Sztuczki i sztuka

W ostatnim numerze digita pojawił się tekst Kuby Tatarkiewicza "Sztuka sztuki", w którym autor próbuje przedstawić swoją definicję sztuki. Tekst ten, obok ciekawych teorii, zawiera szereg nieporozumień na temat - sztuka i komputer.

W ostatnim numerze digita pojawił się tekst Kuby Tatarkiewicza "Sztuka sztuki", w którym autor próbuje przedstawić swoją definicję sztuki. Tekst ten, obok ciekawych teorii, zawiera szereg nieporozumień na temat - sztuka i komputer.

Temat - czym jest sztuka? - jest szeroki jak ocean i napisano o tym wiele. Kwestia definicji sztuki komputerowej jest problemem względnie prostym; "na dzisiaj" nie jest możliwe w ogóle tworzenie sztuki na komputerze. Chyba, że chodziłoby o sztukę konceptualną. Sztuka "komputerowa" to tak, jak demokracja socjalistyczna - absurd bez sensu. Na komputerze wszystko ma charakter wirtualny i sztuka może tam zaistnieć tylko wtedy, kiedy będzie to tylko jej reprodukcja lub kopia. Spróbuję uzasadnić to swoje, być może kontrowersyjne, stwierdzenie.

Jedną z podstawowych cech sztuki jest to, że jest ona niepowtarzalna i niedefiniowalna. Sztuka w swojej istocie jest tym samym co twory natury - np. drzewa i kamienie Wchodząc w wirtualny świat komputera, trafiamy w schemat programów i każda najbardziej skomplikowana grafika zrobiona na komputerze da się wyrazić matematycznie. Do powtórzenia jest także cały proces jej powstawania. Spróbujmy to zrobić z grafiką np. Dźrera. Nie tylko rysunek, ale nawet prosta kreska ołówkiem zrobiona przez jednego artystę jest nie do powtórzenia. Powstanie tylko mierna kopia. Nawet bardzo wyrafinowane programy malarskie, takie jak np. Painter, dla każdego malarza wyglądają jak zabawka dla dzieci.

Oglądałem kiedyś wystawę prac studentów z pracowni grafiki komputerowej na jednej z Akademii Sztuk Pięknych; ku memu przerażeniu wszystkie prace na tej wystawie wyglądały jakby zrobił je jeden człowiek, chociaż uczestniczyło w niej około 30 studentów. Każda inna wystawa graficzna prezentowała multum różnych stylów i indywidualności artystycznych. Komputer niweluje szansę na indywidualność. Dobry program graficzny daje miliony możliwości kreowania i przekształcania obrazu, ale są to możliwości zdefiniowane przez twórców tego programu. Artysta posługujący się tradycyjną techniką jest wolny - podlega tylko prawom natury i swojej wyobraźni.

Kiedy stoję przed monitorem komputera, to mogę najwyżej w niego popukać - świat za szybką jest nieprawdziwy, wirtualny - na pewno nie mój. Kiedy biorę do ręki realną kartkę papieru, czuję jej chropowatość i zapach, otwierają się przede mną nieskończone możliwości z bilionami efektów wynikających z użycia różnych ołówków, kredek, farb i pędzli. Nie wiem, co Pan Tatarkiewicz ma na myśli, kiedy pisze, że obecnie można osiągnąć za pomocą komputera efekty artystyczne przewyższające nawet twórczość Dźrera. Jeszcze raz powtarzam: za pomocą komputera nie można osiągnąć żadnych efektów artystycznych. Dochodzimy tu do problemu definicji sztuki - kiedy efekt artystyczny jest prawdziwy, a kiedy jest on tylko sztuczką lub trikiem?

Bzdurna, oparta na kontekstach towarzysko--politycznych, tudzież na prowokacjach i skandalach sztuka tzw. współczesna produkuje w istocie głównie komercyjne targowisko medialne. Wywołuje to tęsknotę za czymś prawdziwym, co nosi piętno mistrzostwa i genialnej indywidualności artysty. Tendencja ta z gruntu pozytywna, jak chęć powrotu do natury, niesie ze sobą masę pułapek i nieporozumień. Wydaje się, że ktoś, kto potrafi namalować realistycznie np. konia w biegu lub czaszki pływające w morzu krwi, może być uznany za artystę. Te umiejętności może zdobyć każdy, jeśli tylko chce, nie trzeba do tego ani talentu, ani tym bardziej geniuszu. Na komputerze można to osiągnąć jeszcze szybciej i lepiej. To są właśnie te sztuczki "magiczne", których można się po prostu nauczyć.

Jeden z najsłynniejszych obrazów sztuki XX wieku to "Czarny kwadrat" Malewicza, Każdy potrafi namalować czarny kwadrat.

W Rijksmuseum w Amsterdamie jest sala, gdzie wisi 10 dużych obrazów - portretów zbiorowych straży miejskiej. Wszystkie - to namalowane po mistrzowsku dzieła najwybitniejszych malarzy holenderskich XVI i XVII w. Jeden świeci jak gwiazda i spycha resztę tych znakomitych obrazów w artystyczny niebyt. To dzieło Rembrandta odrzucone przez klienta - paradoks?... - nie!

Inne obrazy spełniały w pełni oczekiwania - były tylko wspaniałymi portretami. Powiedzieć, że obraz Rembrandta jest portretem, to o wiele za mało, Jest to przede wszystkim dzieło geniusza.

Tak więc w sztuce nie jest istotne, czy ktoś maluje czarny kwadrat, czy portret. Ważne jest, kto to maluje i jak. Wszystko inne to tylko sposobiki i sztuczki. Dotyczy to zresztą również teatru, muzyki i filmu. Komputer jest we wszystkich tych dziedzinach świetnym środkiem wspomagającym, a jednak wszelkie próby kreowania od początku na komputerze jakiegoś zjawiska artystycznego dają mdłe, "plastikowe" i pozbawione charakteru efekty.

<hr noshade size="1">Mój tekst nie jest polemiką; bardzo cenię sobie fakt, że pan Kuba Tatarkiewicz zajął się w ogóle tym tematem i bliski jest mi jego punkt widzenia w wielu sprawach, jaki prezentował nie tylko w tym jednym tekście. Próbuję tylko pokazać, jak to wygląda z punktu widzenia artysty malarza, który od wielu lat zajmuje się również grafiką komputerową.

Jan Niksiński, artysta malarz.


Zobacz również