Śledztwo FBI potwierdza: za atakiem na Sony stoi Korea Północna

Od momentu zaatakowania Sony przez #GOP istniały podejrzenia, że hakerzy działali na zlecenie rządu Korei Północnej. FBI po dwutygodniowym śledztwie potwierdza oficjalnie te informacje.

O sprawie tej pisaliśmy sporo, a jeśli ktoś nie czytał poprzednich doniesień na ten temat, przypominam: hakerzy podpisujący się jako GOP (Guardians of Peace) wykradli poufne dane z serwerów Sony Pictures i zagrozili atakami na kina, które wyświetlą film "The Interview". Fabuła tej produkcji opowiada o dwóch dziennikarzach-agentach CIA, którzy mają przeprowadzić wywiad z przywódcą Korei Północnej i - korzystając z tej okazji - zabić go. Po informacji o potencjalnych atakach sieci kin w USA zrezygnowały z wyświetlania filmu. W oficjalnym oświadczeniu FBI informuje, że posiada "wystarczająco wiele informacji do stwierdzenia, że rząd Korei Północnej odpowiada za ataki hakerów i pogróżki".

Informacje te wzięły się między innymi z badania kodu malware użytego do ataku na Sony, a po nitce do kłębka udało się dojść do infrastruktury wojskowej w Korei Północnej. Oczywiście szczegóły techniczne śledztwa objęto ścisłą tajemnicą. Wspomniany malware został użyty w ub. roku do zaatakowania południowokoreańskich stacji TV oraz banków. FBI dodało jeszcze, że jest mocno zaniepokojone atakiem na Sony, a przede wszystkim pogróżkami pod adresem pracowników firmy, jak też i kin. Przedstawiciele Korei Północnej póki co nie skomentowali oświadczenia FBI. Za to prezydent USA, Barack Obama, powiedział na konferencji, że Sony popełniło błąd, wycofując film z dystrybucji, a za atak na Sony nastąpi ze strony Stanów Zjednoczonych... "symetryczna odpowiedź". Mozna tylko zgadywać, jaką miał na myśli.


Zobacz również