Tańczący z mieczami

Kino azjatyckie, kojarzące się najczęściej z filmami karate, pozostaje zwykle na uboczu głównego nurtu pop kultury. Dzieło Anga Lee wstrząsnęło jednak filmowym rynkiem w Europie i Ameryce.

Kino azjatyckie, kojarzące się najczęściej z filmami karate, pozostaje zwykle na uboczu głównego nurtu pop kultury. Dzieło Anga Lee wstrząsnęło jednak filmowym rynkiem w Europie i Ameryce.

Obraz odniósł ogromny sukces - miał aż dziesięć nominacji do Oscara i zdobył cztery statuetki. Jeszcze więcej nominacji, bo aż czternaście, otrzymał od Brytyjskiej Akademii Filmowej. W sumie wszystkich nominacji do różnych nagród było ponad sto, samych zaś nagród - kilkanaście. Film przyniósł także, co oczywiste, imponujący zysk swoim twórcom.

O co tyle hałasu? Jest to historia mocno zakorzeniona w chińskiej mitologii i ludowych podaniach. Obraz zrealizowany za 15 milionów dolarów zarobił blisko dziesięciokrotność tej sumy w samych tylko Stanach. Wpływy z innych państw jeszcze podniosły tę kwotę. O wysokich notach, jakie otrzymał od widzów Przyczajony tygrys, ukryty smok, niech świadczy fakt, że znalazł się na 21. miejscu listy najlepszych filmów, według czytelników jednego z największych filmowych magazynów internetowych IMDB.

Wydanie DVD zawiera jeden dwuwarstwowy dysk i przetłumaczoną na polski czterostronicową ulotkę. Jakość obrazu plasuje się nieco powyżej średniej. Małe zastrzeżenia można mieć do nieco pulsujących większych powierzchni (np. ścian) i niezbyt płynnych przejść przy ściemnianiu obrazu. Powstają wówczas schodkowe granice między kolorami, tak jak gdyby zawężono ich paletę. Ostrość i kolorystyka zasługują na dobrą ocenę, chociaż kilka pierwszych scen tego nie zapowiada. Sceny te, rozgrywające się w mieście, wydają się szare i słabo nasycone. Kiedy jednak akcja przenosi się na pustynię, kolorystyka zdecydowanie ulega poprawie i widzimy piękne błękitne niebo. W dalszej części filmu przykuwają uwagę bajecznie kolorowe kostiumy, które pozwalają należycie ocenić przeniesienie techniczne obrazu (zachwyca niemal baletowa choreografia walk). Nie ma również żadnych problemów z kompresją i kodowaniem obrazu do formatu MPEG2.

Dźwięk sprawia pewien zawód, w kinie był chyba jednak lepszy. Do wyboru mamy dwie wersje językowe - angielską i oryginalną mandaryńską, obie sześciokanałowe. Niestety, żadna z nich nie brzmi tak jak można się było spodziewać po nowym filmie. Większość akcji skupia się w głośniku centralnym i jest trochę za cicha w porównaniu z pozostałymi kanałami. Odgłosy towarzyszące walkom są prymitywne, jakby pochodziły z filmów kung-fu sprzed dwudziestu lat. Na dobrym poziomie pozostaje za to muzyka. Wydaje się aż dziwne, że nikt nie wpadł na pomysł dodania na płycie odseparowanej ścieżki dźwiękowej z samą muzyką.

Filmy z Dalekiego Wschodu przyzwyczaiły nas do całkowitego rozmijania się dialogów z ruchem warg chińskojęzycznych aktorów. Problem ten przedstawiało już wiele filmowych parodii. Tym razem jest zupełnie inaczej. Twórcy Przyczajonego tygrysa, ukrytego smoka musieli włożyć naprawdę dużo pracy w synchronizację angielskich dialogów z ruchami warg aktorów, skoro w większości scen efekt jest aż tak dobry. Może nieco gorzej wypada w dynamicznych scenach walki, ale spokojnym fragmentom nie można nic zarzucić. Dla lepszego odbioru warto obejrzeć film z oryginalną wersją dźwiękową i polskimi napisami.


Zobacz również