Spielberg nareszcie

Jak wydać na DVD klasykę światowej science fiction? Oczywiście - dobrze. Tymczasem przeciętny obraz i niedopracowane dodatki niszczą przyjemność spotkania z życzliwymi ludziom przybyszami z kosmosu.

Jak wydać na DVD klasykę światowej science fiction? Oczywiście - dobrze. Tymczasem przeciętny obraz i niedopracowane dodatki niszczą przyjemność spotkania z życzliwymi ludziom przybyszami z kosmosu.

Kolejna edycja dwupłytowa - tym razem jednego z największych osiągnięć mistrza gatunku Stevena Spielberga. Bliskie spotkania trzeciego stopnia to coś więcej niż tylko kolejne widowisko. Film przeszedł do historii kina science fiction przede wszystkim dlatego że pokazał kosmitów jako istoty szukające kontaktu z ludźmi. Po blisko dwudziestu pięciu latach od powstania filmu mamy możliwość obejrzenia go ze zrekonstruowaną ścieżką dźwiękową i poprawionym obrazem (za które notabene w 1977 r. film otrzymał Oscara). Dostajemy też całą płytę dodatków.

Wydanie jest klasyczne, to znaczy na pierwszym krążku znajduje się film, na drugim dodatki. Przygotowano polską wersję językową okładki oraz czterostronicowej wkładki. Troszkę zamieszania jest jednak z wersją filmu, jaka została umieszczona na płycie. Informacja w języku polskim na okładce mówi, iż wydanie jest "specjalną edycją dwupłytową", ale sam tytuł filmu nie ma dopisku "wersja specjalna". Na poligrafii płyty nie znajdujemy również takiego napisu, ale za to jest on na drugiej stronie okładki w oryginalnym tytule. W czym tkwi problem? W kilka lat po ukończeniu wersji oryginalnej Spielberg dokonał zmian, z których najistotniejszą było wydłużenie sekwencji końcowej o scenę na pokładzie statku-matki. Reżyser opowiada o tym, a także o innych przeróbkach w jednym z dodatków. Niestety, na pierwszym krążku znajduje się film nie zawierający owej rozszerzonej sceny, za to z kilkoma drobnymi zmianami, które widz może sam odnaleźć po dokładnym zapoznaniu się z dodatkami. Na drugiej płycie umieszczono zwiastun wersji specjalnej oraz wycięte sceny, a między nimi właśnie ową sekwencję na statku-matce. Czy jest to więc wersja specjalna filmu pod tytułem Bliskie spotkania trzeciego stopnia? Nie wiadomo.

Spotkanie z ufoludkami było ogromnym przeżyciem także dla widzów

Spotkanie z ufoludkami było ogromnym przeżyciem także dla widzów

Często na pierwszej płycie jedynym dodatkiem są komentarze. Tym razem nie ma ich w ogóle. Trzeba również zwrócić uwagę na mały błąd, a mianowicie okładka informuje, iż na pierwszym krążku znajdują się dodatki dla właścicieli komputerów osobistych, ale niczego takiego nie ma ani na pierwszym, ani na drugim krążku. Pod względem technicznym płyta nie jest najwyższej klasy.

Obraz sprawia wrażenie, jakby został poddany agresywnej obróbce komputerowej. Jedne sceny są zupełnie naturalne, inne zaś wydają się zbyt mocno wyostrzone, co prowadzi do pojawienia się niewielkich zniekształceń. Kolory są bardzo charakterystyczne i na pierwszy rzut oka zdradzają, że film powstał na starym negatywie. Nie można jednak powiedzieć, że są złe lub brak im nasycenia. Film ma wysoki bitrate i każdą scenę dobrze skompresowaną. Scen trudnych jest w tym filmie mnóstwo. Należą do nich przede wszystkim fragmenty z ostrymi migoczącymi światłami, w szczególności scena finałowa, która jest jedną wielką feerią świateł. Ogólnie obraz należy ocenić jako przeciętny, na jego korzyść może jedynie przemawiać ponad dwadzieścia lat, które upłynęły od realizacji filmu.


Zobacz również