Sekrety oszczędnych

Możemy się domyślić, o czym marzysz. Przydałoby się parę stówek. Powiemy ci, jak je zdobyć; nie tylko zaoszczędzisz pieniądze, ale i przysłużysz się naszej planecie, dając jej trochę ochłonąć.

Możemy się domyślić, o czym marzysz. Przydałoby się parę stówek. Powiemy ci, jak je zdobyć; nie tylko zaoszczędzisz pieniądze, ale i przysłużysz się naszej planecie, dając jej trochę ochłonąć.

Zanim przejdziemy do szczegółów, warto zdać sobie sprawę, ile energii zamienia się niepotrzebnie na ciepło każdego dnia. Na przykład drukarka. Przez 99 procent swego czasu nic nie robi, mimo to w ciągu swego życia zużywa około 700 kWh energii elektrycznej, za którą płacisz ponad 220 zł. Odbiornik telewizyjny, który zostawisz w stanie gotowości, pobiera w takim trybie około 15 W. Pozostawianie go w takim stanie na noce powiększy roczny rachunek za prąd o 44 złote.

Sumy nie wydają się wysokie i nie byłoby o co kruszyć kopii, gdyby nie komputer. To prawdziwy prądożerca. W ciągu nocnego czuwania potrafi bez problemu zużyć cały kilowat energii. W ciągu roku nazbiera się jej za 115 zł. Nie myśl, że przełączając na noc swego ulubieńca w standardowy stan oczekiwania wiele zaoszczędzisz. Zużycie w tym trybie wynosi około 80 W. Z poprzedniej sumy odpadnie tylko jej czwartą część.

Przypuśćmy, że instalacja domowa składa się z dwóch komputerów, dziewiętnastocalowego monitora kineskopowego i drugiego ciekłokrystalicznego wraz z jedną udostępnianą wzajemnie drukarką. Na energię do utrzymania tego gospodarstwa przy życiu wydasz rocznie około 800 zł. Nawet jeśli będziesz przełączał urządzenia w tryb czuwania tak często, jak się tylko da, pozostanie do zapłacenia 400 zł.

Od użytkownika indywidualnego jeszcze lepszym klientem elektrowni są biura. W znakomitej większości cały sprzęt jest zostawiony na noc w stanie czynnym, co najwyżej komputery, monitory, drukarki i inne peryferia zostają przełączone w stan czuwania. Nocne czuwanie pecetów, błyskające wygaszacze ekranu i kilka innych niewyłączonych urządzeń kosztuje księgowego w 50-osobowym biurze około 15 tysięcy zł według bardzo ostrożnych szacunków. Jeśli ta suma nie zrobi na tobie wrażenia, to może kolejna skłoni do bardziej racjonalnego wykorzystania energii. Tym razem weźmy pod uwagę komputery wszystkich czytelników PCWK. Zużywamy około 25 MW, tysięczną część mocy zainstalowanej w Polsce, która wystarczyłaby na potrzeby średniego miasta. Prawie cała energia wytwarzana w kraju pochodzi z rozmaitych rodzajów węgla, którego spalanie odbija się na błękicie nieba i w pęcherzykach płuc. Przy okazji ulatnia się 2,5 miliona ton dwutlenku siarki i sto razy więcej dwutlenku węgla, gazu odpowiedzialnego za efekt cieplarniany. Sprawdziliśmy kilka pomysłów, jak zaoszczędzić nieco prądu, i spostrzeżeniami podzielimy się z czytelnikami.

Pecet na biurku

W komputerach tego typu za pomocą kilku trików zmniejszysz moc pobieraną w czasie biegu jałowego cztery razy.

Wyboru pomiędzy trybami oszczędzania energii dokonuje się w BIOS-ie.

Wyboru pomiędzy trybami oszczędzania energii dokonuje się w BIOS-ie.

Szybszy procesor czy karta graficzna wymagają większej mocy. Chociaż układy scalone wraz z kolejnymi generacjami technologii stają się energetycznie coraz bardziej sprawne, maleje napięcie zasilania i rozmiar bramek, jednak szybciej rośnie liczba elementów, tranzystorów i innych części, a wraz z nią apetyt na moc. Wzrost zapotrzebowania odbija się na wymaganiach stawianych zasilaczom komputerowym. Do współczesnych obudów zazwyczaj montuje się jednostki o mocy 450 W. To nie znaczy, że komputer cały czas zużywa taką liczbę watów. Pobór się zmienia, a zasilacz musi wytrzymać szczytowe zapotrzebowanie z pewną rezerwą.

W takiej składance, jaką jest pecet, ustalenie maksymalnych wymagań dla zasilacza nie jest proste. Energię zużywa wiele elementów, a ich zapotrzebowanie jest różne. Jednak ktoś musi sformułować wymagania i robią to producenci procesorów. Do najnowszych produktów wymagają zasilaczy co najmniej 350-watowych. Analizując to zapotrzebowanie, z perspektywy czasu dostrzeżemy niepokojącą tendencję. Apetyt na energię ustawicznie rośnie, szczególnie szybko w ostatniej dekadzie. Poza procesorami swój udział w stałym wzroście wymagań mają karty graficzne, coraz większe i szybciej obracające się twarde dyski, a nawet napędy optyczne, w których montuje się coraz silniejsze lasery.

Warto bliżej przyjrzeć się "konsumentom" energii. Grubszy portfel będzie nagrodą za czas poświęcony na ich optymalizację.

Pozory mylą

Zużycie energii przez monitor kineskopowy zależy od rozdzielczości, regulacji jasności i wyświetlanego koloru. W parze słupków ciemniejszy odpowiada najmniejszej, jaśniejszy - największej jaskrawości. Liczby dotyczą 17-calowego Philipsa 107S.

Zużycie energii przez monitor kineskopowy zależy od rozdzielczości, regulacji jasności i wyświetlanego koloru. W parze słupków ciemniejszy odpowiada najmniejszej, jaśniejszy - największej jaskrawości. Liczby dotyczą 17-calowego Philipsa 107S.

Moc zużywana przez komputer zmienia się minuty na minutę. Niektóre przyczyny są łatwo dostrzegalne, inne głębiej ukryte. Napęd optyczny zaczyna się kręcić po włożeniu krążka. Wzrost poboru mocy z tego powodu jest oczywisty. Jednak udział napędu w sumarycznym zużyciu nie jest duży, ważniejsze są składniki nie tak spektakularne. Największy wpływ na wahania zużycia mają zmiany stopnia wykorzystania procesora. Ten oczywisty fakt może odbić się w zaskakujący sposób na ocenie niektórych inicjatyw, uznawanych dotąd za wzór sprawności i wykorzystania zasobów. W ostatnich latach pomysł na wspólne wykonywanie obliczeń przez Internet staje się coraz bardziej popularny. O pierwszym projekcie tego typu, SETI@home, stało się głośno w 1999 roku. Chodzi o przeanalizowanie ogromnej ilości danych zbieranych przez SETI (search for extra-terrestrial intelligence), które mają służyć odkryciu śladów pozaziemskiej cywilizacji. Dane są przekazywane w małych porcjach do wielu uczestników projektu, tam przeliczane w czasie mniejszego obciążenia procesora i zbierane z powrotem w centrali projektu. Od czasu SETI@home liczba podobnych projektów ciągle rośnie. Z komputerowego punktu widzenia istota tego pomysłu tkwi w wykorzystaniu "bezużytecznej" w danym momencie mocy procesora, a jej symbolem jest specjalny wygaszasz ekranu. Jego widok oznacza, że komputer, chwilowo niepotrzebny swemu właścicielowi, przystępuje do wykonywania obliczeń dla kogoś innego.

Poszukiwanie obcych cywilizacji i nowych metod walki z rakiem jest bardzo chwalebne, ale bilans energetyczny takich inicjatyw wygląda fatalnie. Wydaje się, że wykorzystanie wolnych mocy procesora jest czystą oszczędnością, ale zapomina się, że zużycie energii jednostki centralnej rośnie wraz z jej obciążeniem. Zrobiliśmy próbę z komputerem wyposażonym w 3-gigahercowe Pentium 4. Stwierdziliśmy, że w stanie bezczynności system pobiera 110 W. Kiedy uruchomiliśmy SETI@home, wykorzystanie procesora podniosło się do 100 procent, a zużycie energii do 200 W. Poza jednostką centralną więcej mocy zużywa także chipset i podsystem pamięci.

Jak z tego wynika, oddawanie mocy procesora do dyspozycji innym wcale nie kończy się na bezpłatnym wykorzystaniu rezerw. Dobroczynności towarzyszy znaczny wzrost zużycia energii. To nie koniec drenowania portfela. Ten kij ma także swoją marchewkę. Jest nią wbudowany w projekt system rywalizacji. Zespoły złożone z użytkowników komputerów współzawodniczą pod względem mocy obliczeniowej oddanej na potrzeby systemu. Ich celem jest wspięcie się na pierwsze miejsca ligowej tabeli w prowadzonej klasyfikacji. W sytuacji, kiedy należałoby komputer wyłączyć, członek zespołu starającego się o dobrą pozycję, wychodząc z domu, zostawi system podłączony do prądu. Większy rachunek murowany.


Zobacz również