Sprawcy ataku na Sony Pictures niekoniecznie pochodzą z Korei Północnej

Nadal nie wiadomo kto jest odpowiedzialny za atak na systemy informatyczne Sony Pictures. Pierwsze podejrzenia padły na Koreę Północną, ale przedstawiciel rządu tego kraju oficjalnie zaprzeczył jakoby miał cokolwiek wspólnego z atakiem na japońską firmę. Nie rozwiewa to jednak wszystkich wątpliwości.

Ostatni poważny atak na serwery Sony Pictures był bardzo bolesny dla japońskiej firmy. Nie tylko do sieci przedostały się pirackie kopie niewydanych do tej pory filmów, ale w internecie udostępniono prywatne dane, takie jak loginy w sieciach społecznościowych, hasła do komputerów firmowych i numery ubezpieczenia pracowników firmy.

Za powód ataku na japońską firmę uznaje się jeden z filmów Sony Pictures o tytule "The Interview". W tej komedii dwóch dziennikarzy udaje się do Korei Północnej z zadaniem zabicia przywódcy tego państwa. Korea Północna zaprzecza, jakoby miał udział w ataku na Sony Pictures. Z wypowiedzi przedstawiciela rządu w tej sprawie można jednak wywnioskować, że nie jest on z takiego obrotu spraw niezadowolony.

Do dzisiaj nie wiadomo, kto stał za włamaniem do serwerów Sony Pictures, ale jego forma jest bardzo podobna do innego ataku przeprowadzonego w zeszłym roku. Jego ofiarą padły wtedy firmy z Korei Południowej i już wtedy podejrzenia padły na Koreę Północną. Nie ma jednak dowodów na powiązanie władz tego kraju z tymi atakami.

Eksperci ds. bezpieczeństwa komputerowego zauważają zresztą, że za włamaniem do Sony Pictures może równie dobrze może stać grupa cyber-aktywistów niezwiązana z Koreą Północną. Wskazuje na to sposób przeprowadzenia ataku, typ udostępnionych w sieci danych, pogróżki wysyłane pracownikom Sony Pictures i postawione japońskiej firmie ultimatum.

źródło: pcworld.com


Zobacz również