Termosublimacja powszechnego użytku

Wzrost popularności fotografii cyfrowej chcą wykorzystać także producenci drukarek termosublimacyjnych. Środkiem walki o klienta stało się obniżanie cen i lepsze opracowanie funkcji drukowania wprost z aparatów cyfrowych.

Wzrost popularności fotografii cyfrowej chcą wykorzystać także producenci drukarek termosublimacyjnych. Środkiem walki o klienta stało się obniżanie cen i lepsze opracowanie funkcji drukowania wprost z aparatów cyfrowych.

Jeszcze dziś drukarka termosublimacyjna powszechnie uchodzi za dziwoląg niewart powszechnego zainteresowania. Owszem, korzystają z tego urządzenia profesjonaliści, ale zwykły użytkownik cyfrówki z kartą pełną zdjęć raczej rozgląda się za drukarką atramentową. O izolacji technologii termosublimacyjnej zadecydowały, po pierwsze, wysokie ceny urządzeń, po drugie - przydatność ograniczona tylko do druku fotografii. Wspomniane ograniczenie wiąże się z raczej wysokimi kosztami specjalnego papieru i taśmy barwiącej, chociaż i sama technologia nie najlepiej sprawdza się w czarnych tekstach.

Pikujące ceny

Dwa lata temu, kiedy przeprowadzaliśmy poprzedni test, najtańsza drukarka kosztowała tyle, ile dziś najdroższa. Następca modelu A4 Olympusa potaniał trzykrotnie. Z tej perspektywy zakup wyspecjalizowanej drukarki do druku zdjęć za mniej niż 1000 zł nie jest już takim szaleństwem, jak dwa lata temu.

Sama technologia niewiele się zmieniła, dalej podstawą jest druk w stosunkowo niewielkiej rozdzielczości 300, 400 dpi, ale za to z pełną paletą szesnastu milionów barw. System kolorów bardziej przypomina stosowany w monitorach, skanerach czy cyfrówkach niż w innych technologiach druku. Praktycznie uzyskuje się ciągłe przejścia między barwami dzięki dużej precyzji regulowania temperatury grzałki i dokładnemu odmierzaniu ilości farby - pierwotnie znajdującej się na taśmie, a po zamianie w parę (stąd sublimacja) osiadającej tuż obok, na specjalnym papierze. Nie trzeba symulować koloru za pomocą różnobarwnych wzorów, tak jak w innych technikach druku.

W zasadzie używa się tylko cyjanu, magenty i żółci, nakładanych po kolei. Papier i współbieżna z nim taśma z barwnikiem przesuwają się obok listwy z grzejnikami, potem zmienia się kolor towarzyszącego kartce następnego fragmentu taśmy itd. Chociaż są tylko trzy kolory, samo drukowanie ma cztery fazy, w czasie ostatniej nakładana jest powłoka ochronna.

Taśma barwiąca jest jednorazowa, dlatego jej zużycie nie zależy od zapotrzebowania danego wizerunku na kolor. Z tego powodu, inaczej niż w pozostałych technikach, można bardzo dokładnie obliczyć koszty druku. Praktycznie sprzedaje się komplety w postaci taśmy zapakowanej do niewielkiej kasety łącznie z odpowiednią liczbą kartek papieru. Ceny materiałów eksploatacyjnych różnych producentów w przeliczeniu na tę samą powierzchnię zadrukowaną niewiele się różnią. Od czasu poprzedniego testu wydruk staniał o wiele mniej niż drukarki, dziś wizerunek wielkości pocztówki kosztuje prawie trzy złote.

Ofensywa na skrzydłach

Zużyta taśma barwiąca. Widać jaśniejszy ślad po odparowaniu i przeniesieniu części barwnika na papier. Oczywiście taśma nie może być w takim stanie wykorzystana ponownie.

Zużyta taśma barwiąca. Widać jaśniejszy ślad po odparowaniu i przeniesieniu części barwnika na papier. Oczywiście taśma nie może być w takim stanie wykorzystana ponownie.

Poza spadkiem cen drukarek największe zmiany odnotowaliśmy w interfejsach. Przeszły do historii złącza równoległe i SCSI, zastąpione przez wszechobecne USB, umożliwiające połączenie z komputerem - ale prawie każda drukarka jest gotowa do pracy bez tego urządzenia. W technologiach druku wprost z aparatu cyfrowego nowinek jest bardzo wiele. Producenci atramentówek wprowadzają dodatkowe czytniki do nowych formatów kart pamięci, natomiast wytwórcy modeli termosublimacyjnych (często produkujący także aparaty cyfrowe) są przywiązani do swoich jednostkowych rozwiązań. Stąd w przypadku produktów różnego pochodzenia dużo częściej zdarza się brak zgodności. Skrajnego przykładu dostarcza Kodak, który produkuje bardzo tanią drukarkę, połączoną ze stacją dokującą pasującą tylko do siedmiu aparatów cyfrowych z bogatej oferty tego producenta. Sony obsługuje tylko swój system kart pamięci - MS, Olympus - jedynie xD. Pierwszy tylko w modelu droższym, EX7, drugi w testowanym P-440 podpierają się protezą w postaci adaptera PCMCIA do pozostałych kart pamięci.

Zdjęcia naświetlone w cyfrówce trzeba przejrzeć i wybrać do druku. Tu mamy kilka możliwości. W modelach Kodaka, Olympusa i Sony można to zrobić za pomocą podłączonego telewizora i kilku przycisków, a w droższym modelu HiTi 630PS (obsługa kart CF i SM) i dodatkowo Olympusie - korzystając z wyświetlacza LCD.

Innym wyjściem jest skorzystanie z DPOF (Digital Print Order Format), w którym do wyboru zdjęcia i jego parametrów druku wykorzystuje się aparat cyfrowy i zapisuje decyzje na karcie pamięci. W tym trybie sterować można drukarkami Kodaka, Olympusa, Sony i HiTi 630PS.

Wreszcie najnowszy system - PictBridge pozwala na sterowanie drukiem na bieżąco, wprost z kompatybilnego aparatu. To realizacja pomysłu na tanią drukarkę, która nie potrzebuje wyświetlaczy i przycisków, żeby bez pomocy komputera pracować sprawnie.

Olympus Camedia P-440

Camedia P-440 okazała się większa od konkurencji nie tylko z powodu pokaźnych rozmiarów.

Najlepszą ocenę końcową i tytuł Wybór Redakcji zdobyło urządzenie największe, drukarka formatu A4. Na tle kieszonkowych konkurentów sprawia poważne wrażenie nie tylko rozmiarem i wagą, ale także bardzo rozbudowanym pulpitem z kolorowym wyświetlaczem LCD, pokrętłem wyboru funkcji i dużą liczbą przycisków. Bezpośrednio obsługuje karty pamięci formatu xD, do innych trzeba dokupić przejściówkę kompatybilną ze złączem PCMCIA. Poza wyświetlaczem zawartość kart można przeglądać na ekranie telewizora. Drukarka obsługuje system DPOF i korekcji kolorów Exif.

Profesjonalizm

Poważnych jest także kilka szczegółów wyposażenia, z czego wynika, że urządzenie przeznaczono dla profesjonalistów. Po pierwsze, brak opcji drukowania bez marginesów. Po drugie, taśma barwiąca nie jest sprzedawana w kasecie, ale luzem, a zamontowanie jej wymaga minimum umiejętności. Sterownik ma kilka interesujących opcji. Z powodu dużego formatu papieru przyda się opcja druku dwóch pocztówek na jednej kartce. Korekcje kolorów, jasności i kontrastu mogą być przeprowadzane osobno dla każdej z barw podstawowych. Jest też wielostopniowe regulowanie wyostrzania i czterokrotny zoom. Nie ma polskiej wersji, ale obsługiwany jest pełny zestaw systemów Microsoftu i Maków od 8.6 do 10.2. Zadrukowanie strony A4 trwa dwie minuty, niezależnie od stopnia jej wypełnienia. To nie świadczy dobrze o inteligencji sterownika. Druga wada oprogramowania to nie najlepsze radzenie sobie z kreską.

Pod względem wierności oddania kolorów oryginału Olympus zajął drugie miejsce, ale gorzej wypadł w teście jednolitości. Także wydruk w neutralnych szarościach nie był bez wad, najczęściej obserwowaliśmy niedostatek zieleni. Najlepiej udał się wydruk zdjęcia i został oceniony najwyżej ze wszystkich.

Informacje Euro-Color, tel. 08013036

http://www.eurocolor.pl

cena 2599 zł


Zobacz również