Recenzja - Legend: Hand of God

Na ten tytuł czekałem bardzo niecierpliwie. Od momentu, w którym dowiedziałem się, że gra "Legend: Hand of God" pojawi się w Polsce, gryzłem paznokcie i przeklinałem polskiego wydawcę za kilkumiesięczne opóźnienie względem światowej premiery. Grę w końcu dostałem. Co najważniejsze - spełniła wszelkie moje oczekiwania.

W Legend: Hand of God wcielamy się w członka zakonu dedykowanemu podtrzymywaniu Wiecznego Płomienia. Przepowiednia głosi, że płomień ten uniemożliwia Demonom przeprowadzenie ostatecznej inwazji na krainę Aris. Gdyby płomień zgasł, nadzieja dla ludzkości zgasłaby razem z nim.

Oczywiście Wieczny Płomień zostaje zduszony, zakon rozbity, a nasz bohater pozbawiony przytomności. Jako jedyny ocalały zakonnik, wyruszamy w niebezpieczną wyprawę po starożytny artefakt - Rękę Bogów (polskie tłumaczenie). Jedynie jego potężna magiczna moc wznieci Święty Płomień na nowo, zamykając Demonom drogę do świata Aris.


Zobacz również