Steve Jobs otwiera Macworld Expo

Korespondencja z Nowego Jorku Plotki okazały się nieprawdziwe. Steve Jobs, otwierając Macworld Expo w Nowym Jorku, pokazał więcej nowości niż przewidywano.

Plotki okazały się nieprawdziwe. Steve Jobs, otwierając Macworld Expo w Nowym Jorku, pokazał więcej nowości niż przewidywano.

Na pierwwszy ogień poszły nowa mysz i klawiatura. Nowa mysz USB zastąpi tę wprowadzoną wraz z iMacami, którą krytykowano za niewygodny kształt. Nowa mysz jest znowu owalna i nie ma głównego przycisku. Przyciska się po prostu jej przód. Jej ruch wykrywa nie tocząca się kulka, ale element optyczny.

Potem Jobs rozprawił się z gigahertzowym Pentium. Megahertze to nie wszystko - przekonywał. Ważniejsza jest sama architektura procesora. Potwierdzeniem tych słów była seria testów, przeprowadzonych na pliku Actions zawiarjącym kolejne stadia projektu plakatu do filmu ,Inspektor Gadżet". Power Mac G4 500 MHz poradził sobie z nim znacznie szybciej niż 1-GHz Pentium. A potem nastąpiła zemsta: Jobs pokazał nowe modele Power Maców G4, które zastępują poprzednią serię. Szybkości procesorów pozostają bez zmian, ale tylko najsłabsza wersja - 450 MHz ma jeden procesor. Modele 450 i 500 MHz odtąd występują tylko z dwoma procesorami. Konkurencja między dwuprocesorowym G4 500 MHz a 1-GHz Pentium była po prostu niesprawiedliwa.

Nowe Power Maki mają nie tylko dwa procesory. Wszystkie wersje wyposażono w większe dyski (odpowiednio 20, 30 i 40 GB) oraz 1-Gb Ethernet na płycie. A wszytko za tę samą co do tej pory cenę.

Następnie przyszła pora na oprogramowanie. Jobs krótko zaprezentował kilka nowych funkcji Mac OS-a X, którego wersja beta będzie gotowa we wrześniu, a finalny produkt trafi do sprzedaży na początku przyszłego roku. Kevin Browne, szef działu produktów do Macintosha Microsoftu pokazał Office:mac 2001, którego sprzedaż rozpocznie się w październiku. Nowy Office to nie tylko nowe funkcje - wiele z nich dostępnych będzie tylko w wersji na Maca; ale także ,bardziej macowy" wygląd oraz ściślejsza integracja z innymi programami macowymi (np. pliki PowerPointa 2001 można odtwarzać w QuickTime'ie). Było także coś dla miłośników gier, zaniepokojonych ostatnio przejęciem firmy Bungie przez Microsoft. Gigant z Redmont nadal będzie rozwijał gry Bungie w wersji na Maca, czego dowodem była prezentacja Halo, nowej ,strzelaniny" z doskonałą grafiką 3D.

No i wreszcie przyszła pora na najważniejsze nowości. iMac - przypomniał Jobs - którego do tej pory pojawiły się już trzy generacje, obchodzi właśnie drugie urodziny. Czas więc na kolejne zmiany: cztery nowe wersje iMaca. Odnowiona wersja podstawowa to według Jobsa doskonały komputer internetowy. Ma 350-MHz procesor G3, 64 MB RAM i 7,5-MB dysk i zupełnie nowy kolor - Indigo. W Stanach będzie go można kupić już za dwa tygodnie za jedyne 799 dolarów. iMac DV ma 400-MHz procesor, 64 MB RAM i 10-GB dysk oraz złącze Firewire, co sprawia, że świetnie nadaje się do motażu cyfrowego wideo za pomocą programu iMovie. Jego amerykańska cena wynosi 999 dolarów, a można go kupić w jednym z dwóch nowych kolorów: Indigo lub mocno czerwonym Ruby. iMac DV+ ma jeszcze szybszy procesor (450 MHz) i 20-GB dysk, a także DVD-ROM, a nie cedek, tak jak dwa niższe modele. Oprócz kolorów Indigo i Ruby jest dostępny jako Sage - lekko zielony. Cena - 1299 dolarów. Najlepszy model to nowy iMac DV Special Edition: ma 500-MHz procesor, 128 MB RAM, 30-GB dysk i oczywiście DVD-ROM. Kosztuje 1499 dolarów i jest dostępny w dwóch kolorach: grafitowym (o nieco innych odcieniu niż poprzednia generacja) i śnieżnobiałym. Wszystkie modele są sprzedawane razem z nową, optyczną myszą i klawiaturą.

Do nowych iMaców (oprócz najsłabszej wersji pozbawionej Firewire) dodawany jest program iMovie. Oczywiście w nowej wersji. iMovie 2 to odświeżony, jeszcze bardziej intuicyjny interfejs z elementami przypominającymi wygląd zapowiadanego Mac OS-a X, ulepszona edycja ścieżki dźwiękowej oraz wiele innych udogodnień (nowe okno klipów, nowe efekty, łatwa zmiana wielkości tytułów). iMovie 2 będzie także dostępny w sieci jako upgrade obecnie darmowej pierwszej wersji iMovie. Za uaktualnienie trzeba będzie zapłacić 49 dolarów.

Kiedy publiczność, która szczelnie wypełniała największą salę nowojorskiego Javits Convention Center, zaczęła szykować się do wyjścia, Jobs zapowiedział jeszcze jedną premierę. Przypomniał podzielony na cztery części kwadrat, który od dwóch lat reprezentuje ofertę produktów Apple'a. Każda ćwiartka to jedna linia komputerów (profesjonalne stacjonarne, profesjonalne przenośne, popularne stacjonarne i popularne przenośne). Ten podział - Jobs podgrzewał atmosferę - jest już nieaktualny. Nowy produkt nie mieści się w żadnej z czterech kategorii. Ma moc G4, ale jest dużo mniejszy. Jest ośmiocalową kostką. Po chwili na scenę wjechał zupełnie nowy komputer - G4 Cube. Przezroczysto-biały sześcian o 20-centymetrowych krawędziach mieści w sobie procesor G4. Wersja podstawowa ma zegar 450 MHz, 64 MB RAM, 20-GB dysk i stację DVD-ROM bez szflady. Płyty wsuwa się od góry, co przypomina ładowanie grzanek do tostera. Ten model kosztuje w USA 1799 dolarów. Wersja silniejsza, z 500-MHz procesorem, 128 MB RAM (tak jak w wersji podstawowej pamięć można rozbudować do 1,5 GB) i 30-GB dyskiem, została wyceniona na 2299 dolarów. Komputer można łatwo rozbudować, bo konstruktorzy zapwnili łatwy dostęp do środka. Kostkę trzeba odwrócić spodem do góry, i nacisnąć pośrodku. Wtedy do góry wysuwa się rączka, za którą można wyciągnąć z obudowy cały komputer. Wszystko przypomina operację wyjęcia rdzenia z reaktora atomowego. Scena jak z Bonda.

Do kostki Apple proponuje nowe kuliste głośniki opracowane wspólnie z firmą Karman Hardon oraz trzy nowe monitory. Najtańszy jest 17-calowy Diamondtron o płaskim kineskopie. Dwa pozstałe to wyświetlacze LCD: większy to odświeżony Cinema Display, mniejszy ma przekątną 15 cali. Wszystkie zwracają uwagę świetnym designem i czymś jeszcze... Do komputera łączy się je tylko jednym kablem, który zastępuje trzy: zasilający, sygnału i USB wymagany przez wbudowany ColorSync. Kostka dostępna jest oczywiście w komplecie z nową myszą i klawiaturą.

Jobs zaczął od myszy i na myszy skończył. ,Każdy, kto ma taki bilet (tu na ekranie pojawił się obraz kartonika z jabłuszkiem), dostanie przy wyjściu naszą nową mysz" - obiecał. Skąd wziąć taki bilet? - na widowni roległy się niecierpliwe szepty. ,Znajdziecie je pod krzesłami" - zakończył Steve.


Zobacz również