Taśma prawdy

Są takie technologie, które nigdy nie znajdą się na biurku typowego użytkownika peceta, bo ich przeznaczenie jest zupełnie inne, a cena - kosmiczna. Mimo to warto je poznać, ponieważ są nowatorskie i świadczą o przebłysku geniuszu twórców. Do takich wynalazków należy nowy standard napędów taśmowych Ultrium.

Są takie technologie, które nigdy nie znajdą się na biurku typowego użytkownika peceta, bo ich przeznaczenie jest zupełnie inne, a cena - kosmiczna. Mimo to warto je poznać, ponieważ są nowatorskie i świadczą o przebłysku geniuszu twórców. Do takich wynalazków należy nowy standard napędów taśmowych Ultrium.

Ci, którzy mają zawodowo do czynienia z archiwizacją naprawdę dużych ilości danych, wiedzą, że do tej pory nic lepszego od napędów taśmowych nie wymyślono. Mimo dosyć wolnego transferu i niewygodnego wyszukiwania danych są wciąż najbardziej pojemnymi urządzeniami do backupu. Jednak w przeciwieństwie na przykład do napędów CD-R/RW czy magnetooptyków mają poważną wadę: są standardami zamkniętymi. Na rynku jest kilka systemów archiwizacji taśmowej, które są ze sobą niezgodne, nawet jeśli używają tego samego nośnika.

Obecnie największą popularnością cieszą się standardy oparte na kasetach DAT, DLT i 8 mm, jednak używana przez nie technologia w zasadzie osiągnęła kres możliwości. Do tego dochodzi dość wysoki koszt nośników oraz opłaty licencyjne. Dlatego trzech wielkich producentów systemów archiwizacji - Hewlett-Packard, IBM oraz Seagate - postanowiło utworzyć zupełnie nową specyfikację, która miała połączyć zalety wszystkich dotychczasowych rozwiązań i zapewnić ewolucję na przestrzeni kilku kolejnych generacji sprzętu.

Opracowano otwarty standard nośnika LTO Ultrium i sposób jego zapisu; konstrukcję samych napędów pozostawiono zainteresowanym firmom. Do powyższej trójki dołączyło wielu znanych producentów urządzeń archiwizujących i mediów, takich jak Fujitsu, NEC, Sony, Exabyte, TDK, Verbatim czy Alps.

Wszystkie napędy i nośniki muszą przejść test zgodności, żeby uzyskać certyfikat i logo LTO Ultrium. Chodzi o spełnienie tylko jednego kryterium: kaseta dowolnej marki zapisana w urządzeniu jednej firmy powinna dać się odczytać na sprzęcie innego producenta. W ten sposób zachowano wymóg zgodności, umożliwiając jednocześnie konkurowanie na rynku produktów o krańcowo nawet odmiennych rozwiązaniach technicznych. Te niuanse mogą zaś decydować o jakości (niezawodności czy wygodzie obsługi) urządzeń danej firmy. Niebagatelne znaczenie będzie też miała konkurencja cenowa.

Weź najlepsze i ulepsz

Podczas projektowania Ultrium połączono najlepsze cechy istniejących standardów i zmodyfikowano je tak, żeby uzyskać jeszcze lepsze parametry. Jako nośnik wybrano jednoszpulową kasetę zbliżoną do DLT 0,5 cala (dwie szpule marnują zbyt dużo miejsca w obudowie). Kaseta ma nowy rodzaj sprzęgła, które w przeciwieństwie do DLT jest odporne na upadki i nie spowoduje zerwania kotwicy (zaczepu na początku taśmy, za który napęd wyciąga nośnik z kasety; kotwica także jest inna niż w DLT). Informacje o kasecie (producent, identyfikator, położenie danych na taśmie, jej kondycja itp.) nie są przechowywane w postaci kodu kreskowego, lecz w układzie o pojemności 4 KB, niewymagającym zasilania i odczytywanym drogą radiową.

Nośnik zapisywany jest liniowo i wielokanałowo głowicą magnetorezystywną o zmiennym położeniu (głowica porusza się w pionie względem taśmy i zapisuje w obie strony). Możliwy jest odczyt w czasie zapisu, więc czasochłonna weryfikacja staje się niepotrzebna. Dodatkową ochronę danych zapewnia dwuwymiarowa, trzystopniowa korekcja błędów, która pozwala na odczytanie danych nawet po zniszczeniu 32 milimetrów nośnika.

W celu przyspieszenia zapisu danych zastosowano inteligentny algorytm kompresji, który analizuje napływające dane i pomija pliki już spakowane (np. ZIP, JPG czy RAR).

Dużą zaletą Ultrium jest to, że wykorzystuje bardzo prosty sposób prowadzenia taśmy z minimalną liczbą punktów styku. Dzięki temu taśma się nie gniecie i jest w mniejszym stopniu narażona na ścieranie. Jednak napędy Ultrium poszczególnych producentów różnią się np. sposobem wciągania taśmy albo czyszczenia głowicy.

Pierwszy napęd LTO na naszym rynku, HP SureStore Ultrium 230, oferuje 200 GB pojemności i 30 MB/s transferu przy kompresji 2:1. W porównaniu do konkurencyjnych urządzeń firm IBM czy Seagate charakteryzuje się znacznie prostszym sposobem chwytania kotwicy oraz nawijania taśmy na szpulę, dzięki czemu praktycznie niemożliwe jest uszkodzenie czy zerwanie nośnika.

Przyszłość bez wróżenia

W przeciwieństwie do konkurencyjnych standardów, Ultrium ma już jasno określoną przyszłość - znane są bowiem parametry jego trzech kolejnych generacji. Mapa rozwoju obejmuje wzrost pojemności z obecnych 200 GB do aż 1,4 TB i prędkości przesyłania danych z 40 MB/s do 320 MB/s (obie wartości zakładają kompresję 2:1). Wiadomo też, że już w następnym wcieleniu Ultrium zmieni się metoda zapisu, a w ostatnim konieczne będzie zastosowanie innego typu nośnika. Oczywiście postęp będzie się odbywał z zachowaniem zgodności z wcześniejszymi wersjami.


Zobacz również