Star Wars: Rogue Sqadron

W oczekiwaniu na nowy film Star Wars Epizod 1, będący prequelem serii zapraszamy was do nowej gry Lucas Arts Rogue Squadron. Swoje wrażenia prezentuje Magic.

Trylogia Lucasa budzi różne uczucia. Jednym się podoba, inni wytykają jej niezgodności z wersją książkową. Ja zaliczam się do tej pierwszej grupy, dlatego też z ogromną przyjemnością obejrzałem obydwie wersje trylogii, i nie mogę doczekać się następnej - prequel'a, który na ekrany trafi latem 1999r. Ze stajni Lucas Arts wywodzą się także gry komputerowe oparte na serii Gwiezdnych Wojen. Znawcy tematu pamiętają na pewno Shadows of the Empire – produkcję o niezłej grafice, w której na początku mogliśmy zasiąść za sterami Speedera. Pomimo, że później typ rozgrywki się zmieniał większości graczy najbardziej spodobały się właśnie te levele. Uderzając w gusta swoich klientów firma Lucas Arts postanowiła wykorzystać pomysł z początku Shadow of the Empire i uraczyła nas grą Star Wars: Rogue Sqadron 3D.

W filmowej trylogii Luke Skywalker dokonał niewiarygodnego czynu - z pomocą Wedg'a Antilles'a zniszczył najpotężniejszą broń w galaktyce: Gwiazdę Śmierci. Niestety zagrożenie ze strony Rebelii nie znikło całkowicie. Dlatego teraz, wraz ze swoim przyjacielem, postanowił utworzyć szwadron 12 najlepszych pilotów Rebelii i nazwał go Rogue Squadron. Fani serii na pewno ucieszą się z ponownej możliwości objęcia sterów X-Winga, tym razem jako sam Luke Skywalker.

Wspominając symulację X-Winga z komputerów ośmiobitowych najlepiej widać postęp jaki dokonał się przez te kilkanaście lat. Nie oznacza to bynajmniej, że tylko w takiej konfrontacji Rogue Squadron prezentuje się przyzwoicie. Programiści użyli, jeżeli chodzi o takie gry, najbardziej zaawansowanego engine'u. Uwierzcie lub nie, ale tak detalicznie wykonanych obiektów nie zobaczycie w wielu grach. Wprawne oko zauważy zapewne nawet postacie osób siedzących w kokpicie pojazdu, który śmignie mu przed nosem. Wielkie brawa i czapki z głów panowie, ale... no właśnie jest małe „ale”. Do uruchomienia gry potrzebny jest akcelerator 3D kompatybilny z Direct 3D lub Glide, no cóż dzisiaj chyba nikogo nie powinno to już dziwić...

Niestety muzyka prezentuje się gorzej. Niby nie jest zła, ale powodów do zachwytów również nie przysparza. Po tylu latach sam znany filmowy motyw to trochę za mało by zaszokować fana Gwiezdnych Wojen. Dźwięki prezentują się lepiej, ale również nie są rewelacyjne. Lasery, blastery, bomby, wybuchy, odgłosy przelatujących Tie Fighter'ów - wszystko OK, ale podobno zawsze mogłoby być lepiej.

Bardzo ciekawa jest za to fabuła gry. W zależności od wyboru misji, mamy do wyboru jeden z pięciu pojazdów: X-Wing, A-Wing, Y-Wing, Airspeed i nowy w grach tej serii V-Wing. Każy z nich ma dwa rodzaje broni: podstawowe działko laserowe (blaster) oraz dodatkową broń przyznaną w zależności od misji (torpedy protonowe, rakiety, bomby, pociski kasetowe ). Skoro mowa już o misjach to trzeba wspomnieć, że jest ich w sumie 16, ale i tak uraczą nas bardzo różnymi zadaniami (także takimi jak zwiad, bombardowanie, eskorta lub po prostu atak). W nagrodę za zdobycie odpowiedniej ilości medali, otrzymamy trzy dodatkowe (historyczne dla Star Wars) misje.

Sądząc po moich słowach można by powiedzieć, że gra jest prawie idealna. Niestety - nie ma róży bez kolców. Po pierwsze - wspomniana muzyka, która naprawdę staje się po chwili uciążliwa. Stare melodie odgrywane ze starego MIDI, to naprawdę nie jest to co tygrysy lubią najbardziej. Po drugie – wysoki stopień trudności . Wierzcie mi, Rogue Squardon wciągnęła mnie jak mało która gra, ale po kilkunastu niepowodzeniach i próbach przejścia tej samej misji człowiek ma ochotę rzucić myszką w monitor. Po trzecie – zdecydowanie zbyt mała liczba misji (16 +3). I wreszcie, po czwarte: brak trybu multiplayer. Nie wiem czy tryb ten został wykluczony z projektu specjalnie, czy po prostu o nim zapomniano. W każdym bądź razie brak tej opcji razi bardzo mocno. Być może w niedalekiej przyszłości firma Lucas Arts wypuści jakiś patch , który wyeliminuje ten problem.

Mimo tych kilku, nawet bardzo poważnych błędów i tak doskonale zdaję sobie sprawę, że Rogue Squardon zniknie ze sklepów i to w nakładzie liczonym w setkach tysięcy, choćby tylko dzięki „Star Wars” w tytule.


Zobacz również