Świat jest mały

Większość Europejczyków pracuje w małych firmach. Jednocześnie egzystencja europejskich małych firm nie należy do lekkich, łatwych i przyjemnych. Czemu? Time Europe przedstawia obrazki z życia małych firm z czterech europejskich krajów: Wielkiej Brytanii, Francji, Czech i Niemiec.

Nikt nigdy nie twierdził, że prowadzenie małej firmy jest łatwe - zwłaszcza w Europie. Skomplikowane przepisy, trudny dostęp do kapitału i bałagan w polityce prywatyzacji utrudnia dodatkowo i tak już niełatwe prowadzenie firmy. Niemal połowa małych europejskich firm nie dożywa pięciu lat. A równocześnie Europa w coraz większym stopniu opiera się gospodarczo na prywatnej przedsiębiorczości. Ponad połowa ze 120 milionów miejsc pracy w sektorze prywatnym to posady w małych, zatrudniających poniżej 50 osób firmach. Europejskie giganty korporacyjne przenoszą coraz więcej oddziałów do krajów rozwijających się, gdzie koszty pracy są niższe. Na Starym Kontynencie więc to małe i średnie firmy (MSP) stają się motorem wzrostu rynku pracy, odpowiadając za dwie trzecie nowych posad.

Jak zatem małe europejskie firmy radzą sobie w trudnej sytuacji ekonomicznej?

Wielka Brytania - biurokracja

Brytyjscy przedstawiciele small biznesu borykają się na co dzień z potworną biurokracją. W opisywanej przez Time Europe firmie zajmującej się opieką nad osobami starszymi, papierkowa robota zajmuje właścicielom jedną czwartą całego czasu pracy. Z kolei zatrudnienie osoby, która te obowiązki by z nich zdjęła, jest za drogie z powodu wysokich kosztów pracy. Jednak w Zjednoczonym Królestwie warunki dla właścicieli małych firm i tak należą do najkorzystniejszych w Europie. Założenie spółki z ograniczoną odpowiedzialnością zajmuje tam średnio tydzień i kosztuje 28 euro, wobec średniej w Unii Europejskiej wynoszącej 25 dni i 883 euro. Tegoroczne badania Banku Światowego umieściły Wielką Brytanię w pierwszej dziesiątce państw, w których jest najmniej przepisów regulujących przedsiębiorczość. Jednak pracownicy małych brytyjskich firm bezustannie narzekają na biurokrację - w ostatnim badaniu Small Business Service Omnibus 10% respondentów stwierdziło, że są tak ograniczeni przepisami i podatkami, że dalsze istnienie ich firm stoi pod znakiem zapytania.

Niskie stopy procentowe i stabilna inflacja stworzyły małym firmom korzystne środowisko. Jednak według Federation of Small Businesses, od 1997 roku (kiedy to do władzy doszła Partia Pracy), koszty biurokracji i administracji wzrosły o 17%.

Francja - krótki tydzień

Tydzień roboczy to we Francji 35 godzin, co niektórzy pracodawcy określają jako zły sen. 99% z 2,5 miliona francuskich firm zatrudnia mniej niż 50 pracowników i jest to 53% francuskiego rynku pracy. Francuski rząd rozważa wprowadzenie reform mających ułatwić prowadzenie małych firm - wyłączenie przedsiębiorstw zatrudniających mniej niż 20 osób z 35-godzninnego limitu tygodnia pracy, zmniejszenie podatków od firm i uproszczenie przepisów przyjmowania i zwalniania pracowników. Rozważane są również możliwości zmiany systemu finansowania ubezpieczeń zdrowotnych i funduszy emerytalnych. Gdyby takie reformy udało się przeprowadzić, przedsiębiorcy i pracownicy mieliby więcej pieniędzy na nowe inwestycje, niekoniecznie dyktowane przez nadopiekuńcze państwo.

Czechy - unijne bóle głowy

Time Europe przygląda się historii działalności właściciela niewielkiego prywatnego zakładu mięsnego. Mniej więcej sześć lat temu firma pana Jiri Hlavacka zaczęła mieć problemy - sieci supermarketów ograniczyły jego zyski zamawiając i sprzedając towary po bardzo niskich cenach. W związku z tym Hlavacek zatrudniający 10 osób postawił na lepszą obsługę klientów. Zmienił część sklepu na bar i poszerzył asortyment sprzedaży o gotowe posiłki i sałatki. Jednak w 2000 roku nadszedł ostateczny cios - Unia Europejska i jej standardy produkcji żywności. Do końca tego roku ok. 400 spośród 4 tys. zakładów produkujących artykuły spożywcze będzie musiało zakończyć działalność, ponieważ nie są w stanie tym standardom sprostać. Niektórych przedsiębiorców po prostu nie stać na niezbędne usprawnienia swoich zakładów i zakup akceptowanego przez UE sprzętu. Jednym z nich jest właśnie Hlavacek, który już zainwestował 61 tys. euro w wędzarnię, wyposażenie kuchni i in., jednak to wciąż za mało. "To już nie jest biznes" - twierdzi, obliczając, że obroty spadły w ciągu ostatnich 5 lat o 30% - "To hobby".

Teoretycznie rząd czeski ma program wspierający małe i średnie przedsiębiorstwa. W ubiegłym roku 12 tys. firm uzyskało ok. 115 mln euro z funduszy państwowych oraz 8 mln euro od Ministerstwa Rolnictwa na polepszenie konkurencyjności czeskiego przemysłu spożywczego. Jednak pan Hlavacek nigdy o tych programach nie słyszał... W Czechach sektor MSP daje posady 60% wszystkich zatrudnionych i wytwarza 37% PKB.

Niemcy - taryfy lokalne

Niemiecki przedsiębiorca, 63-letni Friedrich Scharf zamierza już przejść na emeryturę. Jego berlińska firma, zajmująca się urządzaniem ogrodów i architekturą krajobrazu ma roczny obrót na poziomie 8 mln euro. Odziedziczył ją po ojcu. W połowie lat 90. ponad 80% zamówień pochodziła z Berlina. Jednak teraz miasto stało się niemal bankrutem, a siła robocza i koszty pracy znacząco poszły w górę. Zwłaszcza w części zachodniej, z powodu narzuconych odgórnie, wyższych średnio o 7,5% stawek. "Dziesięć lat temu nie był to problem, kwalifikacje pracowników z Niemiec Wschodnich nie były dostatecznie wysokie, jednak teraz osiągnęli nasz poziom". Być może sytuacja niemieckich przedsiębiorców poprawi się - kanclerz Gerhard Schroeder zaproponował pakiet reform mających obniżyć koszty pracy i obciążenia dla małych przedsiębiorców, takich jak Scharf. Opozycja zaś zaproponowała zliberalizowanie kodeksu pracy. Przedsiębiorcy mają nadzieję na zrównanie taryf stawek za pracę w landach wschodnich i zachodnich, albo w ogóle zniesienie odgórnie sterowanych stawek.

Na podstawie Time Europe "It's a small world"


Zobacz również