The Neverhood Chronicles czyli Plastusiowy Pamiętnik

Najzabawniejsza gra ostatnich kilkunastu miesięcy. Przygodówka jakiej jeszcze nie było. Program, który łamie wszelkie znane dotąd konwencje i ustanawia nowe. Drodzy Czytelnicy, mam zaszczyt przedstawić - oto The Neverhood - wydany pod szyldem Microsoftu debiut DreamWorks Interactive - komputerowego oddziału najnowszego ?dziecka" Stevena Spielberga, firmy DreamWorks SKG.

Najzabawniejsza gra ostatnich kilkunastu miesięcy. Przygodówka jakiej jeszcze nie było. Program, który łamie wszelkie znane dotąd konwencje i ustanawia nowe. Drodzy Czytelnicy, mam zaszczyt przedstawić - oto

The Neverhood - wydany pod szyldem Microsoftu debiut DreamWorks Interactive - komputerowego oddziału najnowszego "dziecka" Stevena Spielberga, firmy DreamWorks SKG.

Producenci i reżyserzy z Hollywood już od dawna interesują się rynkiem komputerowym. Stąd liczne transplantacje przebojów kinowych ekranów na monitory Maków czy Pecetów (np.: "Batman", "Terminator", "Die Hard' itp.), czy próby realizacji odrzuconych scenariuszy kinowych ("The Dig"). Równocześnie wielkie wytwórnie software'owe, jak Sierra czy Electronic Arts, czy niezależne kuźnie jak Access zmierzają w stronę filmu - wystarczy wymienić takie tytuły jak "Wing Commander IV", "Phantasmagoria" czy "Pandora Directive", wyprodukowane z udziałem znanych aktorów. Nigdy jednak dotąd, w żadnej hollywoodzkiej wytwórni nie nakręcono kilkugodzinnego, lalkowego filmu animowanego, od początku mającego być grą wideo. To właśnie The Neverhood.

Sam tytuł można interpretować jako powstały z połączenia dwóch angielskich terminów " Neverland" (Nibylandia - baśniowa krainy Piotrusia Pana) oraz "neighborhood" (sąsiedztwo, otoczenie). Jak przetłumaczyć to nasz język polski - "Nibydztwo"" Brr..., to chyba nie brzmi najlepiej. W grze mamy bowiem doczynienia z niewielką okolicą, w której w bliskim sąsiedztwie żyje około 20 dziwacznych istot - w tym bohater - plastelinek Klaymen. To postać budząca sympatię już od pierwszych kadrów, wywołała dzikie wybuchy śmiechu w redakcji CYBERA. Komizm tej postaci wydaje się naturalny, "przyrodzony" a nie wymyślony przez programistów. Ta gra to esencja czystego humoru, przywodząca na myśl filmy ze studia Nicka Parka - "Wściekłe Gacie" czy oscarowe "Golenie Owiec".

Styl zagadek przypominający nieco najlepsze klasyczne przygodówki ("Maniac Mansion" czy "Three Weeks in Paradise") oraz rewelacyjna animacja postaci i przedmiotów, slapstickowe gagi i pościgi rodem z burleski - oto cechy wyróżniające Neverhooda z pośród wielu średnich czy nijakich gier adventure.

Program przypomina nieco opisywaną już w CYBERZE grę "Down in the Dumps". Większość rekwizytów występujących w grze jest obdarzona własnym życiem, z pozoru nie zauważalnym, toczącym się gdzieś z boku: w tle lub w ukryciu. Czasem jednak sprzęty ożywają, co powoduje niespodziewane efekty. Cały świat przedstawiony przez programistów z DreamWorks to swoiste połączenie Nibylandii z Krainą Animków. Nie obowiązują tu normalne prawa fizyki (a przynajmniej ich część), czas płynie we własnym tempie. Wszystko to razem rządzi się własną, komiksową logiką, z pozoru irracjonalną, a jednak mającą coś w sobie, tak charakterystyczną np.:dla niektórych klasycznych kreskówek Hanna-Barbera. Nie ma tu jednak nic z infantylnego "Króla Lwa" czy politycznie poprawnej "Pocahontas"- brak dydaktyzmu czy lepkiej, cukierkowatej słodyczy filmów Disneya. Neverhood przypomina raczej "Animaniacs", zwłaszcza z uwagi na wybuchowy sposób rozwiązywania problemów. To czysta zabawa, radość i przyjemność.

Ten niesamowity i wciągający świat oglądamy oczami bohatera ( podobnie jak np.: w grach "Lost Eden" czy "Dragon Lore") lub jak w większości przygodówek w kadrach "z boku", obserwując jak Klaymen porusza się z między krawędziami ekranu. Otoczenie przypomina jaskiniowe dekoracje z "The Flinstones" po przepuszczeniu przez maszynkę do mięsa. Widać ogromną pracę twórców i perfekcyjne dopracowanie całości. Mamy do czynienia z idealnym wręcz połączeniem animacji poklatkowej z sekwencjami wideo typu Full Motion, w dodatku dziejącymi się w czasie rzeczywistym! Całość kręcono w podobny sposób jak np.: dobranocki typu "Miś Uszatek" - filmując specjalną kamerą pojedyncze kadry - powstało tak 50 tysięcy klatek! Zbudowano miniaturowe dekoracje i pokryto je różnokolorową, akrylową gliną, dającą się formować jak plastelina. Podczas produkcji zużyto ponad 3 tony tego materiału. Końcowy efekt zapiera dech, grając mamy wrażenie totalnego zanurzenia w otaczającej przestrzeni. Nie ma tu trzech kierunków ruchu jak w "Quake'u", a mimo to nie znajdujemy przeszkód w swobodnym zwiedzaniu nowego sąsiedztwa. Przez cały czas towarzyszy grającemu doskonała muzyka, inna w każdym pomieszczeniu oraz niewiarygodne dźwięki otoczenia, efekty specjalne i odgłosy "organiczne" np.: chrapanie, bekanie itp. To trzeba samemu usłyszeć!

Gra rozwija się w sposób falowy, od spokojnej penetracji otoczenia przez mozolne rozwiązywanie łamigłówek aż po nagłe zwroty akcji i "momenty grozy". Rozgrywka jest niesamowicie płynna. Brak tu typowego podziału na etapy, mimo, iż fabuła jest liniowa, mamy swobodę w wyborze pewnych czynności w trakcie rozrywki. Możemy wielokrotnie wracać do już odwiedzanych miejsc, nie ma narzuconej kolejności działań. W dodatku w tej grze właściwie nie można zginąć - z jednym wyjątkiem, kiedy jest to bardzo wyraźnie zaznaczone. Dlatego też zwiedzanie tej niby-krainy odbywa się na pełnym luzie! Brak jest mapy, punktacji czy opcji "inventory" czyli zestawu zbieranych przedmiotów bo ich nie potrzeba - program sam dba o to by posiadany rekwizyt został użyty we właściwy sposób! Nie ma w Neverhood systemu okien czy ikon - wszystko odbywa się automatycznie, jedynie klawisz "Escape" otwiera główne menu gry. Tutaj, obok standardowych "load" i "save" możemy też obejrzeć film o tworzeniu samej gry. Prostota interfejsu typu "Point & Click" powoduje, że program może być obsługiwany nawet przez najmłodszych. Dziwi zatem napis na pudełku informujący, że jest to gra "dla osób powyżej 17 roku życia".

Większość zagadek rozwiązuje się intuicyjnie. Są one raczej proste, mamy tylko kilka miejsc w których można się "zaciąć", zwykle z powodu przegapienia czegoś wcześniej. Na szczęście do dyspozycji mamy interaktywny system podpowiedzi, w dodatku ukryty w jednym ze "screenów", a nie w ramach menu gry! Jeśli nie umiemy rozwikłać jakiejś łamigłówki czy przejść do kolejnych etapów wystarczy skierować się do swoistej "skrzynki na listy", z której wyciągamy podpowiedzi i rozwiązania. Nie zdradzę jednak gdzie ją znaleźć - to wprost oczywiste!

Niestety, to właśnie prostota i łatwość zagadek są wadą programu! Właściwie jedyną, ale najpoważniejszą. Cóż, ciężki to zarzut, ale w wypadku The Neverhood bardziej liczy się poczucie humoru niż stopień komplikacji rozgrywki. Wytrawni gracze nie powinni mieć problemu z rozwiązaniem około 60 łamigłówek jakich dostarcza gra. Mimo zapewnień producenta, że gdy rozpoczniemy zwiedzanie "Nibydztwa" to czeka nas od 20 do 40 godzin rozrywki, program można ukończyć w ciągu dwóch - trzech dni, właściwie nawet bez "save'owania".- trzeba by jednak grać bez przerwy! Wystarczy przyciskać klawisz spacji by szybciej przechodzić odwiedzane miejsca i niektóre sekwencje filmowe. Prawda, że proste"

Dla wielu osób jednak gra może przedstawiać prawdziwe wyzwanie. Program przypomina nieco francuską serię "Goblins" Cocktel Visions. Wszystkie dźwignie, przełączniki i przyciski są z sobą powiązane - np.: jeden guzik otwierając dostęp do pewnego miejsca zamyka inną lokację czy "urządzenie".

To jeden wielki ekosystem! Jaskiniowe "maszyny" i gadżety z gry, podobnie jak w "Incredible Machine", działają na wiele sposobów, niewidocznych na pierwszy rzut oka. Zdarza się, że efekty pewnych działań występują dopiero w odległych planszach. Jeśli czegoś nie umiemy uruchomić lub otworzyć to na pewno wskutek przegapienia czegoś wcześniej!

Po skończeniu gry ma się ochotę na ponowne obejrzenie wszystkich gagów od początku. Aż szkoda, że The Neverhood jest tak krótka - przecież to tylko jeden CD.-ROM. Niestety bywa z grami, które są bardzo długo przygotowywane - na szczęście program nie zestarzał się w czasie mozolnej, kilkuletniej produkcji. Historia gry sięga bowiem 1988 roku, kiedy to jeden z przyszłych twórców Klaymena, artysta-plastyk Douglas TenNapel (twórca "Earthworm Jim") wystawiał kolekcje 17 obrazów (akryl na płotnie) przedstawiających "plastelinowe" krajobrazy. W 7 lat później, w 1995 roku Doug wraz z grupą plastyków, graphic-designerów i koderów przedstawił projekt gry formującej się wówczas "Wielkiej Trójce": DreamWorks SKG.(SKG to skrót od nazwisk trzech magnatów Hollywood: Stevena Spielberga, Jeffreya Katzenberga i Davida Geffena). W grupie twórców Klaymena znaleźli się programiści mający w swych dorobkach takie pecetowe i konsolowe hity jak "Earthworm Jim 1 / 2", "Alladin", "Jungle Book" czy "Vectorman" - same arcydziełka komputerowej animacji. Spielberg dał się namówić do sfinansowania wstępnych prac nad pomysłem. Wkrótce Wielki Steven i jego gang rozpoczęli współpracę z innym miliarderem - Billem Gatesem, po to by nakłonić go do zainwestowania w interaktywne produkty rozrywkowe. Jednym z pierwszych owoców tej współpracy jest właśnie The Neverhood. Z początkiem 1996 roku powstały testowe fragmenty gry - wiadomo było już, że całe przedsięwzięcie da się zrealizować, oraz iż powstanie prawdopodobnie jedna z najzabawniejszych gier wszechczasów.

Kolejną propozycją DreamWorks ma być "Goosebumps - Escape from Horrorland" - digitalizowana gra adventure. Jest to CD-ROM-owa kontynuacja noweli "One Day in Horrorland" R.L. Stine, sfilmowana z perspektywy siedmioletniego dziecka. Gra jest już dostępna w USA, w Polsce ukaże się już na dniach, jeszcze w czasie wakacji. Jej krótkie demo, w postaci pliku AVI znajdziecie na dysku CYBERA. Czy program, podobnie jak Neverhood, również odniesie to sukces" Przekonamy się o tym za kilka dni. Na jesieni zaś, wraz z premierą kinowego obrazu "Jurassic Park II - The Lost World", ujrzymy też gry na jego motywach - zarówno na pecety jak i na konsole np.: SONY PSX. Oby były lepsze niż programy na podstawie pierwszej części filmu!

Na zakończenie mała porada - aby odblokować zielone drzwi na końcu tunelu należy wcześniej znaleźć i nacisnąć trzy guziki w tych samych kolorach co rygle w drzwiach.

The Neverhood Chronicles

Wytwórnia/Wydawca: DreamWorks SKG / Microsoft

Dystrybucja w Polsce: Microsoft

Wymagania systemowe:

-Minimalne:

procesor Pentium 75 (działa na 486 DX/2-66); karta graficzna SVGA 640x480, 256 kolorów 1Mb; napęd CD-ROM 4X (600kb/s); pamięć 8MB RAM; karta dźwiękowa 8 bit; mysz; system operacyjny: Windows '95; DirectX 3.0; monitor SVGA; 10 MB HD;

-Zalecane:

Pentium 130; CD-ROM 6X (900kb/s); 16MB RAM; karta dźwiękowa 16 bit, stereo; 30 MB HD; dobrej jakości głośniki;

-Uwagi:

1.Przed uruchomieniem gry należy zamknąć wszystkie pozostałe programy, także screensavery

2.Program musi być zainstalowany na twardym dysku (nie urochamia się z CD-ROMu)

3.Gra automatycznie ustawia rozdzielczość 640x480;

4.Program może nie współpracować z kartami dźwiękowymi ESS1888 oraz z niektórymi akceleratorami grafiki np: Weitek, Number9 Imagine 128 S2, Diamond Speedstar Pro i Stealth VRAM, Matrox Impression, Alliance Promotion.

Miejsca do odwiedzenia w Sieci:

1. http://www.neverhood.com - oficjalny serwer gry The Neverhood, można tu

obejrzeć obrazki, slajdy, ściągnąć podpowiedzi. Świetna galeria screenów, czasem do wygrania różne upominki. Bardzo fajny i rozległy site, bogaty w informacje. Oczywiście grafika w konwencji samej gry. Masa rzeczy do zabawy - komiksy, tapety itp.

2. http://www.DreamWorksGames.com - strona "wydziału gier" firmy DreamWorks pana Spielberga, zapowiedzi innych pozycji jakie DW ma wydać w najbliższym czasie, między innymi "Goosebumps". Można tu samemu narysować plastelinowego ludzika (w Javie).

3. http://www.cdmag.com/adventure_vault/neverhood_review/page1.html - recenzja gry

autorstwa pani Cindy Yans z czasopisma CD-MAG

4. http://www.game-revolution.com/games/pc/neverhood.htm - inny opis Neverhooda

na sewerze GameRevolution.

5. http://www.gamespot.com/adventure/nhood - zestaw informacji o grze, jej autorach, itp.

oraz kolekcja wypowiedzi na temat "plastelinowej" rozrywki.

6. http://www.ogr.com/reviews/neverhood.shtml - wiele detali, liczne ciekawostki o programie, plus liczne świetne linki dla graczy.

Cztery powyższe adresy to także doskonałe źródła informacji o innych tytułach, zwłaszcza takich, które dopiero mają się ukazać.


Zobacz również