Rewolucja w nazewnictwie procesorów Intela

Intel podąża tym razem ścieżką już dawno wytyczoną przez AMD. Firma doszła w końcu do wniosku, że symbolika procesorów będąca wyłącznie wyrażana częstotliwością taktowania nie odzwierciedla rzeczywistej wydajności procesorów. Pierwsze próby wprowadzenia nowego nazewnictwa zaobserwowaliśmy przy wprowadzeniu na rynek technologii Centrino. Firma ma jednak pewne problemy jak przekonać klienta, że Pentium M 1,6 GHz jest bardziej wydajny niż np. Pentium 4 M 2,4 GHz. Stąd m.in. decyzja o unifikacji systemu wyrażania wydajności, który ma przyzwyczaić konsumentów do klasyfikacji procesorów wg. przynależności do określonej serii, a nie częstotliwości taktowania.

System szacowania wydajności procesorów Intela będzie zbliżony do tego co wymyśliło AMD przy nazywaniu procesorów Opteron. Procesory zostaną podzielone na 3 linie różniące się wydajnością:

Procesory najbardziej wydajne: 7XX

Procesory średniej klasy: 5XX

Procesory budżetowe: 3XX

Oto pełen zestaw nowych symboli:

Procesory linii 700: P4 Extreme Edition oraz Pentium M (Dothan).

Pentium M 755 (2,0 GHz)

Pentium M 745 (1,8 GHz)

Pentium M 735 (1,7 GHz)

Pentium M 725 (1,6 GHz)

Pentium M 715 (1,5 GHz)

Procesory linii 500: P4 Prescott oraz P4 Prescott z podstawką LGA775.

P4 E (LGA775)

570 (3,8 GHz)

560 (3,6 GHz)

550 (3,4 GHz)

540 (3,2 GHz)

530 (3,0 GHz)

520 (2,8 GHz)

Procesory linii 300: Celeron M (Dothan/Banias) oraz Celeron Prescott

Celeron M 340 (1,5 GHz)

Celeron M 330 (1,4 GHz)

Celeron M 320 (1,3 GHz)

Celeron Prescott 340 (2,93 GHz)

Celeron Prescott 335 (2,8 GHz)

Celeron Prescott 330 (2,66 GHz)

Celeron Prescott 325 (2,53 GHz)

Na początku, zmiany wprowadzą pewne spore zamieszanie i dezorientację klientów. W dłuższej perspektywie zmiana sposobu oznaczania procesorów wydaje się jednak trafioną decyzją. Nowe układy coraz rzadziej przyspieszają dzięki zwiększaniu częstotliwości taktowania. Coraz większe znaczenie ma ilość pamięci podręcznej, specjalne instrukcje multimedialne, a w bliskiej perspektywie nawet zwiększanie liczby rdzeni pracujących w jednym układzie. Warto więc podjąć wyzwanie i z pewnością nie ostatni raz w historii, przestawić swój sposób myślenia na inne tory.


Zobacz również