Smartfon z Androidem może być wykorzystany do rozbicia samolotu

Hiszpański specjalista ds. bezpieczeństwa IT, Hugo Teso, przedstawił wynik kilkuletnich badań, które powinny zmrozić krew w żyłach właścicielom linii lotniczych.

Podczas odbywającej się w Amsterdamie konferencji HITB 2013, Hugo Teso, posiadający licencję pilota hiszpański specjalista ds. bezpieczeństwa IT, przedstawił wyniki swoich badań dotyczących bezpieczeństwa systemów lotniczych, które powinny zmrozić krew w żyłach właścicielom linii lotniczych. Otóż, jak przekonuje, udało mu się zbudować system, który przy wykorzystaniu smartfona pracującego pod kontrolą Androida pozwala na przejęcie kontroli nad systemami nawigacyjnymi samolotu.

Jak działa? Pierwszym etapem jest skorzystanie z ogólnodostępnego systemu ADS-B (Automatic Dependant Surveilance - Broadcast), który pozwala na ustalenie celu. Następnie dzięki błędom systemu ACARS (pozwala wymieniać krótkie wiadomości tekstowe pomiędzy samolotami i stacjami naziemnymi) i systemów pokładowych takich firm jak Honeywell, Thales czy Rockwell Collins wgrywane jest oprogramowanie o nazwie SIMON. Kolejny krok to uruchomienie przeznaczonej do współpracy z Androidem aplikacji o nazwie PlaneSploit, za pośrednictwem której, jak przekonuje Hugo Teso, można m.in.:

- zmienić kurs samolotu (kierunek, wysokość i prędkość mogą być jednak kontrolowane jedynie w przypadku działania autopilota)

- mrugać światłami i włączać sygnały alarmowe

- przejąć kontrolę nad systemami zarządzającymi paliwem

- przejąć kontrolę nad systemem "wyrzucającym" w razie zagrożenia maski tlenowe

- przejąć kontrolę nad silnikami

- zaprogramować odpowiednie reakcje systemu tak, aby zostały one wyzwolone w momencie znalezienia się samolotu na zadanej wysokości, lub w danym miejscu

Jak widać, do wywołania katastrofy lotniczej musi być wykorzystany autopilot. Sytuacja ta wydaje się jednak znacznie groźniejsza, jeżeli weźmiemy pod uwagę fakt, że mamy przecież potwierdzone przypadki ucinania sobie przez pilotów drzemki za sterami...

Specjaliści uspokajają...

Na koniec warto dodać, że Teso (na szczęście) wypróbował działanie swojego systemu jedynie na symulatorze, co podkreśliła Federalna Administracja Lotnictwa wydając uspokajające oświadczenie. Twierdzi w nim, że wykorzystane przez Hiszpana błędy oprogramowania systemów pokładowych występują jedynie w wersjach na PC, a nie architekturze stosowanej w samolotach. Ponadto na specjalistycznych forach pojawiły się wpisy, których autorzy bardzo sceptycznie podchodzą do wyników pracy Hiszpana.

Jak jest faktycznie, nie wiadomo. W każdym razie bardzo dobrze się stało, że Hugo Teso zwrócił uwagę na problem, któremu teraz zajmujące się bezpieczeństwem lotnictwa organy będą musiały się bliżej przyjrzeć.

_________________

Ciekawe, czy Teso zamierza przygotować oprogramowanie PlaneSploit w wersji na Windows Phone i iOS. Ponadto wielką niewiadomą jest, kiedy pojawi się ona w sklepie Google...


Zobacz również