Technologia chinskiej baśni

Film "Przyczajony tygrys, ukryty smok" zdobył podczas tegorocznej ceremonii przyznawania Oscarów cztery statuetki: za najlepszy film zagraniczny, zdjęcia, muzykę i scenografię. Nie było wśród nich, co prawda, Oscara za najlepsze efekty specjalne - w tej kategorii zwyciężył "Gladiator" (notabene jest to całkowite nieporozumienie, zważywszy na efekty w takich filmach jak "Perfect Storm", "Hollow Man" czy "Dinosaur".

Film "Przyczajony tygrys, ukryty smok" zdobył podczas tegorocznej ceremonii przyznawania Oscarów cztery statuetki: za najlepszy film zagraniczny, zdjęcia, muzykę i scenografię. Nie było wśród nich, co prawda, Oscara za najlepsze efekty specjalne - w tej kategorii zwyciężył "Gladiator" (notabene jest to całkowite nieporozumienie, zważywszy na efekty w takich filmach jak "Perfect Storm", "Hollow Man" czy "Dinosaur".

Nie pierwszy to jednak przypadek, gdy Akademia wie lepiej, co i jak ocenić...). Brak statuetki nie zmienia jednak faktu, że jeśli chodzi o efekty specjalne, są one w "Przyczajonym tygrysie..." dość atrakcyjne.

Akcja filmu "Przyczajony tygrys, ukryty smok" ("Crouching tiger, hidden dragon", firmy Sony Pictures) rozgrywa się w Chinach u schyłku panowania dynastii Qing, na początku XIX wieku. Opowieść snuje się wokół kradzieży legendarnego miecza zwanego Zielonym Przeznaczeniem. Tym, co szczególnie zwraca uwagę widza, są walki wręcz i z użyciem białej broni toczone przez na pół mitologicznych bohaterów, a do najefektowniejszych starć dochodzi pomiędzy dwiema paniami. Pojedynki rozgrywane są w taki sposób, iż wydaje się, że są zaprzeczeniem podstawowych praw fizyki. Zaprojektował je znany mistrz kung-fu Yuen Wo Pinga.

Przyjęto konwencję, że warstwa wizualna filmu ma przypominać tradycyjne chińskie malowidła wykonane farbami wodnymi, z łagodnymi kontrastami, które podkreślają szczegóły obrazu. Niemniej jednak w pierwszej części, rozgrywającej się w Zakazanym Mieście, kolorystyka filmu jest normalna, podczas zaś retrospekcji przechodzi w odcienie złociste.

W filmie było znacznie więcej ujęć niż w tradycyjnych produkcjach - aż 10 000 (!) - sfilmowanych w pięciu różnych regionach Chin podczas trwającego 102 dni okresu zdjęciowego. Prawie 1/3 scen sfilmowano w studiu w Pekinie. W niektórych przypadkach plan oświetlano reflektorami o łącznej mocy, dochodzącej do miliona watów. Czas na montaż (przeprowadzany na systemach firmy Avid) wynosił zaledwie 7 tygodni. Tempo prac było więc niezwykle duże - pracowano nawet w niedziele. I nie ma się co dziwić, gdyż niektóre sceny zawierały blisko tysiąc ujęć, z których każde mogło trwać nawet 10 sekund. Co ciekawe, problemy sprawiały także proste z pozoru sceny dialogów, gdyż montażyści nie znali języka, którym posługiwali się aktorzy na planie.

Pod względem montażowym szczególne wyzwanie stanowiły sceny walk. Ze względu na odległość pomiędzy studiem montażowym a planem (kilka tysięcy kilometrów) i barierę językową odpowiedzialny za montaż Tim Squyres miał w przypadku tych scen nie lada orzech do zgryzienia. Wszystkie walki były bowiem bardzo precyzyjnie zaplanowane i nie można było - tak jak na przykład w sekwencjach przedstawiających gonitwy - zamieniać kolejności ujęć. Problem polegał jednak na tym, że Tim Squyres nie miał dokładnych informacji na temat chronologii poszczególnych wydarzeń walki, a nie zawsze chronologia pokrywała się z kolejnością filmowania ujęć. Jednak sceny walki zmontowano w pierwszej kolejności (co ciekawe: wbrew przyjętym w tego typu filmach standardom kamera w czasie tych scen jest niemalże w ciągłym ruchu, symulując widok widziany oczami uczestnika walki). Sprawa była o tyle istotna, że większość efektów specjalnych, takich jak usuwanie drutów, na których wisieli aktorzy, pojawia się właśnie w tych scenach. Realizacja efektów zajmuje nieco czasu, zatem aby skrócić go do minimum, najpierw zmontowano wszystkie sceny wymagające pomocy grafików i animatorów. Żeby uzyskać jak najlepsze rezultaty, podczas filmowania ujęć, na których aktorzy fruwają w powietrzu, na drutach podwieszano nie tylko bohaterów filmu, lecz także kamerę i operatora. Używano również systemów kontroli ruchu kamer, na przykład w scenie, w której uderzony przeciwnik wypada przez balkon z drugiego piętra: kamera przesuwa się wraz z nim, po upadku pokazując otaczający tłum. W niektórych ujęciach - na przykład wówczas, gdy obraz przedstawia walczących przeciwników, przelatujących pod kamerą niczym filmowane z góry delfiny - kamerę umieszczano na wysokości prawie 15 metrów nad planem. Kierowano się przy tym ogólną zasadą, żeby każdą sekwencję walk filmować za pomocą dwóch kamer. Poważnym wyzwaniem było także... pokonanie zwykłego zmęczenia. Aktorzy po kilkakrotnym rozegraniu walki męczyli się, a ich ruchy nie były już tak precyzyjne, jak oczekiwali operatorzy, stąd rzadko kiedy dochodziło do większej liczby dubli niż trzy. Pewną ciekawostką może być także fakt, że w całym filmie przyspieszono ruch aktorów tylko w kilku ujęciach!


Zobacz również