji

Interfejs

Interfejs przypomina po trosze wszystkie trzy główne przeglądarki. Ekran główny wyświetla ulubione serwisy, motyw i ikony są zaczerpnięte z Chrome, menu kart z Firefoksa, wreszcie układ podobny nieco do Internet Explorera (na którego silniku bazuje). Sam układ przycisków i menu w całej przeglądarce zdaje się nieco chaotyczny. Maxthon posiada multum funkcji, ale rozrzucone są one po całym ekranie. Nowy użytkownik może ich nawet nigdy nie dostrzec i się do nich nie dostać. To co negatywnie rzuca się w oczy to osobny pasek adresu www i wyszukiwania - na szczęście nie zabrano możliwości przeszukiwania wyszukiwarki Google z poziomu paska adresu, a dodatkowy box można usunąć w preferencjach. Na wspomnianym pasku kart, obok przycisków Zamknij / Maksymalizuj / Minimalizuj są dwa przyciski umożliwiające zmianę skórki oraz grupowe działania na kartach. Pod nimi, w miejscu gdzie pojawiają się rozszerzenie z Chrome, mają swoje miejsce skróty do wbudowanych dodatków (tłumacz, auto-uzupełnianie itp). Lewa strony zarezerwowana jest dla pionowego paska dodatków - to tutaj pojawiła się ikona Powiadomień z Gmail’a - pierwszego rozszerzenia, które zainstalowaliśmy na próbę. Domyślnie znajdziemy tutaj menu synchronizacji z urządzeniem mobilnym, czytnik kanałów RSS, notatki oraz menedżery pobierania i zakładek. Prawy dolny róg to mały AdHunter, odpowiednik AdBlock’a do wyłączania reklam, a także przycisk wyciszenia przeglądarki - przydatny, gdy odwiedzamy strony automatycznie odtwarzające irytujący dźwięk.

Maxthon posiada swoją galerię rozszerzeń

Maxthon posiada swoją galerię rozszerzeń

Ustawienia i dodatki

Opcje są dobrze pogrupowane w sensowne kategorie, chociaż niektórych długo szukaliśmy. Nie znaleźliśmy opcji, której by nam specjalnie brakowało, a miłym zaskoczeniem okazała się możliwość zmiany UserAgent (przeglądarka może udawać inną) oraz menu ustawień gestów. Z dodatkowych modułów warto wspomnieć o dodatkach dla webdeveloperów, zaawansowanej opcji auto-uzupełniania i zapamiętywania haseł i możliwości przeszukiwania wielu źródeł jednocześnie. Oprócz wspomnianych wcześniej możliwościach Maxthon posiada jeszcze kilka ciekawych dodatków - tłumaczenie całych stron internetowych, wbudowany czytnik RSS, notatnik online synchronizowany z urządzeniem mobilnym oraz możliwość wykonywania zrzutów ekranu ze stron internetowych. Ciekawie prezentuje się też tryb nocny, ułatwiający przeglądanie sieci po zmroku. Używając Maxthona natrafiliśmy na ciekawe funkcje, których często próżno szukać w rozwiązaniach konkurencji. Jedną z nich jest tzw. drag-and-drop, czyli po Polsku przeciągnij i upuść. Pozwala on na przeciągnięcie linku z wiadomości e-mail, dokumentu tekstowego czy dowolnego innego miejsca prosto do paska adresu. Nie widać możliwości instalacji rozszerzeń pochodzących z innych przeglądarek, takich jak Firefox czy Google Chrome, ale przyznać musimy, że na to też zbytnio nie liczyliśmy. Z pewnością będzie to prawdziwa bolączka dla osób, które polegają na konkretnych dodatkach w swojej pracy. Na szczęście Maxthon posiada swój własny katalog rozszerzeń. Jest on ubogi, ale przynajmniej posiada podstawowe rozszerzenia jak powiadomienia o nowej poczcie Gmail.

Maxthon dla smartfonów

Maxthon dla smartfonów

Podsumowanie

Maxthon to całkiem niezły produkt, ale nie przekonał nas do porzucenia Google Chrome i Firefoksa, których używamy na co dzień. Chociaż katalog rozszerzeń jest dość obszerny, to nie znaleźliśmy tam wszystkich potrzebnych, używanych przez nas narzędzi. Sam interfejs jest intuicyjny, ale przyzwyczajenie się do nowego układu rozszerzeń wymaga dużo czasu - wolimy zostać przy sprawdzonych rozwiązaniach. Owszem, sama przeglądarka działa szybko, faktycznie momentami widoczny jest skok wydajności względem Chrome, ale nie jest to przecież jedyny czynnik brany przy wyborze przeglądarki pod uwagę. Nie mniej jednak Maxthon znajduje swoich entuzjastów i jest poprawnie wykonanym programem - może się on spodobać osobom, które nie mają wielkich wymagań co do instalacji rozszerzeń, a ich korzystanie z internetu ogranicza się do podstawowych funkcji. Z pewnością warto dać jednak Maxthonowi szansę. Tak jak przewidywaliśmy, nie jest on Chrome-killerem, ale i tak zrobił dużo lepsze wrażenie, niż się spodziewaliśmy.

Obsługiwane systemy to Windows w wersjach 2003, XP, Vista oraz 7, a przeglądarki mobilne posiadają wersję dla smartfonów i tabletów z Androidem oraz iPada.


Zobacz również