Tajemnice Wal-Martu

Autor wdarł się w świat tajemnic strzeżonych przez największą firmę świata. Opowieść o biznesie, która wciąga jak kryminał.

W Wal-Marcie menedżerowie zarabiają mniej niż w konkurencyjnych firmach, a jednak chętnie się na to godzą. Dlaczego? Może dlatego, że są przeświadczeni, iż Wal-Mart połknie wszystkie korporacje, stał się potęgą wydajności. Ceny od dostawców zbija bezwzględnie.

Pewien producent rowerów w USA podpisał z firmą umowę, że dostarczy każdą liczbę rowerów zamówioną przez tę sieć handlową. Jeden typ rowerów Wal-Mart zamienił w tak wielki przebój rynkowy, że producent za darmo oddał konkurencji prawo do produkcji innych swoich modeli, ale i tak nie był w stanie sprostać zamówieniom na ten wybrany. Skończyło się to dla niego fatalnie.

Gdy zbadano postawy klientów Wal-Martu, dzieląc je na cztery grupy: orędowników, entuzjastów, skonfliktowanych oraz odrzucających sieć, okazało się, że tych pierwszych jest zaledwie 29%. Natomiast skonfliktowani stanowią 15%, odwiedzają supermarkety sieci niewiele częściej niż raz w tygodniu, a co miesiąc wydają tam... prawie równie dużo pieniędzy jak orędownicy. Jeszcze bardziej zaskakujące jest, że skonfliktowani z firmą klienci wydają w jego sklepach 3-krotnie więcej pieniędzy niż ci, którzy uważają się za entuzjastów tej gigantycznej firmy stworzonej przez Sama Waltona.

Wal-Mart potrafił zamienić w często kupowany produkt 4-litrowe słoiki z ogórkami, choć konsumenci większą część zawartości wyrzucali do śmieci, a producenta doprowadził do katastrofy.

Wszyscy wokół boją się więc wejścia Wal-Martu na kolejne rynki, w kolejnych krajach. Jednak spojrzeć można na to też inaczej: firma ta, jako potęga wydajności, na przełomie XX i XXI wieku przyczyniła się bardziej do wzrostu amerykańskiego PKB niż branża IT.

Charles Fishman, "Efekt Wal-Martu"

Wydawnictwo Studio Emka, s. 391.


Zobacz również