Tom Clancy's Rainbow Six 3: Raven Shield

Grupa śmiertelnie skutecznych antyterrorystów działa na silniku graficznym Unreala.

Grupa śmiertelnie skutecznych antyterrorystów działa na silniku graficznym Unreala.

Tom Clancy's Raibow Six 3: Raven Shield jest kolejną częścią najpopularniejszej serii taktycznych gier akcji. To jednocześnie najlepsza obecnie pozycja w tym gatunku. Scenariusz (tym razem doczepiony nieco na siłę) opowiada o zmaganiach jednostki specjalnej zwanej "Tęczową Szóstką" z neofaszystowskimi terrorystami. Próbują zdobyć złoto III Rzeszy, które pod koniec drugiej wojny światowej zostało ukryte gdzieś w Chorwacji. Gdy już zdobędą bogactwa, jak na neonazistów przystało, zajmą się rzuceniem świata na kolana.

Mamy więc do czynienia z grą, która opowiada o jednostce specjalnej, a ta musi przecież kogoś gonić. Nie będą to neofaszyści. Wcielasz się w dowódcę teamu i tym samym stajesz się odpowiedzialny za planowanie kolenych akcji, przydział ekwipunku i wydawanie rozkazów podczas starć. W czasie rozgrywki przenosisz się w różne miejsca kuli ziemskiej. Pojedziesz między innymi do Londynu, Rio de Janeiro i na ciepłe Karaiby.

Żmudne planowanie

Niektóre modele broni niestety zajmują stanowczo zbyt dużą część ekranu.

Niektóre modele broni niestety zajmują stanowczo zbyt dużą część ekranu.

Wcześniejszym grom z serii Rainbow Six zarzucano zbyt duży nacisk na opracowanie strategii działania, a zbyt mały na samą akcję. Tym razem autorzy wysłuchali głosów graczy i w Raven Shield można skorzystać z gotowych planów akcji przygotowanych przez twórców gry. W przypadku mniej cierpliwych osób ułatwia to rozgrywkę i zdecydowanie zwiększa grywalność Ravena. Decydując się osobiście na opracowanie planu będziesz musiał zadbać między innymi o wybór ekwipunku, koordynację ataków, oznaczenie drzwi, które mają zostać wysadzone, a nawet wybranie sposobu, w jaki wylecą w powietrze. Pomogą ci w tym fachowcy opisujący warunki panujące na miejscu akcji.

Na odprawie będziesz mógł się także zaznajomić z trójwymiarowymi filmikami pokazującymi teren działań. Czekają cię zadania typowe dla oddziałów specjalnych: od ataku na budynek, wyeliminowanie sił terrorystów, po typowe uwalnianie zakładników. Podczas samej akcji wydawanie rozkazów jest bardzo proste. Umożliwia to szybkie reagowanie na zmieniające się okoliczności i zmniejsza szansę na to, że przeciwnik cię zaskoczy.

Nowe widoki

Za grafikę odpowiada silnik z gry Unreal 2. Raven Shield jest więc kolejnym tytułem (obok Splinter Cella i Devastation) korzystającym z możliwości tego engine'u. Grafika jest o wiele lepsza niż w poprzednich częściach i przystaje do coraz większych wymagań graczy. Poszczególne lokacje są wiarygodnie przedstawione i pomimo że wartka akcja nie pozwala na podziwianie krajobrazów, jest na co popatrzeć. Coraz częściej używany system rag-doll, odpowiedzialny za zachowanie postaci w trakcie śmierci, zapewnia duży realizm rozgrywki. Terroryści trafiani przez pociski naszych dzielnych chłopców upadają na ziemię w wiarygodny sposób. Można odnieść wrażenie, że czasy, w których trup potrafił zawisnąć na poręczy tylko dlatego że dotykał jej czołem, to już zamierzchła przeszłość.

Zawsze warto wykorzystywać przewagę wysokości; należy tylko dbać o to, by mieć osłonięte plecy.

Zawsze warto wykorzystywać przewagę wysokości; należy tylko dbać o to, by mieć osłonięte plecy.

Oprawa audio jest bardzo dobra. Twórcy wiernie oddali odgłosy strzałów i przeładowywania broni, a okrzyki postaci nikną wśród huków, gwizdu kul i eksplozji. Komunikaty podawane przez radio pomagają ci wyobrazić sobie jakie napięcie czują członkowie jednostek specjalnych tuż przed wejściem na teren akcji. Muzykę także dobrano całkiem nieźle. Podczas odprawy jest spokojna i monotonna, zaś tuż przed gorętszymi momentami przyspiesza i niepokoi. Tak czy inaczej można ją spokojnie wyłączyć. Czy ktoś kiedyś słyszał, żeby żołnierze "Gromu" wyruszali do walki słuchając muzyki z walkmana?

Go, Alpha, Go!

Sama rozgrywka to połączenie cichego skradania się z szybkimi i krótkimi wymianami ognia. Najlepiej widać to podczas tak zwanego czyszczenia pomieszczeń. Czteroosobowa grupa bezszelestnie ustawia się niedaleko drzwi, dowódca wydaje rozkaz podłożenia materiału wybuchowego. Krótki błysk, huk, granat do środka i dwóch komandosów "czyści" ewentualne pozostałości. Często będziesz dowodził kilkoma małymi oddziałami sił spec-jalnych. W takim przypadku koordynacja działań jest jeszcze ważniejsza. Przykładowo, jedna z grup atakuje, druga (której członkami są snajperzy) osłania, a trzecia zachodzi terrorystów od tyłu. W takich momentach wystarcza kilka sekund spóźnienia i masz ofiary we własnych szeregach.

Sztuczna inteligencja zarówno członków Rainbow, jak i terrorystów jest na wysokim poziomie. Boty potrafią ze sobą współpracować w sensowny sposób i nie blokują się na schodach i w przejściach.

Rainbow Six 3: Raven Shield
W walce z międzynarodówką terrorystyczną pomoże ci 57 rodzajów broni i sporo innych gadżetów. Do znanego ze starszych Rainbow Six uzbrojenia dodano między innymi Micro-Uzi i Vintorez Sniper Rifle. Karabiny wyborowe można ulepszać poprzez dołączanie do nich celowników termicznych, a do pozostałych pukawek warto dokręcić tłumiki. Zrezygnowano z pakietów ekwipunku - pomysł z Ghost Recon nie sprawdziłby się w przypadku jednostki antyterrorystycznej. Uzbrojenia nie trzeba kupować. Twórcy wyszli z założenia, że chłopców z Tęczowej Szóstki nie dotyczy recesja i dziura budżetowa. Podczas rozgrywki nie podniesiesz jednak broni upuszczonej przez przeciwnika. Niby to mało realistyczne, ale członek sił specjalnych polegający na uzbrojeniu przeciwnika albo szybko zszedłby z tego świata, albo wyrzucono by go z pracy, podejrzewając o współpracę z bandytami lub próbę wyłudzenia ubezpieczenia na życie.

W sieci

W Raven Shield, jak najbardziej, można grać przez Internet. W rozgrywce może uczestniczyć do 16 osób. Partnerów do gry znajdziesz na serwerze ubi.com za pomocą zintegrowanego z grą oprogramowania. Ma to ułatwić rozgrywanie meczy multiplayerowych i zapobiec używaniu zewnętrznych aplikacji. Zlikwidowano możliwość oglądania gry w widoku TPP. Było to rzekomo jedno z najczęściej praktykowanych oszustw.

W Raven Shield w rozgrywkach wieloosobowych obowiązuje podział na rundy. Gdy kierowana przez ciebie postać zginie, musisz zaczekać na rozpoczęcie następnego meczu. Niestety seria Rainbow Six słynie z wysokiej "śmiertelności" wśród bohaterów graczy. W Raven Shield kilka sekund nieuwagi kończy się śmiercią bez możliwości odrodzenia się w tej rozgrywce. By słabsi gracze się nie nudzili, autorzy zaimplementowali opcję oglądania dalszego przebiegu spotkania w trybie ghost camera.

Nowy zaciąg

Gry z serii Rainbow Six, a także Swat 3 były kierowane do miłośników strzelanin i strategicznego myślenia. Fani zwykłych shooterów nie zadawali sobie trudu opanowania mozolnego planowania akcji i wyposażania drużyny. Inne taktyczne shootery, jak wspaniały Hidden & Dangerous , przedstawiały odmienną tematykę - bohaterowie działali w czasie II wojny światowej. W Raven Shield wreszcie umożliwiono zabawę w antyterrorystę także graczom bardziej ceniącym akcję niż taktykę. Natomiast tryb Lone Wolf zadowoli tych, ktorzy lubią walczyć w pojedynkę. Możliwość ominięcia fazy planowania i dobra grafika powinny przyciągnąć graczy nie przekonanych do serii i zagwarantować sukces temu tytułowi.

Marcin Pietrak


Zobacz również