Ściągnąłeś piracką kopię filmu Obława z sieci? Teraz możesz mieć problem

Piraci komputerowi mogą się obawiać reperkusji w związku z pobieraniem i udostępnianiem w sieci pirackiej kopii filmu Obława. Kancelaria Anny Łuczek zaczęła wysyłać do osób podejrzanych o piractwo tego konkretnego filmu wezwania do wpłacenia 550 złotych w celu zadośćuczynienia za piractwo.

Jak donosi Gazeta Prawna, właściciele praw autorskich do filmu Obława zaczęli wysyłać masowo pisma do osób, które podejrzewane są o naruszenie praw autorskich. Chodzi konkretnie o pobieranie i rozpowszechnianie wspomnianego tytułu za pomocą torrentów. Użytkownicy podejrzani o ściągnięcie i dalsze udostępnianie filmu Obława otrzymują pismo, na którym wyszczególniony jest data i godzina, kiedy mieli rzekomo pobrać film, a także numer IP, z jakiego pobierany był plik.

Całością akcji mającej na celu odszukanie osób, które nielegalnie pobierały i udostępniały film zajmuje się niemiecka firma prawnicza Baseprotect, która realizuje działania za pośrednictwem polskiej kancelarii. Osoby, które wedle przedstawicieli właścicieli praw autorskich pobierały z torrentów materiały jednocześnie je udostępniając, otrzymały pismo od kancelarii Anny Łuczek. W wysłanym do nich dokumencie znajduje się propozycja ugody, wedle której osoby miałyby wpłacić po 550 złotych zadośćuczynienia.

Część osób wypowiadających się o tej sprawie w sieci przyznaje się do tego, że faktycznie pobierała film, a nawet godzina się zgadza. Inne jednak stanowczo zaprzeczają, jakoby za pomocą ich komputera i z ich łącza internetowego pobierano i udostępniano ten film.

Dystrybutor Obławy zauważa przy tym, że sprzedano 211 tysięcy biletów na film, podczas gdy w sieci pobrany został on 100 tysięcy razy, co zaważyło o decyzji o “ściganiu” pojedynczych internautów. To też nie pierwszy raz, kiedy polscy użytkownicy sieci dostali podobne wezwania do zapłaty. W zeszłym roku w ten sposób o swoje prawa walczyli twórcy obrazu Czarny Czwartek: Janek Wiśniewski Padł.

źródło: gazetaprawna.pl


Zobacz również