Szybsze oko

Od prostych i tanich skanerów nie można wymagać zbyt wiele, ale pewne minimum powinny gwarantować. Pod tym kątem sprawdziliśmy 10 najnowszych modeli.

Od prostych i tanich skanerów nie można wymagać zbyt wiele, ale pewne minimum powinny gwarantować. Pod tym kątem sprawdziliśmy 10 najnowszych modeli.

Kryteria oceny skanerów nie są skomplikowane. Najważniejszą częścią urządzenia są jego "oczy", światłoczułe komórki. Im bardziej wrażliwe, tym większą liczbę odcieni są w stanie rozróżnić. Byle jakie wystarczą do rozpoznania druku, do oddania światłocieni na papierowych fotografiach są potrzebne nieco lepsze. Jeszcze lepsze do zdjęć na przezroczach: negatywów i pozytywów. Skaner z taniej grupy winien radzić sobie z drukiem i fotografią na papierze. Z takich oryginałów wykonuje się ponad 90 procent wszystkich skanów na świecie.

Prawdziwy i sztuczny

Resztę tortu zostawmy urządzeniom droższym. Od tańszych dzieli je techniczna przepaść, potrzebna jest nie tylko większa wrażliwość komórek, ale i druga lampa z przeciwnej strony do skanowania w świetle przechodzącym, a nie tylko odbitym, oraz dużo większa rozdzielczość. Ta ostatnia przydaje się do naturalnego powiększania wizerunku zazwyczaj niewielkich oryginałów: slajdów czy klatek z filmu. Duża czułość i rozdzielczość oraz górne oświetlenie to komplet, który tylko w całości daje pożądane efekty.

Różnicę między tanim a drogim usiłuje zniwelować część producentów, oferując proste skanery uzupełnione o pokrywkę z drugim źródłem światła. Kupując taki produkt, trzeba się liczyć z gorszą jakością skanów transparencji, z utratą wielu szczegółów zagubionych po drodze między oryginałem a wizerunkiem. Nie odnajdzie ich żaden, nawet najlepszy edytor graficzny.

Magia liczb

Czułość komórek światłoczułych po konwersji sygnału na postać cyfrową można mierzyć liczbą bitów, ale nie ma ona wiele wspólnego z liczbami wypisanymi na opakowaniach skanerów. Bardziej miarodajna jest gęstość optyczna, Dmax, podawana przez niektórych producentów. Do skanowania zdjęć w świetle odbitym wystarcza 2D. Taka dokładność z zapasem mieści się w ramach 24-bitowej głębi kolorów i nie ma żadnej potrzeby używać większej.

Jeszcze mniejsza czułość jest potrzebna w urządzeniach faksujących i stamtąd wywodzi się technologia CIS. Oryginał jest oświetlany po kolei kolorowym światłem z rzędów diod, w cyklu RGB, a każda z odbitych od oryginału składowych jest analizowana w tej samej komórce światłoczułej. Skaner CIS jest cienki i może być zasilany przez złącze USB, ale ma niewielką głębię ostrości i nie radzi sobie z wypukłymi oryginałami. Tradycyjnie skanery CIS uchodzą za mniej czułe od urządzeń CCD, ale ta opinia coraz bardziej przestaje być aktualna. Z naszego testu wynika, że czułość wymagana do skanowania fotografii leży w zasięgu technologii CIS, a w grupie tańszych skanerów obie mogą konkurować ze sobą z równymi szansami na sukces.

Regres i postęp

Szukając oszczędności, czasem przekracza się granice rozsądku. Ostatnio modne stało się oszczędzanie na oprogramowaniu do rozpoznawania tekstu. Pełnych wersji do tanich skanerów nigdy nie dodawano, ale przynajmniej nie było staroci. W teście wyszło na jaw, że starsze wersje najpopularniejszego programu, Fine-Readera, mają mniejsze możliwości, a wtedy doprowadzenie edytowanego tekstu do postaci zbliżonej do oryginału wymaga dodatkowej pracy. Nagroda należy się MultimediaVision, sprzedawcy Plusteków, za uzupełnienie pakietu o krążek z szóstą wersją FineReadera, a żółta kartka pozostałym.

Rośnie tempo skanowania, szczególnie wyraźnie w wyższych rozdzielczościach. Od poprzedniego testu średnie czasy skróciły się o 20 procent w 1200 dpi i o dziesiątą cześć w niższych.

Microtek ScanMaker 4850

Najwyższa rozdzielczość, supersterownik i kilka najlepszych wyników. W efekcie spora przewaga na mecie.

Byłaby jeszcze większa, gdyby nie brak polskiego sterownika. Spolonizowano tylko instrukcje i program do rozpoznawania tekstu. Nie najgorszy w innych próbach FineReader w wersji piątej nie radził sobie z rozpoznaniem napisów na tle. Z innych wad wymienić trzeba umiarkowane tempo pracy i wyraźny spadek czułości poziomej po przekroczeniu 600 dpi.

Kilka długości przewagi

Microtek ScanMaker 4850

Microtek ScanMaker 4850

Z pozostałych prób ScanMaker wyszedł zwycięsko. Sterownik SkanWizard 5 jest wyjątkowo bogaty w tradycyjne opcje i logicznie zorganizowany. Wyjątkowo elastycznie można konfigurować funkcje uruchamiane przez naciśnięcie przycisków na korpusie skanera. Do rzadkości u innych należy wybór między większą szybkością lub jakością pracy. Retusze nie wychodzą poza klasyczny zestaw, brakuje funkcji do usuwania kurzu, czerwieni z oczu i kilku innych nowinek. Wymienione zalety znalazły odzwierciedlenie w pierwszym miejscu w kategorii Możliwości i drugim w Ergonomii.

Pomimo problemów z czułością do Microteka należy najlepszy wynik w teście szczegółów. Także skanowi fotografii niewiele można zarzucić, jakością przewyższała dokonania konkurencji. Oba Microteki najwierniej oddały intensywność barw z tablicy Macbetha. Wobec tylu najlepszych ocen i braku większych wpadek nic dziwnego, że w łącznej punktacji Microtek okazał się najlepszy.

Skaner nieźle sprawdzi się w domowych pieleszach, poradzi sobie nawet z najtrudniejszymi zdjęciami. Jednak skanowanie przezroczy, możliwe po dokupieniu specjalnej przystawki, wydaje się już ponad jego siły.

Informacje Connect, tel. (22) 8432491, http://www.connect.pl

Cena 425 zł

BenQ 5000

Kilka niezwykłych możliwości, dobre tempo i gorsza jakość. Sterownik raczej do zdjęć niż do tekstu.

BenQ 5000 jest dobrym wyborem dla osób nastawionych raczej na ilość niż jakość. Chociaż nie należy do czołówki testu, skanuje dwukrotnie szybciej od liderów, Microteka i Plusteka.

Po łebkach

BenQ 5000

BenQ 5000

Nadmierny pośpiech odbija się niekorzystnie na jakości. Fotografia została zeskanowana ze zbyt dużym wzmocnieniem przez co stracono najjaśniejsze i najciemniejsze części histogramu. Dały się zauważyć szumy, które także świadczą o przesterowaniu układu rejestrującego.

W efekcie jakość fotografii została oceniona na poziomie słabszych modeli. Wyjątkowo pozytywnie wyróżnił się skaner w próbach balansu koloru i rozpoznawania szczegółów. Zamiast zwykle widocznej gwałtownej utraty dokładności związanej z przejściem na 1200 dpi w 5000 widzieliśmy tylko jej łagodny spadek. Dzięki temu skaner zakończył tę próbę na trzecim miejscu. O wynikach pozostałych testów niewiele można powiedzieć, BenQ ukrywał się w grupie średniaków.

Niemały zasób możliwości daje spolonizowany sterownik MiraScan. Jest zorientowany raczej na retuszowanie zdjęć, do których ma wiele pożytecznych funkcji. Za to w części przydatnej do łatwiejszych skanów brakuje choćby funkcji odwracania kolorów i całej sekcji filtrów zmiękczająco-wyostrzających. Widać tu konflikt między sterownikiem przeznaczonym raczej do bardziej wymagających tematów a sprzętem o mniejszych możliwościach.

Urządzenie kryje się za bardzo konwencjonalnym wzornictwem, z trzema przyciskami na ściance czołowej. Uruchamiają one skanowanie do pliku, drukarki albo załącznika do elektronicznego listu.

Informacje BenQ, http://www.benq.pl

Cena 240 zł


Zobacz również