Szymon Wydra: "Piraci to najgorszy typ bandytów"

"W małych miejscowościach piraci potrafią zanieść płyty do normalnego sklepu i postawić właścicielowi warunek: 'Nie wybijemy Ci szyb, jeżeli w pierwszej kolejności będziesz oferować klientom nasz towar.'" - mówi w rozmowie z PCWK Szymon Wydra, wokalista grupy Carpe Diem. Towarzyszy mu Zbigniew Suski, gitarzysta zespołu.

PCWK Online: Szymon, dużo korzystasz z komputera i Internetu?

Szymon Wydra: Tak, bardzo dużo. Komputer bardzo przydaje nam się do pracy, nawet przy tworzeniu muzyki. Oczywiście nie tworzymy muzyki komputerowej, ale bez takich urządzeń byłoby bardzo trudno. Tak jak każda nowinka techniczna, komputer bardzo ułatwia życie.

Szymon Wydra & Carpe Diem
Szymon Wydra i Zbigniew Suski

Szymon Wydra i Zbigniew Suski

Szymon Wydra & Carpe Diem: Zespół, którego założycielem był Szymon Wydra, oficjalnie zapoczątkował swoją działalność we wrześniu 1992 roku. Styl muzyczny, który grupa reprezentowała określano mianem "progresywnej piosenki autorskiej" zahaczającej niejednokrotnie o przebojową muzykę środka. Już wtedy mówiło się o muzyce CARPE DIEM, że jest niezwykle perspektywiczna.

W latach 1992 - 2000 CARPE DIEM występował na wielu przeglądach i festiwalach o charakterze zarówno regionalnym jak i ogólnopolskim, zdobywając tam liczne nagrody i wyróżnienia. Prezentowane przez niego programy muzyczne były wysoko i pozytywnie opiniowane przez krytyków muzycznych, ciesząc się dużym zainteresowaniem mediów.

W 2002 roku Szymon Wydra został zwycięzcą "Szansy na sukces" oraz finalistą pierwszej edycji konkursu "Idol" emitowanego na antenie telewizji POLSAT, gdzie zyskał uznanie zarówno telewidzów jak i krytyków muzycznych zasiadających w Jury. To właśnie "Idol" przyniósł mu ogromną popularność, której następstwem było nagranie płyty "TOP TEN" oraz albumu autorskiego pt. "Teraz wiem". Album ukazał się 13 grudnia 2002 roku nakładem wydawnictwa HUGOPOLSKA

Największym sukcesem okazała się współpraca z radiem RMF FM, w którym to single "Teraz wiem - Carpe Diem" oraz "Pozwól mi lepszym być" zostały wylansowane na hity. Medialne wsparcie prasy, radia i telewizji przyczyniło się do organizacji licznych koncertów zespołu zarówno w kraju jak i za granicą (ok. 300 w sezonach 2003 i 2004).

Informacja pochodzi z oficjalnej strony zespołu Szymon Wydra & Carpe Diem

Przydaje się też do zadań nie związanych z działalnością artystyczną?

S.W: Wiesz, może głupio to zabrzmi, ale nie mam czasu na zabawę z komputerem. Zdecydowanie korzystam z niego przede wszystkim do pracy.

Jakie są twoje ulubione witryny Internetowe. Strona startowa?

S.W.: Oczywiście strona mojego ukochanego klubu: Radomiak Radom. Bardzo lubię wiedzieć co się tam dzieje, codziennie sprawdzam więc nowe wiadomości. Często odwiedzam też strony muzyczne lub te, traktujące o środowisku naturalnym.

Jak reagujesz na opinie o Carpe Diem i o sobie, pojawiające się w Internecie?

S.W.: Szczęśliwie, większość opinii, na które trafiam, jest bardzo pozytywnych. Generalnie Internet to zjawisko jeszcze nie do końca zbadane. Wielu internautom wydaje się, że są incognito, co nie jest do końca prawdą. W dwie sekundy przecież można na przykład sprawdzić ich numer IP i tym podobne. Czasami przykro się robi, że są ludzie, którzy marnują swoje siły na wypisywanie głupot. Cieszy mnie jednak, że równie duża jest liczba osób inteligentnych, piszących konstruktywnie.

Często zdarza Ci się odpowiadać na tego typu posty?

S.W.: W sumie nie mam za bardzo czasu tego robić. Oczywiście przeglądam strony, na których znaleźć mogę opinie na swój temat. Nie komentuję jednak dobrych ani złych opinii. Na szczęście, tak jak powiedziałem, większość jest tych pozytywnych. Oczywiście cieszy mnie zawsze dobre słowo, nie podniecam się jednak nim.

Jaki masz teraz komputer?

S.W.: To zwykły pecet, nie ma się czym chwalić.

Zbigniew Suski: Może ja powiem, pomagałem przecież go składać. To Barton 2,5+, na płycie Gigabyte'a. Twardziel 100 GB. Generalnie standard, nie jest to jakaś megawydajna maszyna, szczególnie, że technika idzie do przodu tak szybko, że komputer mający, powiedzmy, pół roku, jest już trochę przestarzały. Ciężko za tym nadążyć.

Wracając do Internetu, jakie jest wasze podejście do piractwa?

S.W.: Poruszyłeś ciekawy temat. Wiesz, kto kupuje od złodzieja, sam staje się niejako złodziejem. Jeżeli mielibyśmy stopniować czy hierarchizować bandytów, to dla mnie najgorszym typem jest złodziej. Wiesz, morderca po prostu przyjdzie i Cię zabije, złodziej potrafi ukraść sens twojego życia tak, że sam sobie strzelisz w łeb. Zadaję więc pytanie co jest gorsze? Dla mnie złodziej.

Tak samo traktujesz ludzi, którzy wymieniają się waszą muzyką w Internecie?

S.W.: Oczywiście, że tak. Powiem Ci ciekawy przykład. Swego czasu jeden z takich piratów chodził po bloku, gdzie mieszkają moi rodzice. Pechowo dla niego trafił na nasze piętro. Otworzył mu mój ojciec, a na nieszczęście dla złodzieja, jednym z towarów była nasza płyta - "Bezczas". W efekcie handlarz tak dostał w "czachę", że zleciał dziewięć stopni w dół, na półpiętro, z rozbitym nosem. Cała przyjemność po naszej stronie.

Z.S.: Jeżeli chodzi o peer-to-peer i świadomość narodu, muszę dodać, że zauważyłem niepokojącą rzecz. Tak naprawdę nie każdy zdaje sobie sprawę z tego co robi. Jeżeli podchodzi do nas matka z dzieckiem i daje do podpisania wypaloną na domowej nagrywarce płytę, to chyba powinniśmy wezwać policję. W narodzie brakuje chyba świadomości, co jest a co nie jest piractwem. Ludzie często nie zdają sobie sprawy, że to jest złe. Myślę, że powinno się położyć większy nacisk na informacje. Wiele osób naprawdę nie ma o tym pojęcia. Na wsiach, w małych miejscowościach często nie ma sklepów. Ludzie naprawdę myślą, że handlarz, który chodzi po domach, sprzedaje oryginalne płyty.

S.W.: Podam kolejny przykład. Kiedyś, w jednej z rozgłośni radiowych, dosyć szeroko poruszany był ten problem. Zadzwoniła słuchaczka, kobieta po trzydziestce, która zaczęła narzekać: "Panie Szymonie, przecież płyty są takie drogie" itp. Wytłumaczyłem jej dosyć okrężnie, ale skutecznie. Dzisiaj nie można po prostu tłumaczyć ludziom, że to złodziejstwo - to tak jakby mówić palaczowi, że palenie szkodzi. Zapytałem więc jej, ilu ma swoich ulubionych artystów - naprawdę ulubionych. Odpowiedziała, że jednego, może dwóch. Na pytanie, jak często wydają oni płyty, odparła, iż jedną na rok czy dwa lata. Na moje kolejne pytanie, czy raz na dwa lata nie jest w stanie uzbierać czterdziestu złotych, nie odpowiedziała, zamilkła. Wtedy zmieniłem temat i zapytałem, w jakich spodniach chodzi? Ona na to: "W jeansach, Levi's" Zapytałem: "A dlaczego nie chodzi pani w 'piramidach'?" Otrzymałem odpowiedź, ze "piramidy" to były modne dwadzieścia lat temu. Kiedy wypomniałem jej, że skoro kupuje drogie, oryginalne jeansy, może też kupować oryginalne płyty. Jeżeli będzie więc chodzić we wspomnianych 'piramidach', oficjalnie pozwolę jej kupić piracką płytę. Co ciekawe, babka zrozumiała moje tłumaczenie i nawet, co jest fajne, przeprosiła na antenie. Wtedy, żeby być fair, przyznałem się, ze raz w życiu kupiłem piracką płytę. Była to muzyka do filmu "Bandyta", potrzebowałem jej "na gwałt", a nie mogłem nigdzie znaleźć. Zamówiłem ją nawet w Internecie, czekałem trzy tygodnie i nic. Kupiłem więc "pirata". Mimo tego, że nie mogłem znaleźć tej płyty, co mogłoby mnie trochę usprawiedliwiać, nadal uważam, iż to karygodne.

Inną kwestią jest działalność przestępców. Obecnie są oni tak bezczelni, że w małych miejscowościach potrafią on zanieść pirackie płyty do normalnego sklepu i postawić właścicielowi warunek: "Nie wybijemy Ci szyb, jeżeli najpierw będziesz oferować klientom nasz towar."

Z.S.: Potem wchodzisz do sklepu i sprzedawca pyta Cię "Chce Pan tą droższą wersję, czy może tańszą?"

S.W: Jednocześnie zachęca do tej tańszej. Bo inaczej, tak jak powiedziałem, wybiją mu szyby. Mówimy to otwarcie, taka jest niestety prawda.


Zobacz również