Rozciąganie WiFi

Nowe urządzenia WiFi wykorzystują sprytne anteny do zwiększenia zasięgu sieci bezprzewodowych 802.11b i 802.11g - nawet jeśli zmienisz tylko router.

Nowe urządzenia WiFi wykorzystują sprytne anteny do zwiększenia zasięgu sieci bezprzewodowych 802.11b i 802.11g - nawet jeśli zmienisz tylko router.

Router D-Link Super G z MIMO ma po dwie anteny wewnętrzne i zewnętrzne.

Router D-Link Super G z MIMO ma po dwie anteny wewnętrzne i zewnętrzne.

Masz ambiwalentny stosunek do swej domowej sieci WiFi? Jednym z powodów może być to, że sieć nie obejmuje wszystkich miejsc, na których ci zależy - słonecznego patio, sypialni na piętrze czy kuchni. Teraz nowe routery i karty oznaczone "Pre-N" albo "MIMO" obiecują rozwiązać problem martwych punktów, jednocześnie podwajając, a nawet potrajając zasięg standardowych urządzeń 802.11b i g.

Czy nowe produkty spełniają oczekiwania? Tak, ale trzeba za to sporo zapłacić. Przetestowane przez nas routery - D-Link Super G z MIMO i Linksys Wireless-G z SRX i prototypowy Netgear RangeMax - kosztują od 690 do 760 zł, podczas gdy typowy router 802.11g - około 350 zł. Karty PC Card z nowych serii kosztują od 430 do 490 zł, a za zwykłą kartę 802.11g zapłacisz 130 zł.

Niemniej jednak ci, którzy chcą mieć WiFi tam, gdzie nie dotarła jeszcze żadna łączność bezprzewodowa, mogą uznać, że dopłata kilkuset złotych jest do zaakceptowania - inaczej musieliby dokupić dodatkowe punkty dostępowe albo drogą antenę dużej mocy.

Dzięki temu sprzętowi nie trzeba zmieniać całej sieci, żeby odczuć zalety nowej technologii. Chociaż nasze testy przyniosły najlepsze rezultaty (włącznie z wyższą przepustowością) w konfiguracji, w której router i karta pochodziły z tej samej serii, okazało się, że użycie tylko jednego z nowych routerów zdecydowanie poprawiało wydajność obecnych urządzeń. A jeśli chcesz zwiększyć zasięg w notebooku, zastanów się nad kupnem lepszej karty WiFi, np. Hi-Gain Wireless-G Laptop Card firmy Hawking Technology (patrz ramka "Gdy kieszeń płytka").

Sięgamy dalej

Natychmiastowe remedium na martwe punkty: routery Netgear RangeMax i Linksys Wireless-G z SRX wykorzystują różne technologie antenowe.

Natychmiastowe remedium na martwe punkty: routery Netgear RangeMax i Linksys Wireless-G z SRX wykorzystują różne technologie antenowe.

Nasze testy skupiły się na zastąpieniu starszego routera 802.11b lub g w domowej sieci bez wymiany kart w urządzeniach klienckich (co zwielokrotniłoby koszt). Użyliśmy zwykłej karty 54 Mb/s firmy Motorola, ale sprawdziliśmy też, jak zmienia się postać rzeczy w sytuacji, gdy karty stanowią z routerami wspólną rodzinę produktów.

Idealny test WiFi powinien być przeprowadzony w kontrolowanym środowisku wolnym od zakłóceń, które umożliwia uzyskanie powtarzalnych wyników, jednak w realnym świecie nie mamy do czynienia z tak doskonałymi warunkami. Dlatego testy postanowiliśmy wykonać w prywatnym domu z użyciem kilku narzędzi do pomiaru czasu transferu danych z routera do notebooka z kartą kliencką i w różnej odległości między urządzeniami.

Wszystkie trzy routery świetnie się spisały w powiększeniu zasięgu naszej karty Motoroli, niemal podwajając obszar pokrycia w stosunku do zwykłego routera 802.11g i podwyższając jednocześnie wydajność. Ze zwykłym routerem nie mogliśmy użyć notebooka dalej niż 15 metrów (i dwa pokoje) od stacji bazowej. Tymczasem każdy z trzech testowych modeli zapewnił nam pokrycie sygnałem całego domu z bardzo niewielkimi spadkami wydajności. Mogliśmy nawet uzyskać połączenie w ogrodzie, czyli w odległości ponad 20 metrów. Chociaż szybkość była tam zauważalnie niższa, odczułbyś to w zasadzie jedynie podczas przesyłania dużych plików w sieci lokalnej, ponieważ przepustowość wciąż przewyższała maksymalną wartość 1-1,5 MB, typową dla większości połączeń internetowych. Użyteczny sygnał zaniknął dopiero na ulicy, około 45 metrów od routera.

Gwiazdą naszych testów z kartą Motoroli okazał się Linksys SRX, który zaoferował najlepsze połączenie zasięgu i szybkości. Jego wydajność była podobna do tańszego routera Wireless Pre-N firmy Belkin, co wcale nie dziwi, bo oba wykorzystują te same układy Airgo True MIMO, przesyłające kilka różnych strumieni danych w jednym kanale.

W przeciwieństwie do innych routerów w naszym teście, urządzenia oparte na układach Airgo mogą przełączać się na dowolny kanał o najmniejszym poziomie zakłóceń, oferując tym samym największą elastyczność w środowiskach podatnych na zakłócenia pochodzące od innych sieci, telefonów bezprzewodowych, kuchenek mikrofalowych czy innych nadajników pracujących w paśmie 2,4 GHz.

Router D-Link Super G z MIMO zbudowany jest na nowym chipsecie Atheros, który łączy funkcję Turbo firmy D-Link (formowania i kompresji strumieni) z dwiema wewnętrznymi i dwiema zewnętrznymi antenami w urządzeniu. Choć Super G był szybki, nie dorównywał zasięgowi routerów z Airgo.

Netgear RangeMax oparto na układzie Atheros Super G, ale bez MIMO, oraz na technologii sprytnej anteny BeamFlex firmy Video54: urządzenie ma siedem anten na płytce drukowanej (brak anteny zewnętrznej) i w odpowiedzi na zmiany w otoczeniu w locie optymalizuje działanie, używając różnej kombinacji anten.

Zasięg Netgeara był podobny, jak Linksysa, ale jego szybkość nie dorównywała szybkości rywala - zapewne dlatego, że Netgear musi używać kanału 6. w sieciach mieszanych.

MIMO kontra MIMO

Mała uwaga na temat żargonu: Pre-N (na niektórych produktach) odwołuje się do przyszłego superszybkiego standardu IEEE 802.11n (urządzenia z nim zgodne pojawią się nie wcześniej niż pod koniec 2006 roku). Produkty Pre-N powinny korzystać z technologii antenowej MIMO (kilka strumieni wejściowych i wyjściowych).

Nie podejmuj jednak decyzji na podstawie samych etykietek. MIMO nie jest standardem przemysłowym ani marką handlową, więc firmy nazywają tym skrótem różne rzeczy. Ponadto technologia w urządzeniach Pre-N jest własnością danej firmy: urządzeń nie będzie można zaktualizować do finalnej wersji standardu WiFi 802.11n i nie będą współpracowały z certyfikowanymi produktami N w trybie wysokiej wydajności.

Owe niuanse nie powinny cię zniechęcać do zakupu urządzeń MIMO, bo tak naprawdę istotna jest ich wydajność i zgodność z posiadanym sprzętem. Każdy z testowanych routerów powiększy zasięg, lecz Linksys (lub tańszy Belkin) zasługuje na szczególną uwagę ze względu na najlepsze połączenie zasięgu i szybkości. Nie zawracaj sobie głowy kartami z tej samej serii - jeśli rzadko przesyłasz duże pliki w sieci (dodatkowa przepustowość nie wpłynie na szybkość działania Internetu).

Nie przejmuj się też zgodnością z przyszłymi produktami 802.11n - dwa lata oczekiwania na pokrycie martwych punktów to stanowczo za długo.

Nowe technologie przesyłania wideo

Routery MIMO mogą fantastycznie zwiększyć zasięg sieci WiFi, ale niekoniecznie rozwiążą następny problem sieci domowych: przesyłanie strumieni wideo o wysokiej rozdzielczości. Do tego potrzebne są odpowiedni zasięg i duża przepustowość (co najmniej 20 Mb/s) - kombinacja, która może wymagać sieci opartej na kablach znajdujących się już w twym domu (konkretnie na instalacji elektrycznej czy przewodach koncentrycznych, np. TV kablowej).

Urządzenia oparte na standardzie HomePlug 1.0 wykorzystującym kable elektryczne do transmisji danych są na rynku od mniej więcej trzech lat i sprawują się równie dobrze, jak sprzęt WiFi 802.11b. Jednak HomePlug 1.0 zdaje się przegrywać walkę z WiFi.

Zwolennicy HomePlug uważają, że nowa wersja tej technologii, zwana HomePlug AV, może sobie znacznie lepiej poradzić, ponieważ jej teoretyczna przepustowość sięgnie 200 Mb/s, co przekłada się na 70 do 120 Mb/s rzeczywistego transferu. Specyfikacja HomePlug AV powinna zostać zatwierdzona już wkrótce, a pierwsze urządzenia spodziewane są na początku 2006 roku.

Inna grupa twierdzi, że najlepszym nośnikiem transmisji wideo w domu jest przewód, który już teraz do tego służy: telewizyjny kabel koncentryczny. Stowarzyszenie Multimedia over Coax Alliance (członkami są m.in. Cisco Systems, Panasonic i Toshiba) zamierza ukończyć prace nad specyfikacją w połowie roku, a na jesieni mają pojawić się pierwsze produkty. Teoretyczna maksymalna przepustowość wyniesie 270 Mb/s, co daje rzeczywisty transfer rzędu 100 do 135 Mb/s.

Sieci oparte zarówno na kablach elektrycznych, jak i koncentrycznych będą odporne na zakłócenia pochodzące z telefonów bezprzewodowych i kuchenek mikrofalowych, które wpływają na WiFi. Ale urządzenia w tym samym obwodzie - odkurzacz czy lampa halogenowa - mogą powodować zakłócenia. Zwolennicy HomePlug twierdzą, że znaleźli na to sposoby.

Sieci koncentryczne są najmniej podatne na interferencje, ponieważ używane kable przeznaczone są tylko do telewizorów.

Zdaniem ekspertów, żadna z technologii sieciowych nie będzie zwycięzcą rynkowej batalii. Domowa sieć przyszłości to raczej hybryda różnych rozwiązań - jeden lub dwa systemy do wideo i osobny do danych.

<hr size="1" noshade>Gdy kieszeń płytka

Dzięki obrotowej antenie karty Hawkinga można poprawić jakość sygnału.

Dzięki obrotowej antenie karty Hawkinga można poprawić jakość sygnału.

Nowe routery o podwyższonym zasięgu nie są tanie. Jako alternatywę za mniejsze pieniądze można wybrać kartę do laptopa Hi-Gain Wireless-G (HWC54D) firmy Hawking Technology, pozwalającą na pracę w miejscach, które dla innych kart są białymi plamami.

HWC54D jest po prostu standardową kartą 802.11g z wysuwaną anteną kierunkową, którą można obracać w celu uzyskania najlepszego sygnału. Podczas testów z typowym routerem 802.11g sprzęt Hawkinga zapewnił niemal równie duży zasięg, jak nowe routery w połączeniu z ich specjalnymi kartami - chociaż na skraju ogrodu (około 20 metrów od routera) HWC54D była niemal dwukrotnie wolniejsza. Co więcej, urządzenie już za pierwszym razem łączyło się z każdym z testowanych routerów, kosztuje zaś połowę tego, co nowe karty.

Ponieważ Hi-Gain Wireless-G nie ma żadnych niestandardowych ulepszeń, jest doskonała do łączenia z hotspotami. Jedyne zastrzeżenie: antena wygląda tak, jakby miała łatwo odpaść. Ale przy niewątpliwych zaletach karty Hawkinga to ryzyko jesteśmy skłonni podjąć.

<hr size="1" noshade>


Zobacz również