Śmieć historii

To była powieść okrzyknięta przez komunistyczne władze arcydziełem. To był film, który oglądał cały świat. Po latach prawie wszystko się zmieniło.

To była powieść okrzyknięta przez komunistyczne władze arcydziełem. To był film, który oglądał cały świat. Po latach prawie wszystko się zmieniło.

Scenariusz Popiołu i diamentu napisali wspólnie Andrzej Wajda i Jerzy Andrzejewski, autor powieści pod tym samym tytułem. Film okazał się nie tyle ekranizacją , co dziełem opartym na jej motywach, unikającym ilustracyjności. Krytycy byli zgodni, że pominięcie większości wątków wyszło obrazowi na dobre - dzięki skrótom i kondensacji całość zyskała niezwykłą siłę wyrazu. Chociaż w latach 50. o filmie nie można było mówić źle, tu i ówdzie pojawiały się jednak głosy, że w dużym stopniu jest on wytworem współczesnej mody, że lansuje bohatera, jaki będzie się podobał młodzieży, nie dbając przesadnie o prawdę historyczną. Mówiono, że Wajda zrealizował dzieło niezwykle wyrafinowane w warstwie estetycznej, ale rysowane grubą kreską, jeśli chodzi o ideologię.

Europa to ogląda

Film zebrał bardzo dobre recenzje w prasie brytyjskiej. William Whitebait, recenzent "New Statesman" pisał w 1959 r.: Ci, którzy widzieli Pokolenie i Kanał, znajdą tu bezlitosny upór pierwszego i poezję drugiego, połączoną z filmową intensywnością, która narzuca się wszędzie... Film powiada wszystko, co chce powiedzieć... Ma nad nami taką władzę, że musimy do niego wrócić. Za dwadzieścia lat, niezależnie od tego co się ze światem stanie, film Popiół i diament będzie ściągał publiczność z tą samą siłą, co w latach pięćdziesiątych... Francuzi byli bardziej sceptyczni. W tygodniku "Arts" ukazała się w tym samym roku mniej pochlebna recenzja dzieła polskiego reżysera: Popiół i diament jest triumfem pozorów, triumfem fałszywej szczerości, triumfem mieszczańskiego podniecenia... Fałszywa estetyka, która opiera się na tym, co jest najbardziej sztuczne, co jest najgorszą spuścizną ekspresjonizmu - poszukiwanie efektów fotograficznych. Georges Sadoul w "Lettres Fran÷aises" przyznawał: Jestem pełen podziwu dla Wajdy. Ale nie dla wszystkich szczegółów jego świata, gdzie nie brak złego smaku i zamętu. Podniosły się głosy, że dzieło jest przeładowane symbolizmem, który przestaje czemukolwiek służyć, że to obraz dobry i... drażniący. Ale RenŽ Claire określił ten patetyczny, bardzo sugestywny film mianem jednego ze szczytowych momentów kinematografii światowej i porównał go do dzieła Eryka von Stronheima.

W Europie film nie przeszedł bez echa, a w kwietniu 1959 r. Centrala Wynajmu Filmów sprzedała prawa do jego wyświetlania... Japończykom. Za 20 tysięcy dolarów.

W Polsce Popiół i diament został okrzyknięty przełomowym wydarzeniem rodzimej kinematografii, prawdziwym dziełem sztuki i pierwszym obrazem polskiego reżysera, jaki śmiało może konkurować z produkcjami europejskimi. Dyskusje światopoglądowe często ustępowały w recenzjach zachwytom nad walorami formalnymi filmu. Precyzyjna konstrukcja, znakomite tempo, wyraziste sceny, brzmiące autentycznie i przejmująco dialogi zbierały najwyższe oceny. Realizm, symbolizm, a nawet surrealizm przeplatają się w tym filmie harmonijnie, na co zwrócił uwagę już w 1958 r. Juliusz Kydryński, porównując zresztą niektóre sceny (pojawiający się co jakiś czas biały koń) do poetyki Felliniego.


Zobacz również