Thief IV: Garret to, azali nie Garret?

Najnowsza odsłona kultowej serii wypada blado.

Najnowsza odsłona kultowej serii wypada blado.

Design artystyczny pozostał bez zmian, a autorzy, co widać wyraźnie na załączonych obrazkach, wykazali się totalną nieznajomością stylów architektonicznych i nowoczesnego projektowania. Kolumny przedstawione w katedrze NeoMechanistów nie przypominają wcale gotyku, ale wczesny styl romański, z terenów południowej Rumunii. Maswerki z okien świątyni przypominają z kolei obręcze z nadwozia 30-letniego żuka ze złomowiska pod Stalową Wolą. Muzyka trąci ambientem i neogotyckimi klimatami, jednak słabo wpada w ucho. Jednym słowem artyści, leveldesignerzy, concept designerzy i naczelny team leader odwalili fuszerkę. Garret to zatem już nie ten sam Garret, którego znamy z jedynki i dwójki kultowej gry First Person Sneaker. Innymi błędami jest wielkość okien w domu kupców znajdującym się w Dark City. Jeśli twórcy gry brali za wzór zdobień pikardyjskie polichromie z XV wieku, powinni odwrócić rozety do góry nogami.


Zobacz również