Technologie rozpoznawania twarzy mają potężny wpływ na naszą prywatność

Technologie pozwalające na rozpoznawanie twarzy stanowią narastające zjawisko, które może być wykorzystane zarówno w przydatnych zastosowaniach, jak i dla nas niebezpiecznych. To potężne narzędzie wymaga więc przeprowadzenia poważnej debaty politycznej skutkującej powstaniem odpowiednich przepisów prawa.

Faceprint, czyli specjalny numeryczny kod jednoznacznie jak odcisk palca identyfikujący naszą twarz (bazuje na niepowtarzalnych jej elementach takich jak np. rozstaw oczu, głębokość oczodołów, czy szerokość nosa) może już leżeć na jakimś serwerze. Jest on bardzo łakomym kąskiem zarówno dla rządów, jak i potężnych firm, które chętnie wykładają miliony dolarów na inwestycje w technologie pozwalające na dopasowanie danej twarzy do tożsamości.

Dobre i złe zastosowania

Oczywiście na rynku istnieją bardzo przydatne aplikacje, które pozwalają np. na automatyczne tagowanie znajomych na zdjęciach z serwisów społecznościowych, czy wyłapywanie terrorystów. Z drugiej jednak strony technologie rozpoznawania twarzy są też chętnie wykorzystywane do inwigilacji zwykłych obywateli, czy też identyfikacji przez autorytarne państwa uczestników pokojowych demonstracji.

Serwery szybko się zapełniają

Technologia rozpoznawania twarzy nie jest wcale nowa jednak dopiero dzięki rozwojowi rynku mobilnego (telefony komórkowe), sieci społecznościowych, aplikacji i usług w "chmurze" naprawdę rozwinęła skrzydła pozwalając na zatrważające rozmnażanie się cyfrowych zdjęć w Sieci.

Potężna baza Facebooka

Z technologii rozpoznawania twarzy korzystają największe firmy na świecie. Ostatnim tego przykładem jest zakup przez Facebooka specjalizującego się w tym izraelskiego startupu Face.com. Z przedstawionych przez tę firmę danych wynika, że tylko w samym maju zeskanowała ona ponad 41 miliardów zdjęć. Facebook łącząc więc jej zasoby ze swoimi będzie w posiadaniu naprawdę potężnej cyfrowej kolekcji.

Nasza prywatność zależy też od nas

To nieuniknione, że ze skanowaniem zdjęć w poszukiwaniu twarzy będziemy spotykali się coraz częściej. Na szczęście wiele korzystających z tego typu rozwiązań firm pozwala użytkownikom swoich produktów na ich wyłączenie. Pomimo tego niewiele osób decyduje się na taki krok i pozostaje przy domyślnych ustawieniach prywatności.

Ułatwienie tagowania zdjęć powoduje, że chętniej sięgamy po tę funkcję dostarczając tym samym dodatkowych informacji na temat naszej aktywności i relacji ze znajomymi. Ponadto sami informujemy o naszych preferencjach zainteresowane firmy korzystając np. z przycisku "Lubię to!".

Oznacza to, że świadomie lub nieświadomie pozwalamy firmom internetowym na gromadzenie potężnych ilości danych o swoich użytkownikach. Pamiętajmy więc o tym, że mamy na to pewien wpływ.

Podsumowanie

Dzięki technologii rozpoznawania twarzy firmy i organizacje rządowe znacznie poszerzają i uszczegóławiają swoje bazy danych (im więcej zdjęć danej osoby w różnych warunkach oświetleniowych, czy też z różnych pozycji, tym dokładniejszy jej "cyfrowy odcisk"). Jest to potężny oręż, który może być wykorzystany zarówno w dobrych, jak i złych celach. W każdym razie wydaje się, że istnieje potrzeba przeprowadzenia politycznej debaty skutkującej stworzeniem odpowiednich regulacji prawnych mających pieczę nad tym narzędziem.


Zobacz również