Ruchy pozorne

Reformy gospodarcze rozpoczęte w Korei Północnej ponad rok temu na razie nie przyniosły znaczących rezultatów, są raczej próbą odwrócenia światowej uwagi od całkowitego załamania gospodarczego kraju - pisze The Economist.

Dla kraju tak zatwardziałego w totalitaryzmie jak Korea Północna wiele zmieniło się od czasu rozpoczęcia serii reform gospodarczych 15 miesięcy temu. Można tam zaobserwować niewielką poprawę w kilku dziedzinach. Na przykład w stolicy i na wschodnim wybrzeżu poprawiła się dostawa elektryczności - światła na blokowiskach świecą się coraz dłużej. Coraz liczniejsze są używane rowery z Japonii i Chin, zwłaszcza na ubogim, przemysłowym wschodnim wybrzeżu. Rolnicy mogą uprawiać własne niewielkie ogródki, a targowiska rolnicze nazywane są teraz po prostu targami, ponieważ oprócz jedzenia można na nich kupić również inne towary.

Co symptomatyczne, targi organizowane są z oficjalnym pozwoleniem. W czerwcu br. – mimo problemów międzynarodowych z powodu posiadania broni atomowej – rząd Korei zwrócił się do innych krajów o pomoc w przeprowadzeniu reform. Jak wyjaśnia Marcus Noland z Instytutu Gospodarki Międzynarodowej w Waszyngtonie, jednym z bezpośrednich efektów reform jest dostępność w Korei Północnej, za „twardą walutę”, produktów takich jak odtwarzacze wideo czy filmów jak „Król Lew” z koreańskim dubbingiem, które dawniej były niedostępne. Rząd zachęca również zagraniczne firmy do inwestowania w takie dziedziny jak górnictwo, energetyka, rolnictwo i IT. A ostatnio niespodziewanie południowokoreański producent samochodów (który składa auta w Korei Północnej) dostał pozwolenie na przeprowadzenie kampanii marketingowej w Koreańskiej Republice Ludowo – Demokratycznej.

Koreański przywódca Kim Dzong Il ma wyraźną słabość do branży high-tech. W największych miastach i wzdłuż głównych dróg zaczęły działać usługi telefonii komórkowej. W Phenianie od listopada 2002 roku do sierpnia 2003 roku sprzedano 2 tys. telefonów komórkowych Motoroli i Nokii. W tym kraju na 23 mln mieszkańców przypada zaledwie milion stałych linii telefonicznych.

Korea Północna niedawno ogłosiła plany rozwinięcia szerokopasmowego Internetu dla polepszenia warunków biznesowych. W planach jest połączenie krajowego intranetu, zwanego Kwanmyong z Internetem. Wprawdzie domena Północnej Korei „.kp” jeszcze nie jest używana, ale rząd już testował adresy poczty elektronicznej z wykorzystaniem tego rozszerzenia. W Phenianie działa nawet kawiarenka internetowa, choć cena 10 USD za godzinę dostępu do Sieci sprawia, że korzystają z niej jedynie nieliczni turyści, dyplomaci i dziennikarze, odwiedzający miasto. Jedynie garstka wybrańców, w tym oczywiście Kim Dzong Il, może korzystać z linii światłowodowych dostarczanych przez China Telecom. Jest to rażący kontrast z Koreą Południową, która ma największą na świecie penetrację szerokopasmowego Internetu i gdzie ponad 65% gospodarstw domowych ma dostęp do Sieci.

Korea Północna jednak pokazuje ostatnio, że próbuje się zmienić, choć wciąż nie widać prawdziwych zmian w gospodarce. Phenian prawdopodobnie podjął nieliczne reformy głównie po to, aby zamydlić oczy Zachodowi, a dając nieco więcej ekonomicznej swobody obywatelom ukryć fakt, że gospodarka znajduje się w stanie zapaści.

Zdaniem Nicholasa Eberstadta z Amerykańskiego Instytutu Przedsiębiorczości, z Waszyngtonu, upadek koreańskiej gospodarki następuje coraz szybciej. W ubiegłym roku ceny podskoczyły o 10 do 20 razy, a płace 20-krotnie. Miało to przybliżyć je do wartości rynkowych. Jednak inflacja wymknęła się spod kontroli – ceny podstawowych artykułów żywnościowych wzrosły o 400%, a kraj nie jest w stanie wyżywić swoich obywateli bez zagranicznej pomocy. Przeciętna koreańska rodzina wydaje na jedzenie ok. 80% swoich przychodów.

Jak bardzo rząd Kim Dzong Ila przywiązany jest do programu prorynkowych reform? Prawdopodobnie bardzo słabo. Na pewno nie zamierza wprowadzać żadnych rozwiązań, które mogłyby osłabić działanie totalitarnego ustroju. Nadal prowadzi intensywny program zbrojeń, przeznaczając większość środków na utrzymanie armii. A jeśli nawet zostałyby przeprowadzone poważniejsze reformy gospodarcze, nie wiadomo, czy w najbliższej przyszłości sytuacja ekonomiczna uległaby poprawie.

Gospodarka cierpi wciąż z powodu braku energii elektrycznej, infrastruktury transportowej i podstawowych artykułów żywnościowych. Wiele fabryk, które teraz, po wprowadzeniu reform muszą same się finansować, zostało zamkniętych, pozostawiając ludzi bez pracy i pieniędzy na jedzenie. A odkąd Phenian ogłosił program budowy broni nuklearnej, zagraniczna pomoc została zmniejszona, a dostawy ropy naftowej wstrzymane.

Zagraniczni inwestorzy nadal są ostrożni, a nieliczne firmy, które odważyły się zainwestować w Korei Północnej (jak np. Hyundai Asan), straciły miliony dolarów. I choć w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy w Korei Północnej sporo się zmieniło, prawdopodobnie ogólny obraz totalitarnego kraju pozostanie ten sam.

Na podstawie The Economist „Progress at a snail’s pace”


Zobacz również