Streets of Sim City

Uwaga wszyscy maniacy SimCity! Jak głosi plotka, wersja z roku 2000 nie będzie ostatnią częścią tej wspaniałej gry. Od dłuższego czasu trwają prace nad SimCity 3000 i na podstawie dotychczasowych informacji na jej temat można śmiało powiedzieć, że czeka nas prawdziwa rewolucja w dziedzinie miejskich symulacji.

Uwaga wszyscy maniacy SimCity! Jak głosi plotka, wersja z roku 2000 nie będzie ostatnią częścią tej wspaniałej gry. Od dłuższego czasu trwają prace nad SimCity 3000 i na podstawie dotychczasowych informacji na jej temat można śmiało powiedzieć, że czeka nas prawdziwa rewolucja w dziedzinie miejskich symulacji. Ma ona bowiem przedstawiać widok budowanego przez nas miasta w trybie 3D (z pełną obsługą akceleratorów grafiki trójwymiarowej) . Na razie jednak warto przyjrzeć się innej grze "żerującej" na popularności SC - jest to właśnie "Streets of SimCity", gra wydana przez firmę Maxis (a jakże by inaczej: - ) . Idea gry jest co najmniej intrygująca: jako (zmotoryzowani) mieszkańcy jeździmy po ulicach wielkiej metropolii, dając upust swoim krwiożerczym instynktom. Tak się bowiem składa, że nasze autko, podobnie jak inne samochody przemierzające ulice miasta wyposażone jest w pewne, hmm. . . dodatki znacznie zwiększające siłę naszych argumentów. Wymienię tylko niektóre z szerokiego asortymentu dostępnych gadżetów: karabiny maszynowe, miny naciskowe, generatory dymu, rakiety ziemia - ziemia. . . Nie trudno się więc domyśleć, że przejażdżka ulicami miasta szybko przekształca się w regularną bitwę, w której wszystkie chwyty są dozwolone, zaś jedynym celem walczących jest przeżycie. Nie to stanowi jednak o niezwykłości tej gry (samochodowe walki były przecież już wcześniej pretekstem do zrobienia gry: wystarczy wspomnieć o Quarantine, czy znakomitym Interstate '76) .

Odpowiedź kryje się w tytule gry: otóż scenerią, na której mają miejsce te krwawe jatki są miasta powstałe w grze SimCity 2000! Teraz wreszcie każdy będzie miał okazję zobaczyć jak jego z trudem "wyhodowane" miasto widać z perspektywy mieszkańca (jak już mówiłem w SC 3000 będzie to możliwe w dowolnym momencie gry) . Jak to działa? Otóż oprócz wyboru jednej z pięćdziesięciu kilku "fabrycznie gotowych" metropolii możemy wczytać sejw z gry SC 2000 (pliki w formacie *. sc2) - program automatycznie dodaje na ulicach przechodniów i rozrzuca niezbędne w grze "bonusy" - amunicję, osłony, paliwo, miny itp. Co jednak maja zrobić ci nieszczęśnicy, którzy jakimś cudem nie mają na komputerze SC 2000?Autorzy pomyśleli i o nich, na płycie z grą znajduje się bowiem specjalny edytor miast - skonstruowana z jego pomocą metropolia nie różni się niczym od tej z oryginalnej gry (z tą różnicą że nie jesteśmy narażeni na frustrację dobrze znaną graczom SimCity:-) . Co więcej, gracz dostaje możliwość dowolnej obróbki krajobrazu: góry, doliny, rzeki, lasy i jeziora pojawiają się jak za dotknięciem magicznej różdżki. Oprócz wspomnianego edytora producent gry dostarcza dwa inne narzędzia: edytor scenariuszy do SoSS oraz edytor wyglądu obiektów w grze SimCity 2000. O ile pierwszy z nich jest całkiem przydatny (z jego pomocą wyznaczamy trasę "wyścigów" jakie mają miejsce na ulicach miasta) , o tyle drugi z nich ma jakąkolwiek wartość jedynie dla posiadaczy SC 2000 (pozwala na wymianę grafiki reprezentującej poszczególne obiekty).

Zaimportowane z gry mapy tworzą scenerię "wyścigów" połączonych z ogólną bijatyką(zauważyłem, że interweniujące wozy policyjne też nie stronią od "argumentów" kalibru rakiety ziemia-ziemia). Odwzorowanie świata jest w SoSS nader dokładne: niemal wszystkie(ten niechlubny wyjątek stanowią drzewa i inne rośliny) obiekty to trójwymiarowe bryły z nałożonymi teksturami. Programiści nie zapomnieli o takich mało znaczących z pozoru detalach, jak światła sygnalizacyjne, słupy wysokiego napięcia czy skrzynki pocztowe. Większość elementów naprawdę bardzo przypomina analogiczne obiekty widoczne w trybie budowy miasta: dotyczy to również np. mostów (kilka typów), tuneli, fabryk i innych ozdobników. Niestety ich rola w grze jest znikoma(wyjątkiem są stacje benzynowe dające szansę na regenerację wozu - oczywiście jeśli mamy pieniądze); stanowią jedynie bierną przeszkodę, której na dodatek nie sposób w żaden sposób zniszczyć. Dużo frajdy powinna dostarczyć jazda po wszelkich rodzaju nierównościach - w przeciwieństwie bowiem do standardowych wyścigów tutaj nie jesteśmy zmuszeni do jazdy drogą. Niestety wybieranie trasy "na skróty" błyskawicznie kończy się masakrą podwozia i kół. Na szczęście są metody, by w trakcie zabawy "podleczyć" swój wehikuł - wystarczy złapać jeden z rozrzuconych na trasie "power-upów" dających zapas paliwa, odnowę pancerza czy wreszcie skrzynkę z amunicją. Trudno też przyczepić się do "fizyki" w grze - samochód zachowuje się realistycznie, choć daleko mu do tego, co widzimy w powalającym na kolana Interstate '76. A co z wyborem dostępnych w grze maszyn ?-pewnie ktoś spyta.

Problem ten rozwiązano podobnie jak we wspomnianej prze ze mnie(dwukrotnie) grze firmy Activision. Mamy do wybory pięć pojazdów: od lekkiego i zwrotnego garbusa do ciężarówki dostawczej. Tak wyprany wehikuł uzbrajamy według uznania(wybieramy silnik, ogumienie, pancerze, uzbrojenie i gadżety pozwalające np. na krótkotrwały lot czy rozwinięcie pola siłowego wokół maszyny). Oprócz wspomnianego trybu ala Deatchmatch możemy też próbować swych sił w jednym z pięciu epizodów. Tutaj jednak brak miejsca na swobodę - broni najlepiej nie używać, warto też przestrzegać limitu prędkości. Zazwyczaj naszym zadaniem jest realizacja drobnych zleceń w zamian za pieniądze(chodzi o dostarczanie przesyłek lub konwojowanie jakiegoś pojazdu).Jak już wcześniej wspomniałem grafika stoi na przyzwoitym poziomie; niestety szybkość działania programu pozostawia WIELE do życzenia. Mimo stosunkowo szybkiego komputera (P200 MMX; 32 MB RAM) komfortową grę zapewnił mi dopiero tryb niskiej rozdzielczości. Ponadto gra nie pozwala na (efektywne) wykorzystanie dostępnych na rynku akceleratorów grafiki 3D. To, co słyszymy w grze to (oprócz apokaliptycznych odgłosów związanych z walką) audycja lokalnego radia. Oprócz audycji muzycznych usłyszymy zabawne reklamy i głos prowadzącego DJa.

Co więcej, możemy "rozszerzyć" repertuar muzyczek o własne pliki w formacie *. WAV! Mimo tych zalet gra (jak każda) ma kilka istotnych wad. Pierwsze co przychodzi mi do głowy to niemożność rozjeżdżania kręcących się wszędzie cywilów! Być może programiści obawiali się powstania kolejnego Carmageddonu, lecz ostateczne rozwiązanie z pewnością nie wpływa korzystnie na realizm rozgrywki. Innym mankamentem jest mała szybkość działania gry (nawet nie ma możliwości, by zmniejszyć ekran!) i niezbyt duża wygoda w prowadzeniu pojazdu. Te niedociągnięcia nie powinny jednak przesądzić o wartości tego tytułu - gra atakuje nas taką dawką (specyficznego) humoru, że powinniśmy wybaczyć jej drobne braki.


Zobacz również