Star Wars Episode I: The Phantom Manace

12 maja 1999r. w USA i Kanadzie odbyła się premiera filmu Star Wars Episode I: Phantom Manace. Od lat film SF nie budził takich emocji i nie był tak oczekiwany. Wśród masy produktów, które go promowały nie mogło oczywiście zabraknąć gier komputerowych. Jedną z nich jest właśnie ” Mroczne Widmo” czyli Star Wars Episode I: The Phantom Manace.

12 maja 1999r. w USA i Kanadzie odbyła się premiera filmu Star Wars Episode I: Phantom Manace. Od lat film SF nie budził takich emocji i nie był tak oczekiwany. Niewątpliwie towarzyszyła mu bardzo rozbudowana kampania reklamowa, obejmującą takie atrakcyjne gadżety jak: koszulki, puzzle, klocki Lego czy kostiumy bohaterów. Wśród wyżej wymienionych nie mogło oczywiście zabraknąć gier komputerowych, dlatego dla nikogo nie było zaskoczeniem, że równocześnie z amerykańską premierą pierwszej części Gwiezdnych Wojen pojawiły się dwie gry rozgrywające się w tym świecie. Pierwsza to Star Wars Episode I: Racer (wyścigi Podracer'ami) druga - Star Wars Episode I: The Phantom Manace (zręcznościówka z elementami przygodówki). Oprócz tych dwóch gier, Lucasarts planuje wydanie jeszcze jednej – strategicznej Star Wars Episode I: Gungan Frontier, która ukaże cały konflikt na planecie Naboo. Jak się zapewne zorientowaliście z tytułu zamierzam zaprezentować Wam Mroczne Widmo czyli grę Star Wars Episode I: The Phantom Manace.

Jak już wspomniałem jest to gra zręcznościowa TPP z elementami przygodówki. Naszego bohatera obserwujemy dość nietypowo, jak na grę TPP, bo z góry pod pewnym kątem. Kamera pokazuje pewien wycinek terenu przed nim oraz samego bohatera. Czasami zmienia swoje położenie, aby wyszczególnić jeden z elementów krajobrazu. W momencie rozmowy kamera robi najazd na rozmówców, a gdy nasza postać wejdzie w jakiś zakamarek natychmiast zmienia kąt na taki, który obejmie możliwie najwięcej. The Phantom Manace, jak każda porządna zręcznościówka końca naszego stulecia wykorzystuje możliwości, które udostępniają najnowsze akceleratory graficzne 3D. W zachwyt wprawiają takie efekty, jak miecz świetlny tnący powietrze świetlistymi smugami, kolorowe eksplozje i oślepiające błyski. Trzeba przyznać, że wszystkie trójwymiarowe konstrukcje wyglądają wspaniale i są dopracowane w każdym calu. Niestety autorzy gry postanowili wykorzystać również dwuwymiarowe sprite'y. Są one wykonane znacznie gorzej i w porównaniu z obiektami 3D wyglądają wyjątkowo niechlujnie i nędznie. Wystarczy przyjrzeć się dżungli na Naboo... Przepraszam, ale dla mnie dwie skrzyżowane płaszczyzny to nie krzak czy korona drzewa... Również broń, trzymana przez postać jest płaska i wygląda niezbyt efektownie. Tylko dlaczego broń leżąca na ziemi już taka nie jest?

Z bólem serca muszę przyznać, że w pewnych miejscach miałem wrażenie, że nie jest to gra ery dopalaczy 3D trzeciej generacji. Na szczęście nieco lepsze wrażenie pozostawiły przerywniki filmowe, choć i pod tym względem pozostał pewien niedosyt.

Oprawa dźwiękowa natomiast jest po prostu genialna. zachwyca pod każdym względem. Muzyka składa się z najbardziej porywających fragmentów soundtrack'u, ale nie tylko... specjalnie dla gry nagrano kilka całkowicie nowych kawałków (np. podczas walki Qui-Gona Jinna z Darth Maul'em). Podobnie sprawa ma się z dialogami głównych bohaterów oraz wszelkimi odgłosami mechanicznymi, które nie ustępują jakością dźwiękowi filmowemu.

Fabuły wam nie zdradzę, bo jest związana z treścią filmu (co wcale nie oznacza, iż jest jej dokładnym odzwierciedleniem). Powiedziałbym raczej, że twórcy chcieli, wykorzystując charakterystyczne lokacje i niektóre wydarzenia, pokazać alternatywną historię jaka mogła się naszym bohaterom przydarzyć. Podczas gry będziesz sterował nie tylko Obi-Wan'em, ale także Qui-Gon'em, kapitanem Panaką i królową Amidalą. Choć podstawową bronią rycerzy Jedi jest miecz świetlny, to w The Phantom Manace będziesz miał okazję pobawić się różnymi innymi zabójczymi zabawkami, które częściowo pochodzą ze starych Gwiezdnych Wojen, a po części z najnowszego dziecka George Lucas'a. Co ciekawe, niektóre typy broni mogą być używane tylko przez poszczególne postacie – na przykład jedynie Padme (królowa Amidala) może używać ogłuszacza droidów, a wyłącznie rycerze Jedi mogą posługiwać się mieczami świetlnymi. Niezależnie od bogactwa arsenału, to miecz świetlny jest najefektowniejszą zabawką. Wiele radości sprawiło mi używanie tej broni. Miecz buczy i syczy, zostawia świetliste smugi jak ”prawdziwy”, ponadto posiada całkiem spory zakres ciosów. Dzięki niemu możesz wykonywać wspaniałe parady, łącznie z widowiskowymi uderzeniami i wyskokami. Co więcej, dzięki niemu możesz odbijać strzały wrogów i to znacznie swobodniej i łatwiej niż np. w Jedi Knight'cie. Niestety nici z oczekiwanych mocy Jedi, zamiast kilku lub kilkunastu dostaliśmy zaledwie... jedną! Force push bo tak się nazywa ta moc, to po prostu wysłanie w kierunku wroga fali, która powala przeciwnika na chwilkę, dając nam czas na pokonanie pozostałych stojących, bądź dobicie leżących. I tu kolejna wada. Otóż SI wrogów jest po prostu żałosne. Droidy bojowe, potrafią strzelać w ścianę za którą kryje się nasza postać, a czasami nie widzą nas w ogóle. Powoduje to znaczne ograniczenie ewentualnych zagrań taktycznych. Również nasi towarzysze nie błyszczą inteligencją. Zamiast trzymać się blisko, lecą na łeb na szyje przed siebie, co najczęściej kończy się ich śmiercią. Tak więc aby temu zapobiec trzeba nieustannie za nimi pędzić i ich ochraniać, a i w tym bynajmniej nam nie pomagają bo bez przerwy stają na linii ognia. Może przesadzam, ale SI komputera z całą pewnością można było trochę powiększyć. Kolejną usterką w grze jest jej nierówny poziom trudności. Pewne momenty są banalne, aż do bólu. W innych znowuż trzeba się sporo napocić aby pokonać przeszkodę. Dotyczy to szczególnie skoków z platform na platformy. To wszystko powoduje, iż na pewno wiele osób o słabych nerwach nie będzie w stanie ukończyć tej gry.

Niestety w podsumowaniu muszę powiedzieć, że gra The Phantom Manace należy do mniej udanych produktów ze stajni Lucasarts traktujących o Gwiezdnych Wojnach. Nie znaczy to wcale, że jest dziełem słabym. Oczekiwałem po prostu więcej. Pomimo kilku denerwujących błędów, gra się bardzo przyjemnie. Każdy fan GW nie przejdzie obok tego tytułu obojętnie i na pewno, jeżeli nie ukończy, to chociaż w nią zagra. Cóż... co mogę powiedzieć na koniec?? Mimo tych wszystkich uwag polecam... ale dopiero po obejrzeniu filmu....

PS. Swoją drogą szkoda, ze polska premiera filmu została opóźniona w stosunku do amerykańskiej:(


Zobacz również