Studio CNN jak epizod Star Wars. Hologram w roli prezenterki?

Tuż po zamknięciu lokali wyborczych w USA, telewizja CNN rozpoczęła nadawanie studia wyborczego. Głównym zadaniem programu była rozmowa z ekspertami i dziennikarzami na temat przewidywanych wyników wyborów. Jednak obok zaproszonych do studia gości, uważny widz mógł dostrzec kilka ciekawych nowinek technologicznych, które zostały wykorzystane podczas realizacji tego programu...

Jednym z hitów tego wieczoru był Microsoft Surface, czyli komputer w kształcie stolika. Jego ekran jest tam, gdzie w normalnym stole znajduje się blat. Dzięki funkcji dotyku, możliwe jest manipulowanie zawartością wyświetlanych na nim treści bez użycia dodatkowych narzędzi. Drugą ciekawostką techniczną obecną tego wieczoru w studiu była Magic Wall. Jest to ogromny ekran o przekątnej ponad dwóch metrów, który również umożliwia swobodne manipulowanie wyświetlanymi treściami przy użyciu dłoni.

Jednak nie to wzbudziło największą sensację nie tylko wśród zebranych w studiu widzów, ale także widzów, oglądających relację na żywo. Tym czymś było zastosowanie hologramu, dzięki któremu studio CNN na chwilę zamieniło się w epizod znany chociażby z filmów Star Wars. Został on wykorzystany do przedstawienia trójwymiarowej postaci prezenterki telewizyjnej, która fizycznie znajdowała się kilkaset kilometrów dalej. Efekt możemy zobaczyć na poniższym filmie.

Robi wrażenie, prawda? Niestety, są pewne "ale". Po pierwsze, jeszcze długo nie zobaczymy tej technologii w powszechnym użyciu. Po drugie zaś (i ważniejsze) okazało się, że prowadzący studio nie rozmawiał z korespondentką twarzą w twarz, tak jak mogłoby się to wydawać. Aby otrzymać taki efekt, realizatorzy wykorzystali 44 kamery rejestrujące obraz w wysokiej rozdzielczości oraz po 20 komputerów w trzech różnych lokalizacjach. Ich zadaniem było przekazywanie pełnego obrazu prezenterki (360 stopni) oraz złożenie przekazu w jedną całość.

Mimo wszystko zaprezentowany efekt robi piorunujące wrażenie.


Zobacz również