Tomb Raider 3 - Adventures of Lara Croft

Niektórzy gracze czują się pewnie trochę zmęczeni ciągłym skakaniem, bieganiem, przesuwaniem dźwigni, zabijaniem przeciwników i zaczynają tracić cierpliwość ale z pewnością ja do nich nie należę. Po wpadce z Tomb Raider'em 2, należy więc sobie postawić pytanie, czy trójka okażę się dla Lary pechowa?

Niektórzy gracze czują się pewnie trochę zmęczeni ciągłym skakaniem, bieganiem, przesuwaniem dźwigni, zabijaniem przeciwników i zaczynają tracić cierpliwość ale z pewnością ja do nich nie należę. Po wpadce z Tomb Raider'em 2, należy więc sobie postawić pytanie, czy trójka okażę się dla Lary pechowa? Dzięki wielu poprawkom programistów z Core Design, z całą pewnością nie! Tym razem Lara będzie poszukiwać czterech kawałków rozbitego meteorytu, od Indii, poprzez Londyn, Nevadę (Area 51), wyspy na Pacyfiku aż po mroźną Antarktydę. Cała ta szalona wycieczka spowodowana została największym odkrycie w genetyce i ewolucji od czasów Darwina.

Co więc przekonało mnie do takiego stwierdzenia. Otóż odpowiedź jest bardzo prosta: TR3 jest wciągająca jak wir na Pacyfiku! Pamiętacie nudne korytarze i pokoje w poprzednich częściach, tylko gdzie niegdzie wyskakiwały jakieś kolce lub zapadała się półka. W trzeciej części już tak nie będzie. Twórcy nowych przygód Lary Croft zadbali o to aby na ekranie zawsze coś się działo. Nie zdziwcie się zatem jeżeli np. w pozornie spokojnym korytarzu, nagle zaczną spadać za tobą głazy i turlać w twoim kierunku, a ty uciekając, między śmigającymi wokół ciebie zatrutymi strzałkami, nagle zobaczysz przed sobą kilkumetrowe urwisko z najeżonymi kolcami na dole. Podobnych sytuacji są tutaj setki. Praktycznie nie ma chwili, której nie musiałbyś uważać gdzie stąpasz. To już nie jest bezmyślne bieganie, to jest prawdziwa walka o życie. Oczywiście w grze pojawiają się wyjątkowo nudne momenty, gdzie gracz musi skakać z półki na półkę, co jest nieraz bardzo frustrujące. Na szczęście nie jest ich zbyt wiele, a przygoda Lary jest przeważnie dynamiczna i ekscytująca, ale ostrzegam, że również dużo trudniejsza. Prawdziwy action - adventure.

Rozreklamowany AI przeciwników prezentuje się nieźle. Nasi konkurenci nie idą bezmyślnie na oślep, z jedną myślą - dopaść i zabić. Teraz każdy z nich będzie próbował cię podejść, ukryć się i zaatakować z zaskoczenia. Oto przykład: stojąc na jakimś dość wysokim wzniesieniu widzimy, że na dole stoi gość z pałką policyjną. Kiedy zaczniemy do niego strzelać, już nie będzie debilnie krążył w kółko, tylko jeśli to możliwe ukryję się jakąś osłoną i będzie czekał aż się do niego zbliżymy na odpowiednią odległość. Poza tym również zwierzęta nie wszystkie zwierzęta będą ciebie atakować. Niektóre z nich są zupełnie nieszkodliwe (chyba, że je rozdrażnisz), inne będą udawać spokój tylko po to aby się do ciebie zbliżyć i zaatakować. Oczywiście większość drapieżników po prostu rzuci się z zębiskami na Larę.

Nowa część - nie mogło więc zabraknąć nowych umiejętności. Nasza piękność – ”Indiana Jones w spódnicy” (jakiej spódnicy?) będzie dodatkowo umiała chodzić na czworaka, biegać sprintem (szczególnie przydatne przy ucieczkach przed kamieniami) oraz chodzić na rękach po poręczach. Nowością w tego typu grach jest jej pewna nie liniowość. Otóż po przejściu czterech poziomów Indii możemy się zdecydować, który zakątek świata chcemy się udać (do wyboru: Pacyfik, Nevada, Londyn). Ma to wpływ na nasz stan uzbrojenia - trudniejsza, najeżona pułapkami plansza będzie miała więcej amunicji oraz lepsze bronie do zdobycia, prostszą – być może szybciej przejdziemy, ale nie zdobędziemy nowej broni. Naturalnie Lara otrzymała nowe stroje (inny w każdym zakątku świata) oraz bronie i niespotykane dotąd pojazdy (czterokołowy motor, kajak).

Jeżeli chodzi szatę graficzną gra na pierwszy rzut oka nie zmieniła się prawie wcale. Są to jednak tylko pozory bo zmieniło się bardzo wiele. Programiści z Core postanowili ulepszyć ”silnik” z TB2 i zajęli się jego ulepszaniem. Trzeba przyznać, że wiedzieli co robią. Teraz środowisko jest dużo bardziej realistyczne i żywe. Widać pracę jaką twórcy włożyli dopracowanie wszystkich szczegółów, które najbardziej dają się zauważyć w świątyniach, ale także podczas zwyczajnych czynności (np. spadające łuski naboi, które na dodatek spadając do wody tworzą okręg). Te wszystkie smaczki znacznie uprzyjemniają grę. Ponadto twórcy nowego engine'u mogą być dumni z otrzymanych efektów świetlnych. Ich zabawy ze światłem i cieniem to wielka uczta dla naszych oczu. Największą jednak dumą napawają autorów ich efekty świetlne wody (nie bez powodu). Trzeba im przyznać, że odwalili kawał dobrej roboty. Woda teraz rzeczywiście... przypomina wodę (co w przypadku grafiki renderowanej w czasie rzeczywistym wcale nie jest takie proste). Niestety pozostał tak powszechny w grach 3D bug dotyczący zachodzenia na siebie tekstur różnych obiektów (np. ściany i naszej bohaterki). Twórcy mogli się jeszcze wysilić i wyeliminować ten mankament. Niestety zaniża to ogólną ocenę gry. Od strony muzycznej grze nie można nic zarzucić, chociaż niektóre sekwencje muzyczne przypominają te z drugiej części (co wcale nie oznacza, że są złe).

Te wszystkie elementy składają się na wspaniałą, niezwykle wciągającą grę. Ostrzegam, że TB3 jest dużo trudniejszy od swoich poprzedniczek i trzeba do niego sporo cierpliwości. Ale kto powiedział, że gry mają być łatwe? Nie ma tu wprawdzie żadnych wymagających zagadek i może doskonałość grafiki zaburza kilka nieciekawych bug'ów, ale TR3 jest prawdziwą ucztą dla gracza, której trudno się oprzeć. Gra powinna dostać co najmniej 5+, jednak z powodu kilku usterek graficznych i dla niektórych trochę wygórowanego poziomu trudności muszę ją trochę zaniżyć.


Zobacz również