Star Trek: Starfleet Academy

Na grę, którą przyszło mi opisywać, czekały rzesze fanów Star Treka na całym świecie od długiego czasu. Było to co prawda parę lat temu, ale póki co jest to jedyny prawdziwy symulator z tego świata. Star Trek jako zjawisko powstał już dobre kilkadziesiąt lat temu, ale z programami komputerowymi mu poświęconymi było raczej krucho. Tytuły, które się pojawiały, nie dawały fanom takich emocji, jakie towarzyszyły oglądaniu wyczynów bohaterów seriali. Owszem było parę dobrych przygodówek, ale jak już pisałem - to nie do końca to. Aż pojawiła się Starfleet Academy.

Star Trek jako zjawisko powstał już dobre kilkadziesiąt lat temu, ale z programami komputerowymi mu poświęconymi było raczej krucho. Tytuły, które się pojawiały, nie potrafiły dać użytkownikom odpowiedniej dawki emocji, jakie niewątpliwie towarzyszyły wyczynom filmowych bohaterów. Aż wreszcie pojawiła się STARFLEET ACADEMY - pierwszy symulator statku kosmicznego w świecie Gwiezdnej Wędrówki. Wzbudziła ona ogromne poruszenie w światku fanów i muszę przyznać, jako jeden z nich, także mu uległem. Otóż jest to pierwszy tytuł, który może poszczycić się prawdziwie epickim rozmachem tak obcym poprzednim produkcjom.

W grze wcielasz się w osobę Davida Forestera - młodego studenta Akademii Gwiezdnej Floty. Na początek czeka Cię wiele misji... w symulatorze. Twoim zadaniem jest oczywiście pomyślne zakończenie edukacji z jak najwyższym wynikiem punktowym. Żeby tego dokonać musisz, oprócz opanowania umiejętności pilotażu, nauczyć się współpracy ze swoją załogą. W czasie pobytu na uczelni spotkasz wiele wybitnych postaci, które swą służbą Federacji przyczyniły się do kształtowania jego wizerunku. Będą to takie znakomitości jak kapitan James T. Kirk, Hikaru Sulu, a także niezapomniany komandor Chekov ze swoim charakterystycznym akcentem. Najnowszą produkcję INTERPLAY można określić mianem symulatora kosmicznego z elementami przygodowymi (podobnie sytuacja przedstawiała się w WING COMMANDER IV). W części przygodowej oglądasz dobrej jakości wstawki filmowe, obrazujące życie w Akademii. Co pewien czas pojawi się ekran umożliwiający wybór dalszej drogi postępowania lub odpowiedniej opcji dialogowej. To właśnie wtedy dowiesz się, jakie stosunki panują pomiędzy członkami twojej załogi i poprzez odpowiednie rozmowy będziesz mógł na nią wpływać. Poza tym z czasem odkryjesz parę istotnych szczegółów, które pozwolą Ci wziąć udział sub-questach, czyli swego rodzaju zadaniach pobocznych. Jeśli chodzi przygodową stronę gry, to nie można jej niczego zarzucić. Jest ciekawa i doskonale wprowadza w klimat. Z kolei część symulacyjna nie jest już wykonana tak perfekcyjnie.

Grafika, nie wzbudzała zachwytu i trzeba otwarcie przyznać, że jest po prostu uboga. Wymagania sprzętowe nie należą do najwyższych, więc można to jakoś zaakceptować. To co budzi największe wątpliwości, to moim zdaniem prawie całkowite pominięcie przez twórców charakterystycznej dla Star Treka taktyki walki. W filmach i serialach mogliśmy podziwiać zapierające dech w piersiach pojedynki ogromnych statków, w których zwycięstwo zależało od umiejętnego wykorzystania energii okrętu i koordynacji jego załogi. Natomiast twórcy gry poszli na łatwiznę i zaprezentowali fanom najzwyklejszą strzelaninę kosmiczną. Chociaż nie jest ona pozbawiona elementów „trekowych” (zarządzanie energią, hierarchia napraw, skanery...), to swoim maksymalnym uproszczeniem potrafi zrazić niejednego gracza. Natomiast pochwała należy się autorom, za umieszczenie w grze wielu typów jednostek, zarówno federacyjnych, jak i romulańskich, klingońskich itp. W trybie kampanii można latać na okrętach klasy Oberth, Miranda, Constitution i Excelsior. Natomiast w trybie Skirmish ilość dostępnych rodzajów statków jest jeszcze większa. Tutaj rzeczywiście twórcy nie próżnowali. Brawo! System obsługi menu jest przejrzysty i funkcjonalny, ale sam symulator może na początku nastręczać problemów. Ludzie lubiący świat Star Trek, w mig się przyzwyczają, ale mniej cierpliwi mogą zirytować się dużym stopniem komplikacji całości.

W czasie gry mamy dostęp do dość obszernej (choć raczej ogólnikowej) bazy danych na temat wszystkich typów statków i innych obiektów, które napotkamy podczas trwania rozgrywki. Ta mini encyklopedia jest bardzo przydatna w czasie niektórych misji. Jeśli chodzi o muzykę i inne dźwięki, to trzeba przyznać, że w tych elementach gra prezentuje bardzo wysoki poziom. Szczególnie ciekawe są utwory muzyczne towarzyszące nam w trakcie gry. Są to kawałki dobrze znane z filmów, dzięki czemu pozytywnie wpływają na klimat. Podsumowując, chciałbym przede wszystkim powiedzieć, że STARFLEET ACADEMY jest grą dość nierówną. Z jednej strony jest to symulator, na który czekało wielu ludzi, ale z drugiej wykonanie właśnie części symulacyjnej pozostawia najwięcej do życzenia. Więc paradoksalnie, fani Gwiezdnej Wędrówki, którym najbardziej zależało na ukazaniu się tego produktu, będą najbardziej zawiedzieni. Ja jednak nie wyobrażam sobie, by jakiś miłośnik sagi mając tę grę, nie poświęcił jej czasu. Jest to po prostu pozycja obowiązkowa. Jeśli natomiast słowo Star Trek nic dla ciebie nie znaczy, to raczej nie sięgaj po dzieło programistów z INTERPLAY, ponieważ albo się zawiedziesz, albo nabierzesz mylnych i niewłaściwych przekonań o tworze Gene'a Roddenberrego.


Zobacz również