Smak dobrego kina

Trudno uwierzyć, ale sceny jedzenia w filmach Barei często kręcone były za pomocą zdjęć trikowych. W ten sposób, dublując scenę, można było używać tego samego deficytowego rarytasu. Ofiarą takiej "racjonalizacji" stał się Bogdan Łazuka, który dotkliwie zachłysnął się parówką, sklejoną wcześniej przez rekwizytora z dwóch nadgryzionych kawałków.

Trudno uwierzyć, ale sceny jedzenia w filmach Barei często kręcone były za pomocą zdjęć trikowych. W ten sposób, dublując scenę, można było używać tego samego deficytowego rarytasu. Ofiarą takiej "racjonalizacji" stał się Bogdan Łazuka, który dotkliwie zachłysnął się parówką, sklejoną wcześniej przez rekwizytora z dwóch nadgryzionych kawałków.

Ferreri w Wielkim żarciu pokazał wiele rodzajów konsumpcji...

Ferreri w Wielkim żarciu pokazał wiele rodzajów konsumpcji...

W 1973 r. Marco Ferreri kręci skandalizujący film Wielkie żarcie - prawdziwą epopeję o jedzeniu. W podmiejskiej willi czterej kulturalni i wykształceni dżentelmeni (w jednej z ról Marcello Mastroianni) zbierają się, by odbyć jedyne w swoim rodzaju "seminarium gastronomiczne". Cieżarówką-chłodnią zostają przywiezione najwyższej jakości produkty tak anonsowane przez rzeźnika: "Wspaniały dzik gotowy poddać się wszystkim najsubtelniejszym marynatom, doskonałe mięso. Dwie wyborne sarny, których delikatne mięso jest przesycone zapachem lasu. Dziesięć tuzinów perliczek karmionych jałowcem. Trzy tuziny niewinnych kogutków z Ardenow. Dwadzieścia tuzinów kurczaków z Bresse. Ćwiartka wołu hodowanego na urodzajnych pastwiskach Charle...". Z tych cudów natury nasi bohaterowie przez okrągły rok przyrządzać będą wykwintne potrawy. Film nie jest jednak wesołym poradnikiem na temat jak i co jedzą Francuzi. Z pewnością bliżej mu do czarnego kryminału, w którym ukrytym, nieprzeniknionym zabójcą jest jedzenie. Czterej panowie popełniają samobójstwo przez "zażarcie się na śmierć". Ferreri nie obawia się przedstawić najbardziej drastycznych fizjologicznych odruchów, które tej konsumpcji towarzyszą, czym porusza delikatne gusta krytyków filmowych. W jednym z wywiadów stwierdza nawet: "Niech się dzieje, co chce - ja kręcę filmy fizjologiczne. Wyłączność na opisywanie sentymentów pozostawiam delikatnym estetom, którzy wyobrażają sobie, że reklamowane w gazetach środki przeczyszczające stanowią osłodę dla duszy". Film wywołał prawdziwy skandal. Nie tylko na tym tle zresztą. Wielkie żarcie ujawnia także "niebezpieczne związki" między jedzeniem i seksem. Po szczerym wyznaniu Marcelo (jednego z czwórki ucztujących): "Nie wytrzymam w tych warunkach. Muszę się kochać". Do willi zaproszone zostają cztery prostytutki i Andrea, nauczycielka z pobliskiej szkoły. Wkrótce potem rozpoczyna się prawdziwa orgia. Nagie ciała kobiet spoczywają na olbrzymim torcie, przelotne flirty kończą się wspólnym smakowaniem potraw, dzieje się również wiele rzeczy, o których nie wypada tu wspominać. Pyszne, niezwykle malownicze ujęcia!

Ach, te zmysły!

Ferreri w śmiały sposób wykorzystuje fakt, że żarłoczność jest często kojarzona z wysokim temperamentem seksualnym, a wyuzdany sposób jedzenia ma konotacje erotyczne. Paralele jedzenia i seksu objawiają się także w samym stylu mówienia partnerów seksualnych, gdzie określenia: kurczaczek, perliczka, figa, ostryga stają się językiem miłości. Prostytutki opuszczają willę. Zostaje jedynie pulchna, przepojona erotyzmem Andrea, która konsumuje i z którą czterej dżentelmeni do ostatnich chwil życia konsumują miłość. Tak więc w filmie Ferreriego fakt jedzenia wychodzi poza prozaiczną czynność posilania się, zaspokajania głodu, staje się samodzielnym "bohaterem" uwikłanym w zmysłową historię namiętność i śmierci.


Zobacz również