Stacjonarne SMS-y

Teraz już nie tylko abonenci telefonii komórkowej mogą wymieniać wiadomości tekstowe.

Teraz już nie tylko abonenci telefonii komórkowej mogą wymieniać wiadomości tekstowe.

Jeden z aparatów obsługujących stacjonarne SMS-y.

Jeden z aparatów obsługujących stacjonarne SMS-y.

Właściwie trudno sobie wyobrazić telefon komórkowy bez funkcji wysyłania i odbierania SMS-ów. Ich rosnąca popularność zaskoczyła nawet ekspertów. W przeciągu roku liczba miesięcznie nadanych wiadomości tekstowych zwiększyła się na świecie ponad dwukrotnie, dochodząc do 30 mld. A przecież pojedyncza krótka wiadomość tekstowa może nieść bardzo skromne informacje, nieprzekraczające 160 znaków. Fenomen tej jakże popularnej funkcji postanowiono przenieść na nowy grunt - też do telefonii, tyle że stacjonarnej.

W Polsce wiele osób ma jeszcze telefony z tarczą, a centrale wielu wsi i małych miasteczek wymagają pilnej wymiany. Radiowe linie telefoniczne udostępniane przez TP SA abonenci przeklinają za awaryjność i fatalną jakość dźwięku (o braku możliwości zestawienia przez nie połączenia modemowego nie wspominając). W kraju, w którym władzę nad telefonią sprawuje monopolista, hasło "SMS w telefonii stacjonarnej" wywołuje zdziwienie bądź ironiczny uśmiech. Okazuje się, że usługa ta może jednak już wkrótce być świadczona w Polsce.

Technologia

Wysyłanie SMS-u z telefonu komórkowego do drugiego takiego aparatu odbywa się niezależnym kanałem niegłosowym przez centrum SMS-owe. W analogowej telefonii stacjonarnej sprawa się komplikuje.

Niezbędne są przynajmniej dwa telefony, umożliwiające nadawanie i odbieranie SMS-ów. Taki jest m.in. Gigaset 4010. W aparacie tym, tak jak w telefonie komórkowym, ustawia się centrum SMS-owe, które przekazywać będzie wiadomości między abonentami.

Po wprowadzeniu tekstu i zaakceptowaniu jego wysłania telefon łączy się (kanałem głosowym) z SMS-C (centrum SMS-ów), tak jak modem nawiązuje połączenie z drugim modemem. Po przekopiowaniu wiadomości do SMS-C połączenie zostaje zerwane. Teraz centrum analizuje, czy odbiorcą jest abonent sieci komórkowej, czy stacjonarnej. W pierwszym wypadku przesłanie SMS-u odbywa się jak w "komórkach" (tekst wysłany do SMS-C operatora komórkowego, a poprzez nie do odbiorcy). W przypadku drugim SMS-C nawiązuje bezpośrednie połączenie z aparatem odbiorcy i dostarcza wiadomość, która po chwili widoczna jest na ekranie telefonu.

Pomyślne przesłanie tekstu wymaga zatem spełnienia następujących warunków:

  • Nadawca nie może rozmawiać podczas wysyłania wiadomości (tak jak niemożliwa jest rozmowa telefoniczna podczas używania modemu).

  • Jeżeli linia u odbiorcy jest zajęta, przekaz dotrze do niego dopiero po zakończeniu rozmowy telefonicznej.

    Dodatkowo centrala telefoniczna musi obsługiwać CLIP, czyli rozpoznawanie numeru osoby dzwoniącej. Bez tego aparat z funkcją SMS nie będzie mógł odróżnić, czy nadchodzące połączenie to zwykła rozmowa telefoniczna, czy też od SMS-C, które dysponuje własnym numerem telefonu.

    Centrum SMS-owe pozwala na przesyłanie wiadomości również pomiędzy komórką a telefonem stacjonarnym. Po odpowiednim skonfigurowaniu SMS-C może ono nawet (tak jak w telefonii mobilnej) wysyłać pod wskazany adres wiadomości poczty elektronicznej.

    Opłaty

    Wszystko wygląda dość ciekawie, ale ile trzeba będzie zapłacić za przesłanie takiej wiadomości? Na połączenie z centrum SMS-owym powinien wystarczyć jeden impuls telefoniczny. Gdy odbiorcą jest abonent telefonii stacjonarnej, dodatkowo SMS-C musi do niego zadzwonić. Opłata za impuls z SMS-C powinna więc być wyższa, aby pokryć koszty drugiego połączenia SMS-C z odbiorcą. W Niemczech, gdzie system już działa, wprowadzono jednak jednolitą opłatę za korzystanie z tej usługi, tak jak w sieciach komórkowych. Z tego powodu nie zapłacisz więcej w razie nieprzewidywanego dłuższego (przekraczającego jeden impuls) połączenia z SMS-C. Cena stacjonarnej wiadomości wynosi u zachodnich sąsiadów 0,16 EUR.

    Aby TP SA mogła uruchomić taką usługę, musi najpierw zmodernizować centrale telefoniczne tak, żeby obsługiwały CLIP. Potem operatorowi pozostanie już tylko nabyć od firmy Siemens (pomysłodawcy SMS-ów w telefonii stacjonarnej) centrum SMS-owe, a abonentom - kupić odpowiednie aparaty.

    Biorąc pod uwagę zainteresowanie wiadomościami tekstowymi w telefonii komórkowej, z punktu ekonomicznego gra wydaje się warta świeczki. Czy jednak Telekomunikacja Polska zainwestuje w tę technologię, przekonamy się w ciągu bieżącego roku. Możliwe przecież, że z powodu dużej liczby komórek zainteresowanie taką usługa byłoby niewielkie.

    Jest wielce prawdopodobne, że już niedługo kolejne usługi znane z telefonii komórkowej przenikną do stacjonarnej. Aparaty domowe podlegają ciągłej miniaturyzacji i coraz bardziej zaczynają przypominać komórki. Oby za światowym rozwojem telekomunikacyjnym podążała TP SA i przestała nas umacniać w przekonaniu, że jesteśmy za...kątkiem Europy (cenowym i technologicznym).


  • Zobacz również