Spam? Nie daj się złowić!

W lipcu 2011 roku można było w Polsce zaobserwować wzmożoną aktywność spamerskich praktyk na Facebooku. Oprócz tego, że są one nieznośne i irytujące, to zaśmiecają użytkownikom tablice i profile. Zagłuszają ważne informacje nieustannymi powiadomieniami, wywołują sprzeczki między znajomymi, a w skrajnych przypadkach nawet usuwanie się wzajemnie z listy. Mogą być także niebezpieczne, a dla osób odpowiedzialnych za ich powstanie stają się okazją do łatwego zarobku.

Spam, czyli w skócie “niechciana i niezamawiana korespondencja" nie jest w Internecie zjawiskiem nowym. Od lat jest zmorą użytkowników Internetu, zwłaszcza użytkowników poczty e-mail. Chociaż filtry antyspamowe są coraz lepsze, takie wiadomości potrafią się przedrzeć i uprzykrzyć życie. Obliczono, że aby zarobić na spamie 100 dolarów, należy wysłać 12,5 mln e-maili, a według badań Kaspersky Lab z czerwca 2011, ilość spamu to aż 83,3% wszystkich wiadomości na świecie, nieznacznie więcej niż w roku poprzednim. Są to kosmiczne liczby, które obrazują skalę problemu.

Spam społecznościowy

Spam na Facebooku jest trochę nowszą formą szukania naiwnych internautów. Wśród aplikacje, stron i wydarzeń pojawiające się na tym portalu, będących niczym innym niż elektronicznym śmieciem, można wyróżnić dwa podstawowe typy. Jedne po uruchomieniu wywołują spreparowany szkodliwy kod i narażają na niebezpieczeństwo utraty wrażliwych danych. Drugie są mniej niebezpieczne, a ich zadaniem jest “jedynie" zbieranie kliknięć przycisków “Lubię to!" od nieświadomych użytkowników. A także, co gorsza, zasypywanie ich znajomych masą powiadomień. Wszystkie działają natomiast, nomen omen, na zasadzie wirusowego rozprzestrzeniania interesujących z pozoru treści.

Każdy chciałby coś za darmo

Poprzez Facebooka organizowane jest wiele konkursów. Zatrudnione agencje marketingowe, wykorzystując fanpage marki, przeprowadzają bardziej lub mniej udane kampanie reklamowe. Zdobywają rzesze fanów i zachęcają ich do aktywności. Często można w nich wygrać gadżety lub upominki za kliknięcia “Lubię to!" pod odpowiednim statusem lub za jakiś błyskotliwy komentarz. Z reguły są to kubki, koszulki, naklejki lub wejściówki do kina, czasem trafi się większa nagroda, np. możlwość nieodpłatnego wypożyczenia na weekend drogiego samochodu.

Zawsze takie akcje mają za zadanie przełożyć się na zysk, bardziej lub mniej wymierny dla firmy je zlecającej. Czy będzie to faktyczny wzrost sprzedaży, odsłon, czy zwiększenie świadomości marki - sponsoring kampanii ma przynosić efekty. Użytkownicy nieświadomi zagrożeń, jakie czyhają w Internecie, są w tym momencie najbardziej na nie narażeni. O akcjach, w których fanom rozdaje się upominki, jest głośno, a gdy pojawia się możliwość zdobycia darmowego gadżetu, nie sprawdzają oni wiarygodności firm, które je organizują.

Czasem do udziału w konkursie wymagane jest użycie aplikacji, która za naszą zgodą dostaje dostęp do naszych prywatnych danych. Prywatność to taka nowa waluta w Internecie, którą płacimy za te wszystkie “bezpłatne" treści oraz upominki. Jeśli aplikacja należy do znanej i nieanonimowej agencji reklamowej, lub prowadzona jest na profilu marki o wypracowanej na rynku pozycji, nie musimy się obawiać. Dane, do których samodzielnie przyznaliśmy dostęp, posłużą najwyżej do celów statystycznych lub badania profili konsumenta, a reklamy nam serwowane mogą być po prostu lepiej sprofilowane. Słowem nic, czym należałoby się przesadnie martwić. Owszem, zdarzają się wycieki lub nieuczciwi pracownicy wykradający dane, więc musimy być świadomi tego ryzyka.

Istnieje oczywiście niebezpieczeństwo, że ktoś podszywa się pod znaną markę i stara się za pomocą jej nazwy lub loga wzbogacić się naszym kosztem. W razie jakichkolwiek wątpliwości należy skontaktować się poza Facebookiem z przedstawicielami firmy i wyjaśnić wszelkie niejasności.

Bluza Facebooka czy buty Twittera?

Organizatorzy spamerskich wydarzeń apelują do użytkowników o potwierdzenie wzięcia udziału w wydarzeniu, a także wiele innych działań mających za zadanie rozprzestrzenić spam dalej, zaśmiecając profile tysięcy użytkowników. Wymagają umieszczenia postu na tablicy każdego uczestnika, wysłania im wiadomości, czy wrzucenia określonego statusu na swój profil. Chociaż wiele czynników powininno wzbudzić czujność osoby dostającej zaproszenie na taki event, nie przeszkodziło to rekordziście spamu w osiągnięciu horrendalnie dużej liczby, bo aż trzech milionów, zaproszonych osób na wydarzenie. I to tylko z Polski.

Farmy fanów i reklam

Innym sposobem na zarobienie na użytkownikach to tak zwane farmy fanów - z pozoru niewinny fanpage, z tytułem będącym żartem, cytatem lub śmiesznym powiedzonkiem zbiera kliknięcia “Lubię to!" przy profilu. Właściciel takiego profilu po uzbieraniu odpowiedniej liczby osób może zdecydować się odsprzedać stronę. Wyczyszczenie takiego profilu i przygotowanie go pod konkretną markę nie jest dużym wyzwaniem. Farmy fanów z założenia nie powinny rozpowszechniać złośliwego kodu, ale nigdy nie można mieć pewności. Znane są także przypadki specjalnie spreparowanych fanpage’y, zachęcających do obejrzenia jakiegoś śmiesznego filmiku lub galerii zdjęć. Przekierowują one po prostu na zewnętrzne strony, w których te materiały są owszem umieszczone, ale okraszone reklamami, na których twórca takiego fanpage’a zarabia.

Jak się bronić?

Pierwszą linią obrony przed spamem jest nic innego jak czujność i zdrowy rozsądek. Należy dwa razy zastanowić się przed kliknięciem każdego linka, upewnić się, że faktycznie pochodzi on ze sprawdzonego źródła. Powinno się też rozsądnie wybierać wiarygodne strony. A przed wzięciem udziału w jakimkolwiek konkursie należy sprawdzić, czy nie jest to zwykły szwindel. Ostrzeżeniem powinny być takie kwestie, jak:

- brak widocznej marki, która miałaby zyskać rozgłos na kampanii

- brak jasnego i sprecyzowanego regulaminu konkursu

- brak szczegółowych informacji o organizatorze akcji

Ponadto każdą podejrzaną aplikację, stronę lub wydarzenie można zgłosić do administracji Facebooka. Przy odpowiedniej liczbie zgłoszeń jest duża szansa na to, że spamerski preceder zostanie zablokowany. Doświadczeni użytkownicy powinni także stale edukować swoich mniej obeznanych w temacie znajomych w trosce o to, aby nie wyleczyli się z naiwności we własnym zakresie - czasem w bardzo przykry i nieprzyjemny sposób.

Artykuł pochodzi ze specjalnego dodatku "PC World - Facebook". Pismo można jeszcze zamówić (wysyłka GRATIS!).


Zobacz również